sobota, 9 marca 2019

522. Übermensch naszych czasów


W starożytnej Sparcie, ze względu na toczące się wojny i trudne warunki życia, trzeba było być silnym, zdrowym, wytrzymałym i zaradnym. Chorych, kalekich, słabych eliminowano ze społeczeństwa bezpardonowo, zrzucając ze skały lub porzucając w nieprzyjaznych górach dzieci, które nie rokowały, że w przyszłości będą matkami przykładającymi się do wzrostu demograficznego albo silnymi, ofiarnymi żołnierzami. Te dobrze się zapowiadające – zwłaszcza chłopców – od małego poddawano morderczym ćwiczeniom, które przeszły do historii pod nazwą spartańskiego wychowania. Dziś zasady rodem ze Sparty jawią nam się jako barbarzyńskie, a proceder zrzucania dzieci ze skał obrzydliwy i zbrodniczy, czyż nie?
„Ulepszanie” społeczeństw w ciągu kolejnych wieków przybierało różne formy, równie zdehumanizowane jak w Sparcie. W XIX wieku pojawiło się pojęcie eugeniki, które w XX wieku zastosowano w praktyce pod postacią bestialskiego eksperymentowania na ludziach, przymusowej sterylizacji lub wręcz otwartej eksterminacji osób umysłowo upośledzonych, kalekich, „nieodpowiednich” rasowo. To godne najwyższego potępienia zbrodnie przeciwko ludzkości, prawda? My, tacy cywilizowani, nowocześni, tolerancyjni i humanitarni jak najdalsi jesteśmy od tego rodzaju praktyk. Wiemy, że są bezpodstawne, nieludzkie, niemoralne, okrutne, złe. Nieprawdaż?
Prawda, tylko…
Tylko dlaczego dziś wszyscy muszą być silni?
Dlaczego nie wolno okazywać słabości?
Dlaczego jedynym słusznym modelem myślenia jest tzw. myślenie pozytywne?
Dlaczego ujawnienie bezradności, smutku, skarga, płacz są godne pożałowania, a nawet pogardy?
Dlaczego „nie wypada narzekać” i „nie wolno użalać się nad sobą”?
Dlaczego trzeba sobie poradzić, na siłę się uśmiechać i pokazywać wszem i wobec, że wszystko jest super?
Dlaczego należy zaprzeć się własnego „ja” na rzecz hipokryzji?
Dlaczego trzeba ściemniać na temat niekończącego się pasma sukcesów, bo narzekanie jest démodé?
Dlaczego w najlepszym tonie ma być tłumienie emocji lub ciągłe ich ukrywanie?
Dlaczego jawne cierpienie karane jest rozmyślnym zadawaniem dodatkowego bólu, stygmatyzacją, skazaniem na ostracyzm, przypięciem całej gamy etykietek, ściągnięciem na głowę piętnowanego lawiny pseudodiagnoz?
Jeśli rozmawiać z ludźmi – to chwalić się sukcesami.
Jeśli logować się na portalach społecznościowych – to z tysiącami selfie z wszystkimi swoimi osiągnięciami w tle, od ścierki kuchennej w modny rzucik po wystawny posiłek w restauracji w Dubaju.
Jeśli udzielać rad – to tylko z kategorycznym imperatywem: „Musisz być silny”, „musisz sobie poradzić”, „nie możesz się poddawać”, „pokaż innym, na co cię stać”.
Tak naprawdę to niedaleko odeszliśmy od Sparty. To niezbyt imponujący wynik jak na prawie trzy tysiące lat. Potępiamy zbrodnie przeciwko ludzkości, ale po cichutku, bez rozlewu krwi, bez kombinowania z genetyką, w białych rękawiczkach uprawiamy nowoczesną eugenikę, skazując na społeczny niebyt słabych, bezsilnych i uskarżających się na cierpienie. „Unikam takich ludzi”, „omijam ich szerokim łukiem”… Zgadnijcie, skąd pochodzą te cytaty. Dziś wciąż jest w cenie silny, zwycięski, uśmiechnięty człowiek sukcesu. Übermensch naszych czasów, który cieszy się pełnym poparciem. Społeczne przyzwolenie na kopanie leżących też ma.

wtorek, 5 marca 2019

521. Profan (wokół sacrum) wieczorową porą


Dobrze jest czasem rozjaśnić mroki duszy energetyzującymi kolorami.


"Pejzaż ze świętym"
"Miasteczko"
Nie jestem ani znawczynią, ani jakąś przesadną fanką sztuk plastycznych (dużo bardziej przemawiają do mnie słowo pisane i teatr), no ale nawet skrajny głąb patrząc na coś, odczuwa przyjemność albo obrzydzenie wywołane tym, na co patrzy.


"Anioł z małego miasteczka"
Inny "Anioł"
A że potrafię sobie zdać z tego sprawę, to takie coś nazywa się świadomym doznaniem estetycznym.


"Biały krzyż"

"Biały świątek"
"Pieta"
Takie pozytywne odczucia wzbudza we mnie zawsze twórczość męża mojej koleżanki, artysty dość wszechstronnego – malarza, rzeźbiarza i snycerza, a bywa, że i scenografa.


"Chrystus objawiony"

"Świątek z aniołem"
Jakaś kompozycja z pietą pośrodku
Dobrze robi mi na oczy i duszę koloryzm, stąd chętnie przyjmuję zaproszenia na wernisaże.


"Magdalena i Jezus"

"Makowy świątek"
Ten ostatni otwierał wystawę o tematyce ludowo-religijnej, a jej przedmiotem były dzieła, powiedziałabym, „hybrydowe”, które autor nazwał kapliczkami domowymi.


"Tobiasz i anioł"

"Trzej królowie"
Klimaty „kapliczkowe” inspirują twórcę przez całe życie, od czasów pacholęcych, gdy jako chłopiec patrzył na wiejskie kapliczki oczami przyszłego artysty.


"Świątek"

"Kapliczka"
Aktywnie tworzy już ponad czterdzieści lat, a krąg tematyczny związany z folklorem religijnym wydaje się być w jego pracach stale obecny.


"Król Dawid" bardzo w moim typie - prawie blondyn z niebieskimi oczami

"Veraicon" z inspiracją kulinarną
Pisząc o tym wszystkim używam wyrazów „chyba” i „wydaje się”, bo jestem laikiem w tej dziedzinie i za mało się orientuję w biografii twórczej autora.


"Święty pustelnik" ze złamaną głową - może łamie ją sobie nad jakąś łamigłówką?
"Pieta"


"Zielona Madonna i polne anioły"
Na pewno wiem to, że dobrze mi zrobił ten wernisaż, a potem jeszcze piękny, ciepły wieczór.






sobota, 2 marca 2019

520. Czechy: gdzie pozbyto się balastu



Z Hradczan przeszliśmy spacerkiem do dzielnicy Malá Strana, mijając dziwne stojaki...




...oglądając widoki z wieżą telewizyjną na horyzoncie...



...spożywając takie oto ziemniaczane dziwolągi...



...i popijając wodą z przeznaczonych do tego poidełek. 



Poniżej Zamku Praskiego znajduje się obiekt o ciekawej historii. Jest to Pałac Wallensteina (Valdštejnský palác). 



Wybudował go Albrecht z Wallenstein, który pełnił funkcję głównego doradcy cesarza Ferdynanda II.



Dowódcy zwycięskich wojsk w wojnie trzydziestoletniej piastującemu wysoki urząd na dworze i doznającemu ciągłych zaszczytów poprzewracało się w głowie, więc wymyślił, że zostanie królem.



Dlatego zafundował sobie rezydencję, która wielkością i przepychem miała przewyższyć Zamek Praski.



Bez wątpienia jest największym pałacem Pragi. 



Początek budowy datuje się na 1624 rok.



W miejscu, gdzie dziś stoi rezydencja, wyburzono 24 stojące tam budynki i zastąpiono je pałacem, który jednak nie zyskał wyglądem niczyjego uznania.



Wnętrze natomiast imponuje przepychem.



Współcześnie (od 2001 roku) mieści się tam siedziba senatu Republiki Czeskiej.




Wokół pałacu niedoszły król kazał wykonać ogród w stylu francuskim (Valdštejnska zahrada), który wyszedł całkiem zgrabnie.





Znalazło się miejsce dla stawu...



...rzeźb...



...a nawet sztucznej groty, robiącej nieco dziwne wrażenie.




Ściana groty zawiera niepokojące elementy...

...tu też.
Wyruszywszy w dalszą drogę, zaliczyłam najwęższą uliczkę w Pradze. Obowiązuje na niej ruch wahadłowy, regulowany sygnalizatorem świetlnym.



Gdyby ktoś miał wątpliwości, przysięgam, zmieściłam się!


Oto dowód
Stamtąd blisko już do najstarszego i najbardziej znanego w Pradze Mostu Karola (Karlův most).



Łączy on dzielnice Malá Strana Staré Město, spinając brzegi Wełtawy w miejscu, gdzie najpierw znajdował się most drewniany, zniszczony przez powódź w 1157 roku. Zastąpił go Most Judyty, który nazwano tak dla uczczenia żony księcia czeskiego Władysława II. Ten również w 1342 roku zniszczyła powódź. Data i godzina wmurowania kamienia węgielnego pod budowę nowego mostu z piaskowca została – na żądanie przesądnego Karola IV Luksemburskiego – starannie wyznaczona przez astrologów, jak to w średniowieczu. Prace rozpoczęto w 1357 roku i zakończono pod koniec XIV wieku.



Wybudowany w stylu gotyckim most uważany jest za cud techniki średniowiecznej. Podobnie jak krzyżacki zespół zamkowy w Malborku, trzyma się na zaprawie, której najważniejszym składnikiem spajającym są kurze jaja. Jego twórcą był młody architekt Petr Parlér. Budowla ma ponad pół kilometra długości i około 10 m szerokości i zdobi go trzydzieści powstałych w XVII wieku barokowych figur Chrystusa, Matki Boskiej i świętych.









Jest i wątek polski - prawdziwy sarmata
W tej chwili są to repliki, a oryginały spoczywają bezpiecznie w Muzeum Narodowym w Pradze.
Środek wyznacza wykonana z brązu tablica poświęcona św. Janowi Nepomucenowi – męczennikowi, który został zrzucony z mostu po tym, jak nie chciał złamać tajemnicy spowiedzi żony króla Wacława IV.



W 1393 roku utopiono go w Wełtawie na rozkaz rozwścieczonego monarchy, który podejrzewał Zofię o przyprawianie mu rogów. W każdym razie tak głosi legenda. A że na moście odbywały się w tamtym czasach turnieje rycerskie i egzekucje, to wybór miejsca dla pozbycia się balastu nie dziwi. Inna wersja tego wydarzenia jest taka, że święty patron „przeciwpowodziowy” zwyczajnie spiskował przeciwko królowi.



Na obu końcach mostu wznoszą się gotyckie wieże, które stanowiły niegdyś elementy miejskich fortyfikacji. Od Malej Strany znajdują się dwie Malostranské mostecké věžě – wyższa Małostrańska Wieża Mostowa z 1464 roku i niższa, romańska Wieża Judyty z XII wieku.




Od strony Starego Miasta znajduje się Staromětska mostecká věž ozdobiona rzeźbami cesarza Karola IV, jego syna Wacława IV, św. Wita, św. Wojciecha i św. Zygmunta – również dzieło Petra Parléra z XIV wieku.





Most wielokrotnie padał ofiarą powodzi i nie wszystkie utracone ozdoby i elementy konstrukcyjne udało się zrekonstruować. W latach sześćdziesiątych XX wieku został zamknięty dla ruchu kołowego i pełni dziś funkcję deptaka, po którym spacerują tłumy turystów i gdzie trudnią się swoim rzemiosłem sprzedawcy pamiątek, uliczni muzycy, bukiniści i malarze.




Zanim nazwano go Mostem Karola, nosił nazwy Mostu Kamiennego i Mostu Praskiego.