niedziela, 1 stycznia 2012

1. Dobrze, a nawet jeszcze gorzej!



Wypadki chodzą po ludziach. Nawet w najporządniejszym domu zdarzają się ciężkie przypadki blogerów. Takim przypadkiem byłam onegdaj i ja. Niektórzy już mnie znają, inni wpadali okazjonalnie wówczas, gdy Onet zapewniał mi rozrywkę w postaci polecenia. Wyprodukowałam wówczas 55 postów, z czego 14 zostało poleconych, dzięki czemu liczba moich wrogów oraz osób znających mnie lepiej niż ja sama wzrosła o cyfry astronomiczne.
Ciężkie przypadki polegają na tym, że nawet jeśli bloger znika, ponieważ już mu się nie chce/nie ma czasu/nie ma ochoty/umarł/zdechł mu komputer/odłączyli mu Internet/popełnił samobójstwo/pozamiatał się pod dywan* (*niepotrzebne skreślić), to prędzej czy późnej i tak wróci, pchany zewem krwi/namowami bliskich/namowami dalszych/cnotą i ochotą/czymś niezrozumiałym* (*niepotrzebne skreślić).
A zatem: ogłaszam powrót!
Pora się przypomnieć, nieprawdaż?
Ekh... ekh... ekhem.
Jako że w Internecie krążą nieprzeliczone roje usłużnych i kompetentnych psychologów oraz lekarzy – wolontariuszy, którzy chętnie i ze znawstwem wystawią diagnozę, udzielą porady i ręki po zapłatę nie wyciągną, czerpiąc satysfakcję z bezinteresownej pomocy bliźniemu, nie muszę dzisiaj gdybać nad tym, co sobą reprezentuję. Wszystko otrzymałam już czarno na białym... pardon, czarno na pomarańczowym tak mniej więcej półtora roku temu. Wystarczyło tylko poczytać i wyciągnąć wnioski. A z tych wynikało jak na dłoni, że jest dobrze. A nawet jeszcze gorzej.
Mój światopogląd i pochodzenie nie pozostawiły miejsca na złudzenia: jestem ateistką z parszywej lewicy, która podwiewa syjonizmem (cokolwiek miałoby to znaczyć) prosto od agitacyjnych szmat Urbana i Michnika.
Mój wiek także nie budził wątpliwości: jestem typowym przykładem buntującej się nastolatki. Niestety, wiem jeszcze bardzo mało na temat dorosłego życia, brakuje mi doświadczenia, nie wspominając już o wiedzy. Co za tym idzie – jestem niedojrzała i naiwna. Mój niski poziom intelektualny jest już tylko oczywistą i naturalną konsekwencją powyższego. Czy tam odwrotnie.
Żadnych trudności nie nastręczało określenie mojej płci: ponad wszelką pewność jestem męską, szowinistyczną świnią, która nienawidzi kobiet. Od siebie dodałabym tylko tytułem uzupełnienia, że mi nie staje.
Moja orientacja seksualna zaprezentowała się jeszcze lepiej. Jestem lesbijką i zoofilką, ponadto szczerzę się do czarnuchów i rozkładam nogi przed każdym bambusem. Jestem nie tylko latawicą, co zresztą sama sygnalizowałam w poście o samolotach, ale także seksoholiczką, uzależnioną od seksu na amen, uprawiającą go jak królik: wszędzie i z kim popadnie.
System wartości zaprezentowałam stosowny do upodobań: wyuzdanie, brak zasad moralnych (ale za to oralne mam!), alkoholizm, seks, prochy i rock and roll!
Charakterologicznie sprawa przedstawiła się klarownie. Nikt mnie nigdy nie kochał, tylko gębę miałam codziennie obijaną, no i jestem tak brzydka, że nikt mnie nie chce, dlatego zazdroszczę wszystkim dookoła i mszczę się na innych za swoje nieudane życie. Jeden przenikliwy komentator zdiagnozował u mnie nawet schizofrenię.
W prostej konsekwencji umysłowo stoję jak stoję, a nawet leżę. No bo siedzę „na Internecie” (w swojej ułomności nie kapnęłam się nawet! myślałam, że na dupsku) i „debilizmy wypisuję”. Prawdopodobnie sama to wszystko wymyślam, a co gorsza, sama piszę swój blog!!! O takiej drobnostce jak pisanie komentarzy samej sobie i prowadzeniu wymyślonych rozmów z samą sobą nie warto nawet wspominać. W końcu trzeba czasem porozmawiać z kimś na swoim własnym poziomie.
Wszystkich moich wymyślonych Czytelników, starych i nowych oraz nieistniejących Komentatorów witam z otwartymi ramionami i zapowiadam kontynuację starych nawyków. Czasem przemycę – tak dla odświeżenia wspomnień – któryś ze starych tekstów, co by Wam tak za dobrze nie było. Adres mam krótszy i prostszy niż stary, o którym ćwierkały życzliwe jaskółki, że zagnieździła się pod nim jakaś analfabetka, toteż problemów z zapamiętaniem nie przewiduję. A póki co, zapraszam – Wasza nadzwyczaj młoda, nadludzko piękna, nadprzyrodzenie mądra i oszałamiająco skromna, męska, szowinistyczna i zoofilna lesbijka oraz alkoholiczka, Frau Be :)

16 komentarzy:

  1. nie było mnie tu kiedy pisałaś wcześniej bloga, ale jestem pewna, że takim wstępie zostaję i z miłą chęcią poczytam kogoś kto ma własne zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))
      Zrekonstruuję go, mam nadzieję, bo wszystkie teksty i zdjęcia zachowałam. Miałam przymusową przerwę w blogowaniu, jednak tęskno mi za tym miejscem i za niektórymi ludźmi.

      Usuń
  2. Uwielbiam wyuzdane lesbijki i zoofilki, piszące same swój blog, w pozycji na rękach, jakby chciał jakiś krytykant, nawet pod wpływem... Uff! Już więcej grzechów nie pamiętam...
    Nareszcie zaczyna się znowu "Zwyczajne Życie":)))
    Zrekonstruujesz go, zrekonstruujesz....
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
  3. O jejusiu.... Z kim ja się zadaję... :D :D :D Aż się popłakałam z radości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W obliczu gender powinno Ci być, doprawdy, wszystko jedno ;)

      Usuń
  4. Ateistyczna lesba bardzo się cieszy, że tu bywa, choć mój poziom intelektualny nie przekracza 56 IQ. :)
    Właśnie mi łazi po mózgu text o tym, jak to było z kobietą. ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, sama już zapomniałam, jaka jestem atrakcyjna! :)))))))))

      Usuń
  5. Brak mi tutaj wzmianki o dendrofilach, spory nietakt z Twojej strony.
    Serio tyle jadu na blogach? Ładny ze mnie cienias nawet jeszcze się hejtera nie dorobiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dorobiłam się psychofanów wtedy, gdy pisałam na Onecie. Co parę dni polecali mój blog na stronie głównej i zlatywało się całe tałatajstwo. W końcu się stamtąd wyniosłam.

      Usuń
    2. Niczym ostatni Mohikanin uciekłaś przed sławą i pieniędzmi :D chyba już nawet nie ma opcji polecania. Albo ja nie wiem gdzie szukać polecane blogi.

      Usuń
    3. Nie, to nie ludzie polecali, tylko redakcja Onetu. Oni czytają blogi. Jak jest się na głównej stronie, to tak trochę niżej są zajawki i niektóre przekierowują właśnie na blogi, do notek, które w tym dniu redakcja uzna za warte uwagi.
      Przed sławą uciekłam, bo była upierdliwa. Pieniądze, niestety, mnie nie goniły, bo za to nie płacą. A szkoda - przed pieniędzmi bym nie uciekała!

      Usuń
    4. Faktycznie coś jest. Hyhyhy chyba od kwietnia 2016 nie pojawiło się nic wartego uwagi :D ej, ale to estyma skoro to wyróżnienie od redakcji, a nie zwykłego, anonimowego psychofana. Można zarabiać na blogach, ale to wiedza tajemna i zapewne trzeba mieć płaskostopie.

      Usuń
    5. Odpada, nie mam płaskostopia.
      Osiągnęłam w Onetowych czasach straszliwy pułap, w najgorszym momencie co drugi dzień lądowałam na głównej i miałam po kilkadziesiąt tysięcy wejść. nad komentarzami nawet nie próbowałam panować (po 400 - 500) i w końcu szlag mnie trafił, bo chamiarnia zaczęła robić bagno. No i się wyniosłam, odchodząc w niszowość.

      Usuń
  6. Na Ozyrysa, Ty celebrytą jesteś! a ja taka nieuczesana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to ja jestem eremita, nie celebryta!

      Usuń