środa, 25 stycznia 2012

9. Grecja: "Przechodniu, powiedz Sparcie..."



Przy autostradzie wiodącej ku Atenom leży niepozorna wioska Thermopile. Nazwę swą, oznaczającą po grecku „gorące wrota”, zawdzięcza źródłom geotermalnym, bijącym w tym miejscu do dziś. To tutaj rozegrała się słynna bitwa w przesmyku gór Iti – wąwozie Thermopile, oddzielającym góry od Zatoki Maliakos.


W roku 480 p.n.e. potężna armia Persów pod dowództwem króla Kserksesa przybiła do brzegów Grecji. Wódz grecki, Leonidas, czekał z czterotysięczną armią na pewne zwycięstwo, lecz został zdradzony. Aby oszczędzić armię, odesłał wojsko do domu, a sam pozostał na straconej pozycji z niewielkim oddziałem liczącym 299 Spartan wybranych spośród ochotników, którzy nie mieli żon i dzieci. Na butną propozycję Kserksesa, aby oddał mu przełęcz bez walki, szlachetny Leonidas odparł dumnie: „Przyjdź i weź!” – i te słowa (gr. „molon lave”) widnieją na jego pomniku.


Walka, która rozgorzała, była krwawa. Przed zachodem słońca polegli wszyscy Spartanie, jednak bitwa ta – choć przegrana – nie oznaczała końca wojny. Krwawa ofiara mężnych Spartan nie poszła na marne. W kilka miesięcy później wojska Kserksesa zostały rozgromione pod Salaminą. Po drugiej stronie autostrady, na niewielkim wzgórzu w zacisznym gaju, znajduje się mogiła poległych Spartan, otoczona 299 żałobnymi cyprysami. Na jej szczycie umieszczono skromną tablicę ze słynnym dwuwierszem Simonidesa:

„Przechodniu, powiedz Sparcie: Tu leżym, jej syny

Prawom jej do ostatniej posłuszni godziny”.



A mnie w tym miejscu, chwytającym za gardło wzruszeniem, przyszły na myśl słowa Słowackiego:

„Na Termopilach ja się nie odważę

Osadzić konia w wąwozowym szlaku.

Bo tam być muszą tak patrzące twarze,

Że serce skruszy wstyd – w każdym Polaku.

Ja tam nie będę stał przed Grecji duchem –

Nie – pierwej skonam, niż tam iść z łańcuchem.

(...)

Na Termopilach, bez złotego pasa,

Bez czerwonego leży trup kontusza,

Ale jest nagi trup Leonidasa,

Jest w marmurowych kształtach piękna dusza;

I długo płakał lud takiej ofiary,

Ognia wonnego i rozbitej czary.”

Urok i patos pobytu w historycznym miejscu nadwerężył nieco klasyczny zjazd na tyłku, który ze wzgórza Spartan wykonałam z niezaprzeczalnym wdziękiem mastodonta. Oj, no... poślizgnęłam się po prostu na wypalonej słońcem mieszaninie piachu i kamieni. Zjechałam z samej góry i oceniłam szkody: rozdarte spodenki, z całym szacunkiem – majtki i pośladki, dwie nogi obdarte ze skóry i jedna paskudna rana na stopie. Mogło być gorzej.
Pokuśtykałam w stronę atrakcji terenu: źródeł termalnych, bijących tam nieprzerwanie od tysięcy lat. Wytryskują ze zbocza góry i rozlewają się malowniczymi strumieniami.


Pierwszym wrażeniem, odnotowanym po zbliżeniu się do turkusowej wody, był nieziemski smród. Jak się okazało, źródłem czarownej woni są siarczany, które czynią strumienie dobroczynnymi dla zdrowia. Bezmyślnie zanurzyłam obolałą stopę w leczniczym potoku z idiotyczną nadzieją na odczucie ulgi i doznałam wstrząsu: odrażająca ciecz parzyła! W palącym słońcu było to doznanie szokujące. Ciężko urażona, wyjęłam kopyto i pospiesznie oddaliłam się w stronę nowego trofeum. Resztę czasu spędziłam, gołocąc z lubością drzewa figowe z cudownie dojrzałych, wygrzanych w słońcu owoców. Smakowały jak ambrozja.


10 komentarzy:

  1. Wiedziałam, wiedziałam, że będziesz chciała "obmyć rany" w napotkanej wodzie. Siarka Cię nie otrzeźwiła?
    Legenda o Leonidasie, towarzyszy mi od najmłodszych lat. Takich rzeczy się nie zapomina.
    Pięknie wszystko opisałaś:)
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, siarka to moje drugie imię :) Ale temperatura tego cieku najnormalniej w świecie mnie oburzyła!

      Usuń
    2. No właśnie. I to jest w najwyższym stopniu oburzające!

      Usuń
  2. Bo to jest struga do leczenia grzybic i egzem a nie do przemywania ran, rany moczy się w morzu.
    Byłem tam kilkanaście lat temu, miejsce piękne ale sporo się zmieniło od czasów Leonidasa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba! Żebym to ja pomyślała! Ale tam, gdzie żar leje się z nieba, mój mózg odmawia działania :) Kretyńsko wydawało mi się, że ta woda będzie... chłodna i przyniesie mi ulgę. A'propos moczenia ran w morzu - też się nie nadaje! Kiedyś weszłam do wody z otartym kolanem i ledwo wytrzymałam kilka minut, tak mnie sól żarła. Ból mnie przerósł.

      Usuń
    2. Mnie żar z nieba też wykańcza.
      Ale za to rana się nie jątrzyła - miałem tam rozcięta piętę na skałach i także na skale ranę na mostku bo nie przewidziałem że tam takie wysokie fale są.

      Usuń
    3. Owszem, jest metoda. Nie podejmę się jednak solenia rany, gdy skaleczę się w palec.. :)

      Usuń
  3. Kocham żar z greckiego nieba i te cieplutkie wody, dodające urody!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słońca i upału jako takiego nie znoszę. Ale w Grecji jest jakiś specyficzny klimat, który sprawia, że da się żyć.

      Usuń