niedziela, 12 lutego 2012

15. Grecja: mowa wieków


Sercem Aten jest, oczywiście, Akropol, bo tam właśnie rozpoczęła się ich historia. Na wzgórzu mieszkali pierwsi królowie miasta. Odwieczną bramą prowadzącą na święte wzgórze pozostały Propyleje (gr. „propylajon” – przedsionek) – dzieło Mnesiklesa. Była to monumentalna budowla z pięciorgiem drzwi. Przez najszersze – około siedmiometrowe – biegła Święta Droga, którą przechodziła procesja panatenajska (panatenaje były najważniejszymi świętami w Atenach, obchodzonymi na pamiątkę narodzin bogini Ateny).


Po drugiej stronie Propylejów otwiera się widok na najwspanialszy pomnik starożytnej kultury, Partenon – potężną dorycką świątynię poświęconą Atenie Dziewicy (Patrhenos), stojącą w najwyższym punkcie Akropolu. Pomysłodawcą Partenonu był Perykles, który powierzył jego wykonanie genialnym architektom, Iktínosowi i Kallikratesowi. Nad dziełami rzeźbiarskimi czuwał Fidiasz, który osobiście wyrzeźbił słynne fryzy (ciąg marmurowych płaskorzeźb obiegający budynek, mierzący łącznie 160 metrów) i dziesięciometrowy posąg Ateny Partenos.


Podczas gdy monumentalny Partenon był demonstracją bogactwa i potęgi, to znajdujący się nieopodal Erechtejon błyszczał elegancją, wyrafinowaniem, przywiązaniem do tradycji i uczuć religijnych.


Miejsce, na którym wzniesiono świątynię, uważane było za najświętsze, gdyż tutaj właśnie miał być pochowany mityczny syn Matki Ziemi, władca Aten – Erechteus, wychowany przez samą boginię Atenę. Erechtejon jest najprawdopodobniej dziełem Mnesiklesa. Budowla – ze względu na nierówność terenu – jest kilkupoziomowa i rozczłonkowana. Wyróżnia się doskonałym pięknem i harmonią. Jego najsłynniejszą częścią jest tzw. portyk kariatyd od strony południowej. Kariatydy – panny z Karie, słynące z urody i gracji, wykonywały niegdyś tańce rytualne ku czci bogini Artemidy. Sześć potężnych, dwuipółmetrowych posągów kobiet pełni funkcję kolumn, podtrzymujących sklepienie. Są piękne. Przepiękne!


Ze wzgórza rozpościera się zapierający dech w piersiach widok na Ateny. U jego stóp, na Agorze Greckiej, znajduje się doskonale zachowany Tezejon (tak naprawdę Hefajstejon, lecz omyłkowo nadana nazwa wciąż funkcjonuje) – świątynia Hefajstosa. Należy do najlepiej zachowanych zabytków starożytnej Grecji – o ile pamiętam, jako jedyny przetrwał do naszych czasów wraz z dachem.


W rozległym ogrodzie tkwią monumentalne ruiny Olimpejonu – świątyni Zeusa Olimpijskiego. Z długiej na 200 metrów budowli przetrwało do dziś zaledwie 16 kolumn.


8 komentarzy:

  1. Marzyłam w dzieciństwie o zobaczeniu tych cudów. Czytałam o nich, czytałam mity greckie i co się dało.Podróże do tych miejsc były gdzieś, odległe, ...a ja czekałam. Teraz mam szansę to wszystko zobaczyć. Może nie teraz, nie w tej chwili, ale wiem, że na pewno tam pojadę.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci tego. Grecja to przesympatyczny kraj i powala na kolana mową wieków.

      Usuń
  2. Ilekroć piszesz o Grecji to przypomina mi się trylogia Haliny Rudnickiej: "Król Agis", "Syn Heraklesa" i "Heros w okowach". Jeszcze dziś chętnie do tych książek wracam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaś ja zaczytałam w dzieciństwie na śmierć dwa wydania mitologii, najpierw Wandy Markowskiej, potem Parandowskiego. Czytywałam przy stole, do śniadania, obiadu i kolacji, z zapartym tchem i stolcem.

      Usuń
  3. Jako dziecko uwielbiałam mitologię i ... w mojej wyobraźni byłam jedną z bogiń lub z bogów - w zależności od sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo miałam! Czytałam nałogowo, traktowałam mitologię grecką i rzymską jak najlepszą książkę przygodową. I zaczytałam na śmierć dwa egzemplarze.

      Usuń
    2. Ja też, do dziś mam na chacie 3 egzemplarze Parandowskiego - zajechane, jak konie pociągowe...

      Usuń
    3. Trzeci mam, też zajechany, wykorzystywany wciąż na niwie zawodowej :)

      Usuń