wtorek, 21 lutego 2012

18. Grecja: narodziny Melpomeny



Cudowny, magiczny obrzęd teatru przetrwał do dziś jako jedna z najszlachetniejszych sztuk pięknych. Kolebką teatru była antyczna Grecja. Przestrzeń, w której rozgrywały się greckie przedstawienia, była przestrzenią otwartą, rozmiarami i kształtem przypominającą dzisiejsze stadiony.
Jej początki sięgają obrzędów ku czci Dionizosa (boga wina i winnej latorośli), sprawowanych w czasie świąt zwanych Dionizjami, kiedy to chór, złożony z mężczyzn odzianych w koźle skóry, mający wyobrażać składający się z satyrów orszak boga, śpiewał dytyramby – pieśni ku jego czci. Zalążkiem dialogu stało się wyłonienie z chóru koryfeusza – przewodnika, który prowadził rozmowę ze śpiewającymi. Pomysłodawcą wprowadzenia tego pierwszego aktora był grecki poeta Tespis.
O świcie, na stokach wzniesienia pod Akropolem, gromadził się tłum. Widownia, wykuta amfiteatralnie na stoku wzgórza, nazywana theatronem, mogła pomieścić nawet kilkanaście tysięcy osób. Była niesłychanie akustyczna. W każdym jej punkcie, nawet najwyższym, słychać po dzień dzisiejszy nie tylko ludzki głos, ale nawet brzęk monety upuszczonej przez człowieka stojącego na dole lub szelest miętej przez niego kartki papieru. U stóp widzów, na kolistym placu zwanym orchestrą, zamkniętym jedynie z jednej strony budynkiem skene, pojawiali się aktorzy, którym towarzyszył chór. Ubrani w długie, powiewne szaty, sprawiali wrażenie olbrzymów. Ten efekt wywoływały specjalne buty na wysokich klockach (koturnos) oraz wysoko upięte fryzury (onkos). Nie mieli twarzy – zastąpiły je maski z podwyższonym czołem: komiczne i tragiczne, kobiece i męskie. Maski, wynalezione przez Choirilosa z Aten, spełniały też rolę mikrofonu. Głos wydobywający się spod nich był wzmocniony, dobiegał do najdalej siedzących widzów. Członkowie chóru byli nadzy, odziani jedynie w futrzane spodenki i krótkie końskie ogony.
Od chwili wynalezienia budynku skene ustanowione zostało w teatrze miejsce dla ukrytej przestrzeni wewnętrznej, z której osoby dramatu wychodziły i do której powracały. Słychać było z niej krzyki albo wytaczano podest z aktorami zastygłymi w jakiejś znamiennej pozie. Dodatkowo w teatrze antycznym znajdowały się zejścia pod ziemię (zapadnie) oraz urządzenia do wznoszenia w górę (mechane). W początkach teatru na orchestrze znajdował się ołtarz Dionizosa, na którym składano bogu ofiary przed rozpoczęciem zawodów dramatycznych, był on również prawdopodobnie używany jako element scenografii. Budynek lub namiot skene służył dwóm podstawowym celom: w świecie rzeczywistym był garderobą, zaś w świecie przedstawienia wykorzystywano go jako element scenografii – był świątynią, pałacem, nawet grotą. Początkowo skene miała charakter tymczasowy, wznoszono ją i adaptowano do aktualnych potrzeb inscenizacyjnych za każdym razem od nowa, a później stała się nieodłącznym elementem każdego przedstawienia. W jej fasadzie znajdowały się centralnie ulokowane wielkie drzwi. Od VI w. p.n.e. drzwi stanowiły ulubiony motyw malarski i na skene przedstawiano dodatkowe, malowane wrota dwuskrzydłowe, z uchylonym jednym skrzydłem, zza którego wyglądała ukryta do połowy postać ludzka. Stosowano również po troje rzeczywistych drzwi, co miało symbolizować trzy różne budowle. Malarstwo sceniczne wykonywane było przypuszczalnie na płaskich panelach mocowanych do budynku skene. Przedstawiano na nich szczegóły architektoniczne: kolumny, schody, dachy lub kamienne groty. Ważnym elementem scenografii był dach skene – tam pojawiali się aktorzy w roli bogów, dlatego musiał być wystarczająco mocny, aby unieść dwóch lub trzech mężczyzn.
W teatrze greckim używano także urządzenia naśladujące odgłos grzmotu o nazwie bronteion – skórzany wór wypełniony kamieniami, którym uderzano w miedzianą blachę. W tragediach grzmotem podkreślano pojawienie się boga lub katastrofę. Istniało także urządzenie zwane keraunoskopeion, wywołujące efekt błyskawicy. Był to szybko obracający się graniastosłup o podstawie trójkąta z zaciemnionymi ścianami bocznymi i z namalowaną błyskawicą, która przebiegała przez wszystkie trzy ściany. Gwałtowny obrót wywoływał wrażenie uderzenia pioruna.
Właśnie ten najdawniejszy, pierwszy w Grecji teatr – Teatr Dionizosa u stóp Akropolu – dane mi było z ogromnym wzruszeniem oglądać. Tu właśnie odbywały się prapremiery dramatów trzech wielkich tragików ateńskich: Ajschylosa, Sofoklesa, Eurypidesa oraz Arystofanesa – jedynego komediopisarza, którego sztuki dochowały się do dzisiejszych czasów.


4 komentarze:

  1. Widziałam takie teatry w Efezie. Udowadnia się tam niedowiarkom, jak dobrze słyszalny jest głos, dochodzący ze sceny. Akustyka to tam była , że no! Podobny teatr widziałam w Aspendos. Wszystkie, oczywiście, zachowały się w obecnej Turcji.
    Podany przez Ciebie opis, świetny. Sama to wiesz.
    Marzyłam w dzieciństwie o zwiedzaniu Grecji i jakoś mi to nie przeszło.
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grecja jest bardzo, bardzo urokliwym i sympatycznym krajem. Ale moim największym marzeniem był Izrael.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Kocham to miejsce, kocham teatr i jego historię...

      Usuń