piątek, 16 marca 2012

26. Zawód: ksiądz



Gdy powiedzieć o kapłaństwie, że to zawód, duchowni i ich czciciele dostają piany na ustach. Natychmiast uruchamiają cały arsenał frazesów o „powołaniu”, „posłudze” i „sakramencie”. Żaden z tych sloganów nie jest, oczywiście, w najmniejszym stopniu argumentem. Malinowski bowiem miał powołanie do „posługi” kapłańskiej, więc został księdzem i za to mu ludzie płacą, Kowalski zaś z Nowakiem mieli powołanie do małżeństwa – i jakoś nikt im za to kasy nie daje, choć muszą teraz czymś zapchać nienażarte gęby swoich powołań. Kowalskiemu i Nowakowi płacą za to, że jeden przez 8 godzin poci się na budowie, a drugi użera się w urzędzie z rozjuszonymi petentami. Powołanie powołaniem, ale za coś żyć trzeba. To, co przynosi nam dochód, z czego żyjemy i utrzymujemy się, jest naszym wykonywanym zawodem. Jeżeli księża żyją z czegoś innego niż bycie księdzem, to proszę mnie oświecić, jeżeli zaś nie – przestać wyplatać farmazony.
Czciciele kleru podnoszą również, że kapłaństwo to sakrament. Ba! Czy ja zaprzeczam? Ależ skąd. Dodaję tylko, że taki np. chrzest również jest sakramentem, a dziwne, jakoś nikt nie chce mnie utrzymywać tylko z tego powodu, że jestem ochrzczona! A nawet bierzmowana. Niezorientowanym przypominam – bierzmowanie to też sakrament!
Pora spojrzeć prawdzie w oczy: ksiądz to taki sam zawód, jak każdy inny – tyle, że bardziej intratny i uprzywilejowany. Dochody duchownych nie są w żaden sposób możliwe do skontrolowania – wypłata odbywa się z ręki do ręki. Obłudnie twierdzą, że Bóg jest dla każdego, ale czynią z Niego towar rynkowy, każąc sobie płacić za msze, sakramenty, obrzędy. Za to tak zwane realizowanie powołania strzygą potulne owieczki bez żenady i ograniczeń – nawet te najbiedniejsze, bo zaszantażowane emocjonalnie oddadzą i dwie renciny, żeby godnie pochować staruszka małżonka. Nie pracują na siebie, bo każdej sytuacji wyciągają łapę po cudze pieniądze, prowadzą więc najzwyczajniej w świecie pasożytniczy tryb życia. Jakby i tego było mało, obdzierają z resztek pieniędzy permanentnie niedoinwestowaną, ledwo zipiącą oświatę. A czy taki np. nauczyciel biologii pcha im się do kościoła z płatnym wykładem o rozmnażaniu eugleny zielonej i czerpie za to garściami z ich budżetu?!
Obrońcy pokrzykują, że ksiądz też człowiek i jeść musi, mieszkać musi, przemieszczać się musi... Zgoda! Kowalski i Nowak też muszą – i to z całymi rodzinami. Czy wobec tego wyciągają rękę z tacą? Nie, Kowalski i Nowak zachrzaniają do pracy i nieraz ćwierć wieku im schodzi, żeby uwolnić się od mieszkania w 10 osób na 45 metrach kwadratowych.
Powołani do ewangelizowania najpierw niech się wezmą do jakiejś uczciwej pracy i na siebie zarobią, a potem głoszą Dobrą Nowinę – wtedy uwierzę, że ksiądz to nie zawód.

12 komentarzy:

  1. Ksiądz, jak każdy zawód potrzebuje powołania. JEST TO ZAWÓD, PRACA DUSZPASTERSKA. Jeśli ktoś twierdzi inaczej - jest w błędzie.
    Lekarz bez powołania - to żaden lekarz - zobacz, ilu ich mamy. Nauczyciel bez powołania - to żaden nauczyciel. Ostanio się ich namnożyło - ranga nauczyciela spadła. Nawet sędzia wymaga powołania, w przeciwnym razie .... wystarczy spojrzeć na niektóre orzeczenia w sprawie, czy wyroki.. Czy mają powołanie, czy też nie są opłacani. Ksiądz z tacy, reszta z budżetu państwa. Jakby nie patrzeć z datków społeczeństwa.
    Z kolei małżeństwo to nie zawód, a zatem ....
    Opłacane jest nie powołanie a praca w konkretnym zawodzie.Jeśli ta praca jest zgodna z powołaniem, to jej efekty są zadziwiające.
    Życzmy sobie, aby w każdym zawodzie było jak najwięcej ludzi z powołania, wówczas życie stanie się piękniejsze! Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle tylko, że za moje powołanie zawodowe płaci mi państwo, a ja mu odpłacam podatkami i milionem innych składek i opłat i w końcu nie wiadomo, kto komu płaci. A jakie podatki i składki płaci duchowieństwo? Z tego, co wynalazłam w sieci to niewielkie, praktycznie żadne, nijak się mające do osiąganych przychodów.
      Dla zainteresowanych: http://www.podatki.biz/artykuly/13_14620.htm

      Usuń
    2. DD, piękna, bo prosta analogia!
      Co do małżeństwa, to za niektóre powinno się dostawać sowite odszkodowania :)))

      Usuń
    3. Może płacą składkę na mszalne? Ze składkowych na tacę, rzecz jasna :))

      Usuń
  2. ...napisze tak; pastor ma pensję wypłacaną mu przez ewangelickie władze kościelne wyższe, nie pobiera opłat za sakramenty, nie chodzi z tacą...a w KK...rozpiździaj w tej kwestii jest ;) Każdy ks. KK dorabia na boku, i to nieźle...
    ....jakoś mam pecha do księży KK, to znaczy tylko raz w życiu spotkałam takiego, dla którego rzeczywiście posługa kapłańska była posługą w pełni tego słowa znaczeniu, dzielił się tym co miał, nie pobierał opłat za sakramenty, był na każde wezwanie zagubionej owieczki...inni księża, których dane mi było spotkać mieli ręce jak grabie...do siebie grabiące ...Prawda jest taka, że większość ks. KK uważa się za typowych plebanków z czasów XIX wieku i wcześniejszych...
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...przepraszam za brak ogonków tu i ówdzie, coś mi klawiatura szwankuje :(

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o mnie, nigdy nie spotkałam takiego księdza. Kilku fajnych tak, ale to nie znaczy, że takich. Może to więc nie Twój pech, a ogólna prawidłowość?

      Usuń
    3. Ogonkami się nie przejmuj, mam ten sam problem: antyczny sprzęt :)

      Usuń
  3. Masz rację Frau. Chodzenie na religię do matury, nie pozbawiło mnie ostrego spojrzenia na Świat i życie. Widzę to wszystko co Ty. Czasem trafi się ksiądz-wyjątek, unikat. Powinnam napisać w czasie przeszłym, trafiał. Dziś ,w dobie rządów pieniądza, jest tak, jak piszesz.
    DD, czy powołaniem jest, wyrywanie ludziom ostatniego kawałka ziemi, z której żyją? Tak przecież zrobiła jakaś tam komisja kościelna, majątkowa. Drapieżne ciało, odbierająca tylko co swoje? Przecież wiadomo, że nie tylko swoje.
    ;(




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla komisji, nie było ważne czy ta ziemia kiedykolwiek należała do kościoła. Miała być dobrze położona i droga.Żeby w przypadku sprzedaży, uzyskać jak najwyższą cenę.

      Usuń
    2. Mam kolegę księdza, jest bardzo OK.

      Usuń
  4. W Rzeszowie bernardyni przejęli "odzyskaną" ziemię za friko i prędziutko urządzili płatny parking. A że jest to w samym centrum miasta, to strzygą owieczki aż miło - franciszkanie ubodzy, psia mać!

    OdpowiedzUsuń