środa, 28 marca 2012

30. Grecja: idzie sobie człowiek chodnikiem...


Riwiera Olimpijska to piękny, wypoczynkowy region, ciągnący się między masywem Olimpu a wybrzeżem Morza Egejskiego. Głównym miastem Riwiery jest nowoczesne Kateríni. Przepiękne, szerokie plaże ciągną się przez 70 kilometrów, a wzdłuż nich zlokalizowane są urokliwe miejscowości wypoczynkowe: Paralia, Leptokaria, Olimpic Beach, Variko, Grítsa, Pláka Litochórou, Panteleímonas, Platamónas, Nei Póri. Drugą część naszego pobytu w Grecji, tę wczasową, spędziłyśmy w Olimpic Beach. Miejscowość jest pełna uroku i ma szeroką, czyściutką plażę, którą nie sposób – ze względu na temperaturę rozpalonego piachu – przejść na bosaka.
Nawet widok z balkonu, biegnącego nieomal dookoła domu, stanowił dla mnie źródło nieustającego zachwytu.


Grecy jakoś niespecjalnie przejmują się infrastrukturą, przynajmniej tak wynika z moich obserwacji. Idzie sobie człowiek chodnikiem, a tu – na samym środku – tuż przed nosem wyrasta mu palemka i dalej ani w prawo, ani w lewo.


Albo figa, z której nikt nie zabrania zrywać dojrzałych, pysznych owoców, są więc i dobre tego strony.
Popularną w Grecji rośliną „uliczną” jest kwitnący biało i różowo oleander. Wygląda niewinnie, ale jest rośliną silnie trującą i bez przerwy musiałyśmy patrzeć na ręce dzieciom. W mojej głowie zaś zalęgła się mglista, acz kusząca myśl o suróweczce z oleandra, podanej komuś z uśmiechem i życzeniem smacznego.


Już na samym wstępie pilotka uprzedziła nas o tajemniczym zagrożeniu.
- Jeżeli będąc w wodzie zauważycie w pobliżu fioletowoniebieską plamę, to najpierw uciekajcie, a dopiero potem pytajcie, dlaczego.
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Mimo założonych wokół kąpieliska siatek, po którejś bardziej „sztormowej” nocy w morzu pojawiły się ogromne, niebieskofioletowe kołtuny. Pierwsze padły ich ofiarą dzieci. Najpierw Owsik, a za nim Nieletnia, wyskoczyli z wody jak – nomen omen – oparzeni. Meduzy!
Któraś ślicznotka, przepływając nieopodal, wyrzuciła do wody jad. Czerwone, piekące plamy na całym ciele, z którymi dzieciaki wypadły z wody, zeszły przez noc. Dzień później na plaży zasiadła obok nas ofiara bezpośredniego zetknięcia z parzydełkami niebieskiej piękności. Młoda Węgierka siedziała pod parasolką i robiła wrażenie osoby, która na długo porzuciła myśl o wchodzeniu do wody. Jej lewe, upiornie czerwone udo pokrywały wielkie pęcherze. Jako następny w kolejności padł ofiarą... mój biust. To było dopiero traumatyczne przeżycie! Na szczęście dostałam tylko jadem rozcieńczonym w wodzie. Przez dwa dni odruchowo chwytałam się za obolałą część mojej osoby. W sklepie, gdzie kupowałam torebkę, ekspedientka okazała się Polką.
- Co, meduza? – zapytała z uśmiechem zrozumienia, podążając wzrokiem za moimi rękami.
- Meduza – pokiwałam smętnie głową.
Ale co tam jad... Piękne, ogromne, dochodzące nawet do 15 kilogramów żywej wagi, zachwycały mnie swoją urodą.


Pewnego dnia zauważyłam dwóch Polaków, ojca i syna, którzy nieco dalej nurkowali wytrwale, wydobywając z dna morza piękne muszle. Podpłynęłam do nich i dołączyłam do zabawy. Udało mi się wydobyć piękny okaz – wielki jak pięść, a w piasku na dnie namierzyłam interesująco wyglądające dziurki. Jak się okazało – każda z nich oznaczała siedzącego pod nią kraba. Spryciule, zagrzebują się w piachu i zostawiają sobie otworek, w który wtykają rurkę do oddychania.


Grecy nie mają w zwyczaju trzymać w domu psów. Jeżeli ulicą idzie człowiek z pupilkiem na smyczy, można mieć pewność, że to obcokrajowiec. Szczególnym sentymentem darzy się w tym kraju koty, co widać na każdym kroku. Wszędzie ich pełno i z lubością wylegują się na słonecznych plamach, których w tym kraju nie brakuje. Nie są głodne ani zabiedzone, nikt ich nie przegania. Tam, gdzie ludzie kochają koty – chce się wracać... I pewnego dnia powrócę.


Tym optymistycznym akcentem kończę cykl grecki, a po nim... Na pewno coś się znajdzie!

8 komentarzy:

  1. W to, akurat , nie wątpię:))) No i kocham koty. Moja kocizna miała 16 lat , gdy odeszła. Pisałam o niej kiedyś.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przegapiłaś parę greckich odcinków!

      Usuń
  2. Do kociego kraju? Zawsze! Jest tylko jedno ale... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja kieszeń zawiera permanentne dno z podszewki. Nic więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak.
      Jest na to tylko jedna rada: pozaszywać kieszenie!
      :))

      Usuń
  4. W Katerini koty Nie mają raju i nie są zadbane... Jest kocia masakra


    OdpowiedzUsuń