poniedziałek, 9 kwietnia 2012

34. Kultura musi być!


Cholernie lubię nasz osiedlowy sklep. Zawsze coś ciekawego usłyszę. Ostatnio podszedł do mnie facet woniejący jak cała gorzelnia i wyciągnął rękę. O dziwo, nie z zamiarem wyżebrania kilkudziesięciu groszy, ale z pieniędzmi.
- Pani – powiedział grzecznie (bo kultura musi być!) – kup mi pani piwo.
- A nie ma pan już przypadkiem dość? – zapytałam oględnie.
- A nie mam! – odrzekł triumfalnie i czknął. – Ja tylko pijany jestem i wisz pani, nie sprzedadzą mi.
- No i słusznie – odpowiedziałam. – Na dziś panu w zupełności wystarczy, jutro też jest dzień.
Facet spojrzał na mnie spode łba.
- No kup pani!
- Jutro.
- A do dupy z taką babą!!! – wrzasnął znienacka co sił w płucach. Ujrzałam się nagle w centrum zainteresowania przechodniów. Jakaś tam część osiedla będzie wiedziała, co o mnie myśleć. Pocieszam się myślą, że i tak nie jest ze mną aż tak źle, jak z żoną pewnego lekko trunkowego inteligenta.
- Kultura musi być – ryczał, waląc pięścią w stół – więc milcz, kurwo, bo ci ubliżę!
Innym razem, wychodząc z tego samego sklepu, zobaczyłam grzecznie czekającego na swojego właściciela psa. Podeszłam, schyliłam się, pozwoliłam psu się obwąchać i zaczęłam go głaskać. Piesek był duży, sympatyczny, miał mądre oczy. Poprzymilaliśmy się do siebie, aż w końcu ze sklepu wyszedł pan, wysoki, postawny, elegancki. Podchodząc, obrzucił uważnym wzrokiem mnie, psa, a potem jeszcze raz mnie i wreszcie całą grupę, którą tworzyłam wespół ze zwierzęciem.
- A nie boi się pani, że panią upierdoli?! – ryknął mi nad głową tubalnym głosem bez zbędnych wstępów. Zaskoczona i oszołomiona, klapnęłam na chodnik tuż obok psa. Musiałam wyglądać dość głupio.
- Nie – powiedziałam słabo i zaczęłam gramolić się do pionu. W duchu pomyślałam, że należałoby się raczej obawiać pana.
- A – skłonił się grzecznie. – To w takim razie dziękuje uprzejmie za opiekę – dodał z atencją.
Odszedł z pieskiem, pozostawiając mnie w kompletnym osłupieniu.
Dziś też będę tam robić zakupy.

14 komentarzy:

  1. Jakby tak.... pies mądrzejszy od właściciela? Nie wierzę!.... Po zastanowieniu, wierzę w psa!
    Pa:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. A cóż Ty się właściciela czepiasz? Miły, kulturalny pan! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kulturalny człowiek takich słów nie używa!

      Usuń
    2. I na tym polega smaczek :)

      Usuń
  3. Takiego kulturalnego to spotkałam dzisiaj rano, kiedy przy okazji wyrzucania śmieci wyrzuciłam w reklamówce służbowe spodnie i prywatne śniadanie. Poleciałam do domu po kij, bo kontener był prawie pusty, wracam, a tu już poszukiwacz zaginionej arki w akcji. Grzecznie przeprosiłam, wydłubałam reklamówkę, człowiek się uśmiechnął i się rozeszliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko kochana, ja kilka dni temu wyrzuciłam reklamówki, z którymi wybrałam się po zakupy :) Wcześniej, przed wyjściem z domu, wypakowałam z torebki portmonetkę i położyłam na biurku :))

      Usuń
    2. I niedawno zatankowałam samochód, a przy kasie wyszło, że kasa w domu została :) Ale pani była miła i poczekała, aż wrócę...:)

      Usuń
    3. Samochodem czy piechotą...?

      Usuń
    4. No, no, no...
      Inna rzecz, że kamery mają, w razie czego namierzyliby Cię ;)

      Usuń
    5. Z tego strachu, że namierzą i z zostawionego numeru rejestracyjnego obróciłam do domu i z powrotem biegusiem :)

      Usuń
  4. Z kulturą osobistą bywa różnie...

    OdpowiedzUsuń