środa, 18 kwietnia 2012

37. Sine nobilitate



Od kilku tygodni usiłuję spotkać się z Kulką, ponieważ musimy na spokojnie dokonać ustaleń związanych z wspólnym wakacyjnym wyjazdem. Mogę podjąć się załatwienia wszelkich formalności za wszystkich, ale pewnych decyzji nie podejmę w pojedynkę. Tymczasem w ciągu tygodnia Kulka dysponuje niewielką ilością wolnego czasu. Ma trójkę dzieci, męża nieroba (który, o ile nie przeszkodzi, to na pewno w niczym jej nie pomoże) i absolutnie wszystko na swojej głowie, z utrzymaniem całej rodziny włącznie. W soboty i niedziele natomiast zaczęła tajemniczo znikać.
Jak się okazało, wyjeżdża z najmłodszym dzieckiem w tournée po województwie i okolicach, aby pozapraszać na pierwszą komunię tegoż jakąś astronomiczną liczbę gości. Z niekłamanym zdumieniem uzyskałam od Kulki informację, że wynosi ona... 40! Zapraszanie zaś odbywa się z wszelkimi ceregielami.
Ręce mi opadły do samej ziemi.
Impreza odbędzie się w lokalu i pochłonie, lekko licząc, około 5 tysięcy złotych. Święci pańscy! Mam chyba jakieś trudności z percepcją rzeczywistości, bo w żaden sposób nie chce mi się to wszystko pomieścić w głowie. Wielodzietna żona bezrobotnego męża, która na co dzień ledwo wiąże koniec z końcem, wyrzuca w błoto takie mnóstwo pieniędzy? Dlaczego?! Nie omieszkałam jej o to zapytać i dowiedziałam się, że przecież ciocia Stasia, stryjenka Giena z wujenką Władzią, wujcio Miecio z Bolkiem i Edkiem, Halinka z Kazikiem i Pierdziccy z czeredą dzieciaków muszą być zaproszeni, bo... muszą, no a skoro oni, to także cioteczna stryjecznej Wiesia, stryjek Józek i kuzynka stryjka Jasia z narzeczonym Władkiem... A gdyby nie zaprosili cioci Leokadii, brata stryjka Mariana, szwagierki cioci Zdzichy z Jaśkiem, Żanetką i wnukami kuzynki od strony Antka, no to na śmierć poobrażałaby się cała rodzina...
Dalej już nawet nie słuchałam.
W całym moim weselu uczestniczyli tylko ci, których naprawdę chcieliśmy zaprosić i wszystkiego było nas raptem 33 osoby ze mną i Eksem włącznie. Na chrzest Nieletniej do kościoła przyszedł kto chciał, a na obiad zaprosiliśmy tylko rodziców chrzestnych. Po pierwszej komunii na domowym obiedzie byli jeszcze – oprócz chrzestnych – dziadkowie.
Nie rozumiem i nie akceptuję przywleczonego przez nowobogackich, a rozpowszechnianego z powodu głupiej mody wydziwiania z chrzcinami i komuniami na wzór wesela, w myśl zasady „zastaw się, a postaw się”. Nie śmierdzieć groszem, ledwo wiązać koniec z końcem i pakować fortunę w coś tak niedorzecznego, to pachnie groteską. Nie wiem, co powoduje tymi ludźmi. Snobizm? Bufonada? Kompleksy? Mentalne buractwo? W każdym razie jest to na pewno coś bezsensownego.

46 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Miałeś, chamie, złoty róg...

      Usuń
    2. Ostał ci się jeno sznur...

      Usuń
    3. ...byle polska wieś spokojna...

      Usuń
    4. ...byle polska wieś wesoła...

      Usuń
    5. Zaciszna też. Tak mi się wymskło :)

      Usuń
    6. Trza być w butach na weselu!

      Usuń
    7. Wsi spokojna, wsi wesoła...

      Usuń
  2. Mnie to tam lotto. Zawsze robiłam jak uznawałam za słuszne i tak mi zostało. Niczego, bo tak wypada. Na moim ślubie było sporo osób, na weselu już nie. Wyłącznie najbliższa rodzina i rodzice chrzestni. Wszystko.
    Twoja znajoma pewnie się zapożyczy, lub wyśle połówka na żebry pod kościół. Chyba, że dziecko , w prezencie komunijnym, dostanie kasę, która Twojej znajomej zrekompensuje wydatek.
    Innego wyjścia nie widzę.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ta kasa powinna być dla dziecka, a nie na pokrycie rachunku!

      Usuń
    2. Wiemy to obie. Widzisz inne wyjście?

      Usuń
    3. Widzę. Zdrowo puknąć się w czółko.

      Usuń
  3. Który głos twej chwale zdoła?
    Kto twe wczasy, kto pożytki
    może wspomnieć za raz wszytki?
    Tu wpisałam, bo tam nie chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracuj we dnie, pracuj w nocy,
      Prózno bez Pańskiej pomocy;

      Usuń
    2. Dziś bez przestanku pracujem
      I dniom świętym nie folgujem...

      Usuń
    3. Już południe przychodzi, a my jeszcze żniemy.
      Czy tego chce urzędnik, że tu pomdlejemy?

      Usuń
    4. Nie gadaj głosem, aby nie usłyszał tego.

      Abo nie widzisz bicza za pasem u niego?

      Usuń
    5. Chcem do ciebie poczty nosić,
      Aby się dała przeprosić;
      Dałbych dobry kołacz upiec,
      Bych mogł przed tobą uciec.

      Usuń
    6. Mgleję wszytek i bladzieję...

      Usuń
    7. Kasiu, Kasineczko!
      Jak jest Bóg na niebie.
      Nie miałem ci ja spokoju,
      Kiedy pierwszy raz przy gnoju
      Zobaczyłem ciebie.

      Usuń
    8. Umiesz, Marysieńko,
      Obchodzić się z gnojem:
      O, jakżeż to będzie ładnie.
      Gdy nam kiedyś tak wypadnie
      Harować na swojem.

      Usuń
  4. Oto już jawor... Nie masz miłego!
    Widzę, że jestem zdradzona!
    (Tak dobrze żarło i zdechło, nie chciało się wpisać w wątku)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, popędliwa!... O, ja niebaczny!...

      Lauro!... poczekaj... dwa słowa!...

      (Złośliwość przedmiotów martwych...)

      Usuń
    2. Słuchaj, dzieweczko!
      - Ona nie słucha...

      Usuń
    3. Kogo wołasz, z kim się witasz?

      Usuń
    4. Ha! Mąż! Ha! Trup!

      Usuń
    5. Pani ze strachu zbladła,

      Zemdlała i upadła;

      Usuń
    6. Jedź z diabłem!...

      Usuń
  5. I długo, i daleko, słychać kopyt brzmienie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spowiadał się baca,
      Jak Kaśkę obracał.
      Nie będę Wam dukał,
      Czym mu ksiądz odstukał.

      Usuń
    2. Raz gronkowiec złocisty wyjechał w Bieszczady.
      Wraca, patrzy, a żonę rwie mu krętek blady.
      - Jak mogłaś? rzekł gronkowiec, we łzach topiąc smętek
      - Wszak on brzydki i blady. - Blady, ale krętek!
      [Zawodowo :)]

      Usuń
    3. Szlachta radzi jakby tu pozbyć się Moskali
      Nadjeżdża pędem Hrabia, strasznie konia wali.
      [literacko :)]

      Usuń
    4. Hrabia po mieczu, pochwie i kądzieli?

      Usuń
    5. Ha, ha, ha, Melechowicz.

      Usuń
    6. Nie znęcaj się nade mną; i tak jestem dość nieszczęśliwa.

      Usuń
    7. http://www.obrazki.jeja.pl/10008,nigdy-sie-nie-poddawaj.html
      Ku pokrzepieniu serc.

      Usuń
    8. Co...? A, nie, to było tak w ramach Barbary Niechcic :) Ale i tak fajne :)
      A w Grenadzie zaraza i chołodziec litewski milcząc żwawo jedli :)))

      Usuń
    9. Wiem. To też Barbara: „Mówią, że kobieta powinna się wyżyć w miłości, bo inaczej nie będzie pełnym człowiekiem.”

      Usuń
    10. Barbara... Przez całe życie miotała się między cnotą a ochotą. Jakże ja ją rozumiem...! Zwłaszcza to wspomnienie nenufarów, które towarzyszyło jej do samego końca... i to niezadowolenie z życia, gdziekolwiek się znalazła... Była jak okręt targany wichrem, tułający się po świecie, który nigdy nie trafił do swojego portu, nie zaznał swojego miejsca na świecie. Wszystko, co ofiarowało jej życie, było nie tym, czego pragnęła.
      Różni mnie od niej tylko imię.

      Usuń
    11. A Barańska z Bińczyckim genialnie to zinterpretowali. Jedna z niewielu ekranizacji dająca się oglądać bez obrzydzenia.

      Usuń
    12. Ech, tak się wczoraj zamyśliłam nad tą Barbarą i nad samą sobą, że od westchnień firanki łopotały razem z karniszem. A potem poszłam spać.

      Usuń
  6. ...po staropolsku..."zastaw się a postaw" ...
    Moja sąsiadka wzięła zamówiła knajpke, jedzonko, orkiestrę i kamerzystę - fotografa. 30 gości, na łeb 100 zł ( jak na weselicho) i...po wpłaceniu połowy, przed komunią według umowy i 500 zł z prezentów synka (!)okazało się , że koniec, z kurka nic już nie wyleci...bank, przy jej zarobkach nie dał kredytu, wzięła z parabanku i...po roku już oddała mu 80% więcej, taki procent...ot, durnota tym razem ...nowopolska ;)
    Chrzest i komunia mojej córki to tylko obiad, kawa plus tort w domu, z dziadkami i chrzestnymi ( mój brat i siostra byłego) ...czyli 8 dorosłych osób ( wliczam siebie i byłego) i córa...i było przyjęcie, i było uroczyście ...
    Pa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i tanio jak za barszcz, bo własnymi siłami przygotowane :)

      Usuń
    2. Kretyństwo, po prostu czyste kretyństwo.

      Usuń
    3. Własne jest nie tylko tańsze, ale i może być w dowolnej ilości, a przede wszystkim - wiem, co jem. Na przepłacanie mogą sobie pozwolić milionerzy, a nie przeciętni Kowalscy, którzy ledwo wiążą koniec z końcem.

      Usuń