niedziela, 6 maja 2012

43. Zmiana nazwiska - i co dalej?



Słyszałam wiele razy z ust własnej córki wyrzut, że nie dostała mojego nazwiska. To, które nosi, zwyczajnie jej się nie podoba, a poza tym wciąż musi tłumaczyć każdemu z osobna, że ta pani to jest jej mama, choć podpisuje się inaczej. Ostatnio, przy świątecznym stole, oświadczyła wszem i wobec z całą mocą, że chce zmienić nazwisko na moje. Z wstępnej rozmowy z Eksem wynikało, że powinien się zgodzić. Jeżeli tę zgodę podtrzyma (a nie sądzę, żeby chciał zrobić dziecku na złość i się wycofać), to przeprowadzimy zmianę podczas wakacji. Dobrze się składa, bo we wrześniu rozpocznie naukę w nowej szkole – obejdzie się bez sensacji i kolejnych zbędnych pytań. Zastanawia mnie tylko, ilu biurokratycznych problemów przysporzy nam to w przyszłości. Takich drobiazgów jak zmiana paszportu nie liczę, ale choćby dokumenty, które złoży do szkoły średniej, będą opiewały na kogoś innego, a kto inny pojawi się we wrześniu. A inne rzeczy, o których na razie nie mamy pojęcia? Znając polskie zamiłowanie do biurokracji, może się okazać, że przy załatwianiu jakichś spraw trzeba będzie pokonać cały tor przeszkód. Ale widzę radość Nieletniej i macham ręką. Ona naprawdę od dawna marzy o tej zmianie.
Co innego ja. Nigdy nie miałam zrozumienia dla konieczności zmiany nazwiska przy zawieraniu związku małżeńskiego. Człowiek od urodzenia jakoś tam się nazywa i to jest jego tożsamość, coś na kształt integralnej części osobowości, przynajmniej ja to tak odczuwam. Planując zamążpójście, nie potrafiłam sobie wyobrazić, że od któregoś tam dnia nagle będę nazywać się inaczej. Dlaczego? Czy ja od chwili wygłoszenia formułki i podpisania kontraktu stanę się innym człowiekiem?
Gdy wychodziłam za mąż, byłam młoda, głupia i nienauczona asertywności, więc gdy Eks zaczął kręcić nosem na projekt pozostawienia przez mnie nazwiska panieńskiego, uległam i w ramach porozumienia zgodziłam się na dwuczłonowe. Z tym drugim członem (nomen omen!) nigdy zresztą się nie identyfikowałam. Przez pierwszych 25 lat życia nazywałam się inaczej i to wciąż – w połączeniu z imieniem – była moja właściwa tożsamość.
Pewnego dnia, gdy szłam ulicą, dogoniła mnie zdyszana lekarka.
- Pani Es – odezwała się zasapana – idę, wołam panią i wołam, a pani ani nie drgnie!
Fakt, słyszałam, że ktoś kogoś woła, ale do głowy by mi nie przyszło, że może chodzić o mnie. To nie było moje nazwisko. Pani doktor po prostu wołała mnie nazwiskiem Eksa, z którym kompletnie się nie utożsamiałam, mimo że byliśmy już małżeństwem od dobrych kilku lat.
Mimo wszystko nie jestem przeciwna zmianie nazwisk, zwłaszcza w przypadku, gdy są one brzydkie, z jakichś powodów (np. osobistych) nie chcą być noszone lub ośmieszają osobę. Ale przyjmowanie innego nazwiska tylko z tytułu zawarcia związku małżeńskiego wydaje mi się mocno bezsensowne, podobnie jak wiele innych zwyczajów wywodzących się z niekoniecznie mądrych tradycji.

8 komentarzy:

  1. ...przyjęłam nazwisko byłego, bo moje, panieńskie było...okropne ...
    ...co do zmiany nazwiska przez Twoją Córę, piękne, że "bierze" Twoje, ale jednocześnie czuję przez skórę niezłe zawirowania ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było odwrotnie, Eks ma okropne. To jest stary, archiwalny post, rzecz odbyła się dwa lata temu, na wakacjach. W sumie, o dziwo, obyło się bez większych kłopotów.

      Usuń
  2. Pomyślałam, że Twoja córka bardziej identyfikuje się z Tobą niż z Twoim ex co dała wyraz w swojej woli. A jak dwa lata po zmianie? Wiele problemów biurokratycznych w szkole, czy raczej obeszło się bez nich?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie zupełnie się obeszło. W szkole tylko zgłosiłam, więc przepisali legitymację, potem zmieniłyśmy paszport, a takie duperele jak biblioteka czy coś tam, to już przy okazji i też bezproblemowo. Aż dziw bierze, że tak łatwo poszło w tak zbiurokratyzowanym kraju.

      Usuń
  3. Nie chcę nic mówić, ale bez powodu, dziecko, nie zażyczyło sobie zmiany nazwiska.
    Mnie było wszystko jedno. Oba , w jakimś sensie, podobne.
    Pa:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powód jest taki, jaki napisałam. Poza tym to po ojcu było paskudne.

      Usuń
    2. To jest przyczyna;)))

      Usuń