środa, 9 maja 2012

44. Byle do... zimy



- Wrrrrr...! Brrrrrrr...! Prrrrr...! Brrrrrrrrrrrrrrr...!!!
No jasna pierdziawa!
Zaczęło się.
Po zimowym okresie względnego spokoju na ulice wyległy grupy terrorystów nasłanych przez administrację osiedla. Świątek czy piątek warczą ludziom pod oknami na wyścigi. Zaczynają w środku nocy, kurza ich twarz, jakby nie było lepszej pory! Jeszcze dobrze nie zdąży urosnąć pierwsza trawa, a już zastępy maniakalnych pogromców trawników zatruwają życie przeciętnym ludziom, którzy niekoniecznie muszą mieć ochotę zrywać się w taką, na przykład, sobotę, o 6.00 czy 7.00. Wręcz przeciwnie – chciałabym móc choć w weekend odespać tygodniowe zaległości!
I tak do jesieni.
Jesienią obłąkańczy kosiarze wymieniają sprzęt na gigantyczne dmuchawy, którymi odtąd codziennie będą terroryzować ludzi i zwierzęta potężnym rykiem aż do odwołania, czyli do pierwszych śniegów, bo na trawie leżą spadające z drzew liście.
A swoją drogą, to co takiego jest w tej trawie i komu w czym przeszkadzają liście, że trzeba je tępić z taką pasją, z nakładem tylu środków finansowych (kosiarki i dmuchawy nie chcą działać na powietrze, a zastępy ludzi nie pracują charytatywnie) i energii godnymi lepszej sprawy? Z jednej strony szuka się oszczędności, a z drugiej trwoni się pieniądze na bzdety i mnożenie absurdów. Rozumiem, że raz na jakiś czas trzeba to wszystko uporządkować, żeby nie wyrosły chaszcze jak w jakiejś kniei, ale kompletnie nie rozumiem, dlaczego trawniki muszą być co kilka dni obrzynane na zero. Czy taka wygryziona, zrudziała trawa jest naprawdę ładniejsza od naturalnej? Czy jesienny trawnik z resztkami przyżółconej murawy naprawdę jest ładniejszy od pokrytego kolorowymi liśćmi? Czy chodnika nie można pozamiatać po staremu miotłą?
Straszliwie mnie razi ta tendencja do tępienia przyrody. Trawniki ogolone jak łby rekrutów, drzewa już od momentu posadzenia naciągane we wszystkie strony, aby rosły idealnie równo, jak od matrycy – wszystko zmierza do kompletnej urawniłowki. Tylko patrzeć, jak następny będzie człowiek. Może trzeba będzie dociąć za długie kończyny, przedłużyć za krótki nos, przefarbować włosy na właściwy kolor?
- Wrrrrr...! Brrrrrrr...! Prrrrr...! Brrrrrrrrrrrrrrr...!!!
Nie wytrzymam. Jeszcze chwilę, a poślę na OIOM tego osobnika razem z jego kosiarką!

4 komentarze:

  1. Wiesz, bo są tacy zapaleńcy, daj mu zabawkę, to z ręki nie wypuści. Jego, widać, kręci to warczenie, jak dziecko!
    :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. mimo, że uwielbiam lato też mam ochotę zabić sąsiada który 3 x w tygodniu rżnie podkaszarką 8 arów

    OdpowiedzUsuń