poniedziałek, 21 maja 2012

48. Izrael i Atonomia Palestyńska: Nazaret



Miasto En-Nasira (Nazaret), znane jako miejsce, w którym spędził dzieciństwo Jezus Chrystus, położone jest w dolnej Galilei (Galilei Południowej), na terenie Izraela. Bardzo wcześnie, bo najprawdopodobniej już w III wieku powstał tu ośrodek chrześcijaństwa. Najważniejszym kościołem jest bazylika Zwiastowania Pańskiego – największa chrześcijańska świątynia na Bliskim Wschodzie. Przy wejściu na teren bazyliki bardzo surowo kontrolowany jest ubiór wchodzących: kobiety muszą mieć zakryte ramiona i nogi. Przekonałam się o tym na własnej skórze, bo w ponad czterdziestostopniowym upale dało się chodzić tylko w krótkich spodenkach i oczywiście musiałam to zmienić. Uprzedzona wcześniej przez przewodnika, miałam w torebce spódnicę na gumce, więc przyhaltowana w bramie, odziałam się stosownie i obyczajnie w 5 sekund. Ramiona i tak miałam zasłonięte, bo przy takim słońcu nie odważyłabym się ich wystawić na niechybne zwęglenie. Wewnątrz bazylika wywarła na mnie wrażenie zbliżone do odczuć na widok dworca kolejowego – betonowa, pokryta współczesnymi malowidłami, wielka jak hangar na lotnisku i dwupoziomowa.

 


Domniemana Grota Zwiastowania ginie w tym betonowym molochu skryta za ołtarzem w dolnej kondygnacji.



Mój zachwyt wzbudziła natomiast piękna galeria ceramicznych wizerunków Maryi z różnych stron świata, znajdująca się pod arkadami okalającymi świątynię. Była i rodzima Matka Boska Częstochowska z Polski, ale nie zrobiłam jej zdjęcia, bo był to raczej bohomaz. Na tle innych prezentowała się naprawdę paskudnie.



O wiele bardziej przypadł mi do gustu przytulony do bazyliki malutki, charakteryzujący się cudowną prostotą kościółek św. Józefa. Tradycja głosi, że stoi on w miejscu, gdzie znajdował się warsztat stolarski cieśli Józefa, męża Maryi.



Pierwszy raz od czasów dzieciństwa spodobały mi się nawet znajdujące się w nim rzeźby.


Z niemałym wzruszeniem odkryliśmy na ścianie kościoła dowód, że Polacy w trakcie swej burzliwej historii odciskali ślady swych stóp na całym świecie. Tablica upamiętnia Szkołę Młodszych Bojowniczek w Nazarecie. Były to młodziutkie dziewczęta, które zostały w czasie działań wojennych osierocone przez rodziców i deportowane na Syberię lub do Kazachstanu. Wstąpienie do Szkoły zwiększało ich szanse na przeżycie i wyjście z terenów ZSRR z armią generała Andersa.


Znaczną cześć społeczności En-Nasira stanowią Arabowie. Droga z hotelu do starej synagogi wiodła między innymi przez typowy arabski suk. W ciasnych zaułkach roi się od poupychanych jeden obok drugiego, bajecznie kolorowych sklepiko-straganów (trudno je jakoś rozsądnie sklasyfikować, gdyż u nas czegoś podobnego po prostu nie ma). Naszpikowane mrożącymi krew w żyłach opowieściami o kradzieżach, pobiciach, gwałtach, porwaniach i innych atrakcjach w wydaniu terrorystycznym, początkowo czułyśmy się nieco niepewnie, jak na wiekopomną chwilę przystało. Szybko jednak oswoiłyśmy się z egzotyką bazaru i zachęcone okrzykami: „dżen dobry, jak sze masz kochane?” dałyśmy się porwać urokowi miejsca.



Obczaiwszy drogę, jeszcze tego samego dnia zaczęłyśmy same poruszać się po mieście. Człowiek jednak bardzo szybko przyzwyczaja się do nowych warunków... Właśnie w En-Nasira poznałam smak najlepszego izraelskiego piwa.

2 komentarze:

  1. To zakrywanie ciała jest stosowane wszędzie. I niech sobie będzie.Mnie to nie przeszkadza. Podobają mi się wizerunki Matki Boskiej z Indonezji i Chin.
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam nic przeciwko zakrywaniu. Razi mnie wszechobecne świecenie golizną.

      Usuń