sobota, 26 maja 2012

50. Syndrom pomarańczowego czepka



Było to dobrych kilka lat temu. Nieletnia miała może pięć czy sześć lat... Z rozkoszą wariowałyśmy w basenach. Obie najbardziej lubiłyśmy długą, krętą rurę, wijącą się w budynku, oplatającą go na zewnątrz i znów wpadającą do środka. Sadzałam ją przed sobą, trzymałam pod pachami i tak zjeżdżałyśmy razem. Dziecko jednak, obdarowane genetyczną skłonnością do szaleństw, rwało się do jazdy samodzielnej i w końcu skapitulowałam. Na górze byłam ja, u wylotu rury Kufel, który miał ją złapać, gdy z pluskiem wyskoczy do zbyt głębokiej wody. Odjechała z uśmiechem dookoła głowy, a ja – patrząc jak pomarańczowy czepek oddala się ode mnie i niknie w czeluściach rury – poczułam bolesny skurcz w okolicy serca.
- To teraz już tak zawsze będzie? – przemknęła mi przez głowę płochliwa myśl. – Za każdym razem będzie tak kłuło...?
Obraz oddalającego się pomarańczowego czepka powracał do mnie jak bumerang przy kolejnych szkolnych wycieczkach, a najmocniej, gdy pojechała do Wiednia, czy na początku minionych wakacji – nad morze. Tak daleko i na tak długo... beze mnie. Przez pierwsze trzy dni nie mogłam ukoić rozdygotanych nerwów i zaskakującej, łzawej tęsknoty.
- Mamo, jako jedyna w Polsce szkoła dostaliśmy pieniądze na ten projekt... Jeśli się załapię, pojadę do Hiszpanii! Puścisz mnie?
- Puszczę. No pewnie, że jedź.
Mam świadomość, że z każdym kolejnym rokiem pomarańczowy czepek będzie coraz szybciej i częściej uciekał z zasięgu mojego wzroku i znikał w otchłani życia... A głupie serce matki za każdym razem będzie kurczyło się boleśnie. To już tak... zawsze?

12 komentarzy:

  1. Pamiętam pierwsze wyjazdy córci... Od tej pory już jest wszystko już się zmieniło.
    Mała Córeczka wyprowadziła się rok temu i mieszka z chłopakiem. Nawet nie codziennie dzwonimy. Ale na początku kłuło zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym, żeby nie kłuło. To nie jest fajne doznanie.

      Usuń
  2. ...będzie, będzie zawsze i dobrze! ...moja ma 25 lat i wciąż...tak jak Ty boję się o Nią... i nie tylko z powodu "syndromu pomarańczowego czepka"...tych syndromów jest bez liku, i co ciekawe nie ubywa ich, a przybywa...
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie bój się, pomarańczowy czepek nigdy, tak na prawdę, Ciebie nie opuści. Będzie , chociaż daleko, to blisko. Dzieci tak mają:)))
    Pa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie boje się, że mnie opuści. Boję się, że zawsze będzie mi towarzyszył ten element niepokoju o nią.

      Usuń
    2. Matki tak mają. Nic nie poradzisz:)

      Usuń
    3. Trudno. Trzeba będzie to jakoś znieść :)))

      Usuń
    4. Taka nasza(matek)uroda i to sie nigdy nie zmienia:) moja corka ma już swoją rodzinę,dzwonimy do siebie codziennie,po kilka razy:))
      Ale znam wyjątki(nieliczne) - kobiety,dla ktorych zawsze bedzie wazniejszy mężczyzna,a nie dziecko.
      pozdrawiam
      Iza

      Usuń
    5. Kurczę, nie mieści mi się to w głowie, jak można przedkładać faceta nad dziecko. A przecież są takie sytuacje. Stąd biorą się matki dające przyzwolenie na maltretowanie lub molestowanie potomstwa przez męża lub konkubenta.

      Usuń