piątek, 1 czerwca 2012

52. Przychodzi baba na przystanek...



- Pani, a Wólka leciała?
Jako żywo, nic nie przelatywało. Tym bardziej przelatującą Wólkę bym zauważyła, bo to kawał wioski. Fakt, klimat u nas trudny, ale aż takich trąb powietrznych to nie ma.
- Nic nie leciało – odrzekła uprzejmie Korpulentna Pani w Czerwonych Spodniach. Pomyślałam, że niezupełnie zgodnie z prawdą, bo zauważyłam przelatujące gołębie i dwie rybitwy, ale chyba nie o nie Babie chodziło. Baba, zalatując stęchlizną i nawozem, rozsiadła się na ławce razem z siatami. Druga, jeszcze bardziej zalatująca urozmaiconymi komponentami, zasłoniła sobą rozkład jazdy i postawiła mi na nodze brudną siatę.
- Dąbrowa poleci.
Odruchowo spojrzałam w górę i oddałam się kontemplacji nieba. Było czyste.
- Przepraszam panią – w moje obserwacje meteorologiczne wdarły się słowa Zupełnie Przyzwoicie Wyglądającej Pani. – „Dziewiętnastka” leciała?
- Nie – zapewniła ją zimno i desperacko Korpulentna w Czerwonych Spodniach. – Na sto procent nie leciała.
- To dobrze – Przyzwoicie Wyglądająca Pani przycupnęła na ławce po mojej prawicy.
- „Dziewiętnastka”? Ależ jechała przed chwilą, co pani opowiada? – obruszyła się Suchotnicza Dama przytulona do kiosku. – Dwie minuty temu!
- Jechać, jechała – zebrała się w sobie flegmatycznie Korpulentna. – Ale ta pani wcale o to nie pytała.
- Jak nie pytałam, co nie pytałam? – obruszyła się Przyzwoicie Wyglądająca Pani.
- Pytała pani tylko, czy „dziewiętnastka” leciała – wycedziła lodowato Korpulentna. Sytuacja zaczęła mnie szczerze bawić. Spojrzałam z uśmiechem uznania na Korpulentną w Czerwonych Spodniach i pokiwałam głową potakująco. Przyzwoicie Wyglądająca Pani miała minę, jakby właśnie diagnozowała u mnie schiza.
- No właśnie! – oznajmiła z mocą. Nie wytrzymałam, parsknęłam śmiechem.
Widok trzech nastolatków przyglądających nam się z widocznym rozbawieniem znacznie mnie pokrzepił. Widać, nie sami idioci chodzą po ziemi.
- No właśnie! – powtórzyłam jak echo za Przyzwoicie Wyglądającą. – Przysięgam, nie leciała.
Zostawiłam niegramotne baby z głupimi minami i zapewne przekonane, że razem z Korpulentną w Czerwonych Spodniach jesteśmy stuknięte. Może i jesteśmy, nic nie poradzę, że pałam odrazą do wszelkiego umysłowego niechlujstwa. Autobus powiózł mnie w siną dal, stabilnie, przez cały czas rzetelnie dotykając ziemi kołami. Jeden z trzech młodzieńców uniósł w moim kierunku dłoń z kciukiem skierowanym ku górze. Pomachałam mu przez okno.

6 komentarzy:

  1. Bosz, uwielbiam podsłuchiwać takie dialogi, z osobami, które rozumieją, można nawet czasem ponadużywać świadomie takich skrótów myślowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się podobają :) Zabawa jest przednia!

      Usuń
  2. W zbiorowisku "różności", w jakim mieszkam, najczęściej udaję głuchoniemą. Tu jest "wszystko". Od inteligentnych inaczej, po inteligentnych inaczej mędrców z dyplomem magistra. Staram się nie odzywać.
    Przykład jaki dałaś, każe wierzyć , że nie wszyscy młodzi, to idioci.
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i nie wszyscy starzy to mędrcy! :)

      Usuń