wtorek, 19 czerwca 2012

58. O wyższości papieru toaletowego nad srajtaśmą



Udawszy się onegdaj tam, dokąd z konieczności król piechotą chadzał, zastałam na miejscu kłębiący się tłumek koleżanek. Jak to w damskiej toalecie: potrzaskiwanie kosmetyczek, psyknięcia atomizerów, przelotne rozmówki o niczym, lustracja oczek w rajstopach. Słowem, życie w rozkwicie. Spośród znajomych odgłosów wybił się nagle okrzyk potwornie zbulwersowanej Zimnej, opuszczającej kabinę z miną zaskoczonej harpii.
- Widziałyście TO??!!! – mina Zimnej zdradzała niesmak i wzburzenie. – Co TO w ogóle ma być??!!!
Zanim zdążyłam zapytać, co mianowicie ma na myśli, oskarżycielskim gestem wskazała na wyłożone zapasowe rolki papieru toaletowego.
- Jak TO wygląda?! Co TO ma za kolor?! Dla KOGO TO w ogóle jest???!!!
Śmiertelna uraza i święte oburzenie biły od Zimnej na pół województwa. W jej głosie czaiły się zgroza i niedowierzanie.
W łazience podniósł się szum, znakomicie uwypuklający toaletowy dramat. Wycofałam się powoli, może trochę chyłkiem, myśląc z zażenowaniem o ludziach, którzy nie gardzą szarą srajtaśmą... Takich, jak moja wielodzietna przyjaciółka, której nie stać na bardzo wiele naprawdę potrzebnych rzeczy, a już najmniej na kolorowe, wzorzyste i pachnące utensylia, które raz wykorzystane, giną bezpowrotnie w czeluściach kanalizacji. Czy mieści się jeszcze w kategorii „plebs”, czy już w najostatniejszej z ostatnich: „podludzie”? Niesłychane oburzenie Zimnej wskazywałoby na to, że w tej drugiej. Pewnie i ja się tam plasuję, bo ani szarość srajtaśmy, ani np. niemarkowość podpasek mnie nie odstraszają (Always Ultra-Coś-Tam trzeba zmieniać równie często jak skromną Bellę, żeby nie wlec za sobą smugi odoru, o czym wszakże nie wszystkie podorabiane hrabianki zdają się pamiętać). Zraża raczej kosmiczna cena za coś, co i tak idzie – z przeproszeniem – w kibel. Najbardziej zaś odstręcza pogarda nowobogackich (które udają, że urodziły się w kopalni diamentów) wobec niezamożnych, ale niekoniecznie przez to bezwartościowych, szarotoaletowych użytkowników celulozy.

8 komentarzy:

  1. Byłam onegdaj w Operze Podlaskiej (doskonała "Traviata") i w oblężonej w przerwie toalecie była tylko oważ szara taśma, a kolejka chętnych bez szemrania korzystała, bo nie było nic innego. Zawsze tak było, że stara arystokracja i stara szlachta dawała sobie radę z godnością w każdych warunkach, a nuworysze... bez komentarza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie rozumiem wzburzenia Zimnej, co innego gdyby tam na rolce był papier ścierny... Coż, może zamiast skóry na pupie ma płatki róż.... ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieć to pewnie nie ma, ale za to usilnie chce zamanifestować, że ma.

      Usuń
  3. O ja Cie... Zapomniał wół? W dawnych czasach były wyłącznie gazety, bo o srajtaśmie, można było tylko pomarzyć.
    Co za ludzie.... Pochodzenia, czy nie pochodzenia, nie analizuję. Chociaż, odrobina godności , Zimnej, bardzo by się przydała.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jej strony to była właśnie demonstracja "godności" :))))

      Usuń
  4. Przerost treści nad formą ??

    OdpowiedzUsuń