piątek, 22 czerwca 2012

59. Europejska hołota



Po powrocie z wycieczki do Wiednia Nieletnia wpadła do domu rozentuzjazmowana.
- Odpalaj komputer!! – zakrzyknęło dziarsko, porzucając bagaże na środku przedpokoju. – Muszę natychmiast pokazać ci zdjęcia!
Moją uwagę przykuł dzień w austriackiej szkole.
- Patrz, mamo! Popatrz na te korytarze! – gorączkowało się dziecko. – Widzisz tu choćby jeden papierek?!
W głosie Nieletniej słychać było dramatyczną liczbę wykrzykników. Skrupulatnie przyjrzałam się idealnie błyszczącej podłodze. Ani śladu choćby jednego śmiecia.
- Oni tam chodzą w samych skarpetkach albo w takich zwykłych, puchatych pantoflach! – najwyraźniej nie mogła ochłonąć. – A u nas to zaraz byłby obciach! – o mało się nie zapowietrzyła. – Popatrz na te kosze! Oddzielnie na szkło, oddzielnie na plastik i wszyscy wrzucają tak normalnie, jak trzeba!
Podobnie jak Nieletnia, nie posiadałam się ze zdumienia. Do tej pory wydawało mi się, że ze swoim nałogowym sortowaniem śmieci jestem jedyną nawiedzoną w województwie, a już na pewno na osiedlu. Już widzę te kosze i kapcie w naszych szkołach...
- Zobacz, mamo. Te wszystkie rzeczy NIE leżą w gablotkach i NIE są zamknięte na klucz. Wszystko można dotykać i brać do rąk. Czy widzisz tu coś zniszczonego?!
Przyjrzałam się eksponatom i pracom, starannie obejrzałam nienagannie czyste ściany i stoliki.
- Mamo, tam nie ma popisanych ławek, poniszczonych krzeseł, nie widziałam ani jednej gumy do żucia przyklejonej gdziekolwiek! To są jacyś inni ludzie niż my?!
W tym momencie przed oczami stanęły mi ściany macierzystych placówek oświatowych, wybrudzone i zdewastowane już następnego dnia po remoncie, ze śladami butów odbitymi na wysokości dwóch metrów. Ordynarnie popisane ławki i obrzydliwe, oklejone gumami do żucia krzesła pamiętające czasy potopu, pozostałości po firankach, zepsute wertikale, zdezelowane, czterdziestoletnie meble, obskurne łazienki bez papieru toaletowego i śmiecie, tony śmieci w klasach i na korytarzach...
- Mamo, tam u nich wolno palić od ukończenia szesnastu lat i wiesz co? Na całą wielką szkołę, do której uczęszcza tysiąc uczniów, pali tylko siedem osób!
- Czekaj, czekaj... to pracownia komputerowa?
- Nie, mamo. To korytarz.
- Jaki znowu korytarz? – zapytałam nieufnie.
- No, korytarz. Normalny. Szkolny.
- Jak to: korytarz? A te komputery?!
- Normalnie. Są.
- Co to znaczy: są?! Na korytarzu? – upewniłam się, że nie śnię.
- Na korytarzu – skwapliwie potwierdziła Nieletnia.
- I co??!!! – nie mogłam powściągnąć emocji.
- I nic. Są.
- I może jeszcze działają? – dodałam ironicznie, kontemplując w skupieniu rządek monitorów LCD.
- Działają, oczywiście. W każdej chwili można skorzystać. Mamo, zrozum, tam NIC NIE JEST zepsute, zdewastowane ani nawet zabrudzone!
Matko kochana. Jakiś kosmos. Oddalony od naszego o lata świetlne.

* * *

Przyszła mi na myśl średnio odległa przeszłość. Rodzima wymiana młodzieżowa. Zanim przyzwyczaiłam się do widoku młodych Holendrów, z odrazą myślałam o nich, że to straszna hołota. Rozsiadają się na schodach i krawężnikach, są głośni i bezpruderyjni, mają legalny dostęp do narkotyków i niewiele wiedzą o Polsce. W pracy spytałam retorycznie koleżanki, jak to właściwie jest.
- A tak – skwitowały smętnie, wysłuchawszy mojej opowieści. – Inny świat.
Poczułam się wstrząśnięta. Stereotyp zachodniej hołoty sklęsł w sobie jak przekłuty balonik. W jego miejsce napłynęło rozpaczliwe pytanie:
- To kim my właściwie jesteśmy w tej Europie? Ostatnią dziczą? Pokazowymi brudasami?
Odpowiedziało mi wymowne milczenie.

6 komentarzy:

  1. A co tu komentować? Pozostałości po "szkoleniu komunistycznym", ciągle w narodzie egzystują i aż wstyd, że ciągle jeszcze.
    Ale to pozostałości wielu dziwnych rzeczy, mających miejsce w Polsce , od czasu wojny.Prędko to my z tego nie wyjdziemy. Może za następne pięćdziesiąt kilka lat? No, może...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak?
      Naprawdę uważasz, że za komuny byliśmy tak chamskim, wrzaskliwym i niechlujnym narodem?
      Kiedy, według Ciebie, bezpieczniej było chodzić po ulicy - wtedy czy dziś?
      Kiedy, według Ciebie, młodzież była głupsza i niedouczona - wtedy czy dziś?
      Kiedy, według Ciebie, było więcej chamstwa wokół (na ulicy, w telewizji, w szkole, w tramwaju) - wtedy czy dziś?

      Usuń
    2. I z własnego podwórka: służba zdrowia wczoraj i dziś...
      Nie bez powodu mawia się: Komuno, wróć!

      Usuń
    3. Wróć - i to w podskokach!

      Usuń
    4. To po co się pytasz? Bezpieczniej było za komuny. O 2.00 w nocy wracałam z brydża i nikt mnie palcem nie tknął.
      Co do chamstwa. Znasz odpowiedź i nie zadawaj takich pytań!
      Mam Ci przypominać historię?
      Pa:)

      Usuń
    5. Pytam po to, żebyś się zastanowiła nad tym, co napisałaś.

      Usuń