środa, 8 sierpnia 2012

68. Klonowanie



Pół roku użerania się z awarią, kłamliwe zapewnienia redaktorka z bożej łaski (niejakiego Miłosza) na blogu redakcji, że pracują nad naprawieniem awarii, sknadaliczne lekceważenie blogerów, ich maili i komentarzy przetrwałam z iście benedyktyńską cierpliwością. W końcu jednak, jak mawia Ferdek Kiepski, „pałka się przegła!”. Likwidacja blogów Onetowskich, podłączenie ich do gównianego Blog.pl, a w końcu usunięcie zupełnie linków do blogów ze strony głównej (wbrew oszukańczym zapewnieniom o promowaniu) spowodowały, że nawet mnie się przelało.
Obawiam się, że pora rozpocząć klonowanie na innym portalu.
Bardzo nie chciałabym, aby nadeszła konieczność zmiany, jeżeli jednak stanę pod murem, to nie będzie wyjścia. Onetowskie radosne (z gruntu fałszywe, butne i chamsko-protekcjonalne!) „Idzie nowe” oznacza w praktyce: „Sprzedaliśmy was, frajerzy, bo nie obchodzi nas wasza praca ani wasze zdanie, tylko nasza kasa”.
Kłamią już na wstępie, bo w „Dowiedz się więcej” zamieszczonym po „Załóż bloga” („blog”, kretyni, a nie „bloga” – pewnie też kroicie „torta” zamiast „tort, nieprawdaż, niedouczki?) pominęli pierwszy etap: siłowe podłączenie blogów Onetowskich bez pytania ich autorów o zgodę i chęci do Blog.pl. Pierdyliony maili i komentarzy na blogu redakcji się nie liczą, podobnie jak my.
Kłamią także, pisząc, że oddają w ręce blogerów „wiele atrakcyjnych szablonów”. „Wiele” oznacza w tym wypadku żenujące 14. Policzyłam. Inni też.
Kłamią również, obiecując „ogólnoportalową promocję bloga” („blogu”, idioci!), ponieważ blogi zostały zmiecione z Onetu całkowicie.
Krótko mówiąc, w dupę mogą sobie powtykać te wszystkie obiecywane (na zatkanie gęby) wtyczki, które do niczego nie są potrzebne ani mnie, ani rzeszy innych blogerów.
Odgrażają się, że poprzenoszą wszystkie blogi do Worpress, jeśli sami tego nie zrobimy. No to powodzenia, kochasie – skoro i tak zamierzacie to zrobić przymusowo, to po kiego czorta ja mam się przemęczać i robić to sama? Pocałujcie mnie w Wordpress i mnie przenoście! Postaram się zawisnąć wam słodkim ciężarem. Chętnie nawet kamieniem młyńskim u szyi.
I bez zdziwka proszę, że w odniesieniu do adresata („wam”) nie stosuję grzecznościowej dużej litery. Ani myślę! Nie zamierzam szanować chama, który nie szanuje mnie.
No więc, gdy już mnie poprzenosicie, to się rozejrzę. I jeśli mi się nie spodoba, spieprzę, jak uczyniły to przede mną już tłumy. Ten czas, który mi pozostał, mam akurat po to, żeby nieco się podszkolić. A uczynię to, przenosząc posty z Onetu na Blogspot.
I później to już tylko cmoknijcie mnie w anusa, podstępne, kłamliwe szuje.

8 komentarzy:

  1. ...przypomina mi to działanie WP...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak było kiedyś na Onecie... Dlatego przeniosłam się tutaj.

      Usuń
    2. ...na Blogspot także nie jest za wesoło, byłam, wiem, dochodzi tu problem z wbijaniem zdjęć, malutkie czemu nie, znaczki pocztowe, proszę bardzo, większe wbijesz, ale nie za dużo...bloger upomni się o wykupienie dodatkowej przestrzeni blogowej, za ileś tam dolarów...dlatego odeszłam...każdy serwis nie nasz ma jakieś wady, najbardziej optymalną byłoby posiadanie własnej strony WWW., ale to wiadomo,kosztuje niemało.

      Usuń
    3. Ten na wp strasznie mnie wkurza, bo nie można odpowiedzieć komuś bezpośrednio na komentarz. Chciałam to zrobić ostatnio u Ciebie i zrezygnowałam, bo to nie miałoby sensu - moja wypowiedź oddalona od tej komentowanej wypadłaby ni w pięć ni w dziewięć.

      Usuń
  2. Założyłam blog i siedzi sobie tam, gdzie był.
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ja zaczynałam na Onecie. Było mi tam do czasu, gdy przyszło "wielkie bum". Wściekłam się i przeniosłam tutaj. Mam nadzieję, że tutaj nie stanie się pewnego dnia to samo, co tam.

      Usuń
  3. Nie mam pojęcia jak było na wp czy na onecie, człowiek, który tworzy moja stronę www. doradzim mi blogspot.com i tak oto zielona w blogowaniu rozpoczełam je tu i na razie jest całkiem dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ja zaczynałam przygodę z blogiem na Onecie. Było fajnie, wygodnie, a potem wielu ludzi odeszło, poprzenosiło się na blogspot, bo zrobiono nas w bambuko.

      Usuń