sobota, 1 września 2012

76. "Wsiąść do pociągu byle jakiego..."



Miejsce akcji: przedział w wagonie kolejowym (z miejscówkami, niestety).
Czas akcji: bez znaczenia.
Osoby dramatu:
- Frau Be, pogrążona w lekturze
- Małżonka 40+
- Małżonek 40+
- 3 hałaśliwe baby walące obornikiem i kurzomózgowiem
Temperatura:
- na zewnątrz - 34°C
- wewnątrz – coś około 99,9°C

* * *

Małżonka 40+: Zdejmij mi walizkę, bo skończyła się woda mineralna, a tam mam drugą.
Małżonek 40+: Co?
Małżonka 40+ (cierpliwie): Zdejmij walizkę z góry. Skończyła mi się woda mineralna.
Małżonek 40+: A po co ci?
Małżonka 40+ (wciąż jeszcze cierpliwie, ale za to nieco głośniej): Walizka, bo mam w niej wodę mineralną, a woda, bo ta już mi się skończyła.
Małżonek 40+: Co?
Małżonka 40+ (z wyrazem udręki na twarzy): No proszę Cię, zdejmij mi tę walizkę!
Małżonek 40+: A po co ci?
Małżonka 40+ (z lekkim zniecierpliwieniem): Po prostu zdejmij!
Małżonek 40+: Hy...?
Małżonka 40+(z malującą się na twarzy wyraźną złością): Zdejmij mi tę walizkę!!
Małżonek 40+: A po co?
Małżonka 40+ (wściekła, machając pustą butelką): Wodę tam mam! Pić mi się chce!!!
Małżonek 40+: Co?
Małżonka 40+ (agresywnie): Zdejmij mi walizkę!!!
Małżonek 40+: Ale po co?
Małżonka 40+ (z furią): Woda!!
Małżonek 40+: Jaka woda?
Małżonka 40+(w amoku): Walizkę zdejmij!!!!!
Małżonek 40+: Po co ci walizka? Co ty w niej masz?
Małżonka 40+ (z obłędem w oczach): PO GÓWNO!!!!!!!
Frau Be (znad książki): Prrrrrrychch... parsk!

* * *

Epilog

Małżonek 40+, wykonawszy skomplikowany i bolesny proces myślowy, zdjął w końcu walizkę, nieprzytomnie zaciekawiony, co też takiego frapującego ma w niej jego połowica.
Małżonka 40+, napiwszy się upragnionej wody, ostrzegawczo obrzuciła męża wzrokiem rozjuszonej harpii i, wetknąwszy w uszy słuchawki, wtuliła się w kąt przedziału.
Niewzruszenie śmierdzące obornikiem i dennie paplające baby wysiadły, na szczęście, gdzieś po drodze.
Niżej podpisana przeżyła (z trudem) resztę podróży w rozgrzanej do czerwoności konserwie i uprasza Czytelników o modły lub trzymanie kciuków, aby udało jej się przetrwać raz jeszcze tę sama trasę „tam” oraz „z powrotem”.

4 komentarze:

  1. O Jezusicku!
    Anielską cierpliwością do chłopa, wykazała się spragniona pasażerka.Swojego, chyba bym uszkodziła.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutna rewelacja, większą dupę wołową widziałam tylko raz w życiu, ale ją odstrzeliłam na zaledwie dwóch rozprawach :))

      Usuń
  2. nieraz zastanawiam się skąd tacy się biorą ...

    OdpowiedzUsuń