środa, 10 października 2012

89. Spermopiekłowstąpienie i zwęglopowstanie



Nie powiem, jaką drogą (bo wstyd się przyznać, z jakimi ludźmi się pracuje), ale wpadł mi w ręce megagniot pod tytułem „Świadectwo Glorii Polo”. Jego autorką i zarazem bohaterką jest kobieta na oko pięćdziesięcioletnia (nigdzie nie dokopałam się do danych biograficznych), Kolumbijka – co już na starcie tchnie duchem seriali dla inteligentnych inaczej. Niezorientowanym wyjaśniam, że kobitka, z zawodu podobno stomatolog (w co wierzyć się nie chce, zważywszy na poziom intelektualny wspomnianego dzieła), jeździ po świecie i opowiada grzesznikom o cudownym przywróceniu do życia po trafieniu piorunem i całkowitym zwęgleniu jej ciała. Zwęglenie organów wewnętrznych i zbyt długo trwające zatrzymanie akcji serca kieruje przeciętnego śmiertelnika prosto do kostnicy. Gloria Polo tymczasem opowiada o sobie i swoim siostrzeńcu, że trafił ich piorun, który był tak silny, że się zwęglili. Na tym historia Glorii powinna się zakończyć, zaszło jednak zdarzenie nadprzyrodzone, w wyniku którego kobieta najwyraźniej cudownie zwęglopowstała. Oznajmia, że po wybudzeniu ze śpiączki nie odniosła żadnych szkód w mózgu. Następujące po tym wstrząsającym oświadczeniu 90 stron potężnego bzdetu zdaje się wymownie tej deklaracji zaprzeczać. Zadałam sobie trudu przebrnięcia przez ten pomnik idiotyzmu i wyszłam z tego obronną ręką tylko dlatego, że jestem wstrząsająco odporna.
Zwęglopowstała Gloria już na wstępie wali z grubej rury: przyczyną wyboru przez piorun na ofiarę właśnie jej była wysoce grzeszna – a jakże! – wkładka domaciczna.
Zwęgloną Glorię diabli wzięli prosto do piekła, gdzie jak na dłoni ujrzała cały katalog popełnionych przez siebie grzechów grzecznie ułożony według zaleceń Katechizmu Kościoła Katolickiego. Co znamienne – na plan pierwszy wybijają się największe, histeryczne fobie Kościoła ostatnich lat (ezoteryka, eutanazja, wiara w reinkarnację, życie małżeńskie i seks), a dopiero potem na warsztat poszły przykazania Boże. Hierarchia ta nie dziwi zupełnie, gdy wziąć pod uwagę pychę Watykanu i megalomanię kleru, dyktujących własne dogmaty i przykazania.
Ze szczególną lubością zwęglopowstała pławi się w – cieszącej się najszerszym spektrum kościelnych zainteresowań – sferze seksualnej. Zwyrodniała wyobraźnia epoki średniowiecza może czyścić buty zwęglopowstałej Glorii: „(...) dotarłam do swojego rodzaju grzęzawiska, gdzie wiele osób tkwiło po szyję w bagnie i jęczało. Pojęłam, że to bagno złożone było z nasienia, które wytrysnęło w grzesznych związkach i podczas seksualnych zboczeń”. Niestety, nie wspomina, czy widziała tam arcybiskupa Paetza. Spłakana ze śmiechu, stan przedagonalny osiągnęłam przy zdaniu stanowiącym stylistyczną i semantyczną perłę stulecia: „Podczas każdego wytrysku uwalniają się miliony sperm” (osoba po medycynie nie odróżnia pojęcia spermy od plemnika?!). Doprawdy, jeśli „Słowacki wielkim poetą był”, to co powiedzieć o mistrzyni słowa Glorii Polo?!
Przykazanie „nie zabijaj” zostało, oczywiście, sprowadzone wyłącznie do aborcji i antykoncepcji, a „nie cudzołóż” – do odważnego ubioru i homoseksualizmu, co stanowi przyczynek do ustanowienia rekordu świata w mnożeniu bredni na akord.
Na najbardziej niedostępne wyżyny obłędu opowieść wznosi się w momencie, gdy dochodzi do opisu płodu trzymanego w słoiku przez kilkunastoletnią dziewczynę, która usunęła ciążę. Ów oryginalny eksponat zachowała na polecenie matki po to, aby... (zapewne zamiast iPhona mówiącego „weź pigułkę”) przypominał jej codziennie o zażyciu tabletki antykoncepcyjnej!
Tandetny, katechizmowy układ treści, rzygliwy do nieprzytomności język i kosmiczne pierdoły wyssane ze zwęglopowstałego palca mówią same za siebie. Ortodoksyjne, tendencyjne oszołomstwo aż bije po oczach miernotą i żałosną mistyfikacją. Cel rozpowszechniania tego bubla jest ewidentny i przez samą zwęglopowstałą między wierszami zgrabnie przemycony: „Na domiar złego nie robiłam nic innego tylko krytykowałam księży i ukazywałam ich w złym świetle”. I tu jest pies pogrzebany! Nawrócona do granic oczadziałego fanatyzmu Gloria składa oświadczenie: „Całym sercem i całą duszą wdzięczna jestem w imieniu Jezusa Chrystusa Papieżowi (pisownia oryginalna), Jego zastępcy na ziemi, kapłanom i osobom konsekrowanym Kościoła Rzymskokatolickiego. Ślepo słucham ich wszystkich, gdyż takie było właśnie polecenie naszego Pana Jezusa Chrystusa, gdy pozwolił mi powrócić do ziemskiego życia”.
I wszystko jasne!

28 komentarzy:

  1. O matko (i córko)... Że też jeszcze coś takiego istnieje. Nie, inaczej: że też jeszcze są tacy, którzy w to wierzą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, owszem! Są i na dodatek legitymują się wyższym wykształceniem z doktoratem włacznie :)

      Usuń
  2. I ciekawym jest za co dostała doktorat, bo piszą o niej per "dr"..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to za co? Moim zdaniem to za mało dostała! Spróbuj zwęglopowstać, jakżeś taka mundra!

      Usuń
    2. Nie dam rady, mam za duże przewodnictwo. Piorun by za szybko przeleciał, bez efektu niejako :)

      Usuń
    3. Ale popatrz, jakie kolejne imponujące dzieło mogłoby powstać: "Przeleciana piorunem" :))

      Usuń
    4. "Przeleć mnie, piorunie, przeleć mnie, w te i nazad przeleć mnie..."

      Usuń
    5. Łomatko... Ciebie przelecą, a ja - jak znam życie - będę musiała to opisać :)

      Usuń
    6. Cała przyjemność po mojej stronie :)

      Usuń
    7. Zgadza się, cała po Twojej. A dla Burka, jak zwykle, czarna robota :(

      Usuń
    8. Może i czarna za przyczyną atramentu, ale na białym papierze.

      Usuń
    9. Lub na pomarańczowym blogu... :)

      Usuń
    10. I tak oto zostałam Murzyną.

      Usuń
    11. "Dobra Murzyna" nie jest zła;)

      Usuń
  3. Mnie zastanawia, jaki wkład w to wiekopomne dzieło, ma tłumacz z ichniego na nasze?
    W każdym razie, zdolni byli oboje.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że niemały - jest to naprawdę solidny gniot!

      Usuń
  4. O, żesz,
    oglądałam jełopa na YT!
    W życiu bym tego nie przeczytała!
    Chociaż zdarza mi się i czytać i oglądać gnioty. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Poświęciłam się - dosłownie - i wysłuchałam hamując rzygnięcie tego "arcydzieła" w I-necie...poza wszystkimi "objawieniami" nasunęło mi się coś jeszcze...z jej tekstu wynika, że ...Bóg jest katolikiem! To dopiero odkrycie! Jeśli ktoś wierzy, a jest np. prawosławny to współczuję...Nieba na które wyczekuje nie zazna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja współczuję Bogu, jeśli istnieje!

      Usuń
    2. A tam!
      Ilu było bogów i gdzie? Każdy wie.
      To jak to jest? Zapytajcie Araba, Murzyna z południowej Afryki, Eskimosa.
      "Jest jeden Bóg?... Czy aby n pewno? I czy w ogóle?
      Pozdrwiaam:)

      Usuń
    3. I czy w ogóle. No właśnie!

      Usuń
  6. A co sądzicie o Bogach Azteckich, Meksykańskich i innych?

    OdpowiedzUsuń