piątek, 19 października 2012

92. Ksiądz? A dlaczego by nie?



- Najpierw podwieziemy Era do mechanika – powiedział Kufel, wsiadając do samochodu. – Ma do odebrania auto.
- OK, przecież się nie spieszymy.
Na górce czekał na nas zgrabny mężczyzna w sportowym ubraniu. Wsiadł, przywitał się i swobodnym tonem rozpoczął rozmowę. Wcisnęło mnie w fotel. Od Era biły z niesamowitą siłą inteligencja, polot i sex appeal.
- Kufel – rzekłam słabym głosem, gdy po 45 minutach zostaliśmy sami. – Powiedz mi, jak to jest, że taaaacy faceci tak potwornie się marnują?!
No bo Er jest księdzem. Jak na ten zawód – zadziwiająco rozsądnym i trzeźwo myślącym (może dlatego we własnej parafii jest persona non grata). Emanuje rzadkim a wspaniałym połączeniem samczości z intelektem. To jest to, co tygrysy lubią najbardziej.

* * *

- I nie bałabyś się porwać na księdza?! – zapytała w pracy Wrona z oczami jak spodki. – Że ci Bozia zrobi kęsim albo i co jeszcze gorszego?
- Nie.
Nie bałabym się dlatego, że ani nie istnieje żadne uzasadnienie dla celibatu, ani nie wierzę w to, że Bóg mógłby wymagać od kogokolwiek tak bezsensownych, idiotycznych wyrzeczeń. Ludzie Kościoła, tak chętnie zalecający swoim owieczkom „życie zgodne z naturą”, z zadziwiającym uporem godnym lepszej sprawy trwają przy niedorzecznym, niczemu nie służącym i stojącym w absolutnej sprzeczności z naturą bezżeństwie. Zresztą... moment. Czy aby na pewno niczemu nie służącym? No jasne, że nie! To zimna, wyrachowana polityka ekonomiczna Kościoła pilnuje skwapliwie, aby nie doszło do sytuacji, w której kościelne dobra materialne zaczęłyby topnieć na rzecz księżych rodzin.
Obrońcy celibatu z upodobaniem posługują się kłamliwym pseudoargumentem, że to wolny wybór chętnych do wstąpienia w szeregi duchowieństwa, ale tak naprawdę jest to tylko „pseudo”, bo „argument” to już zdecydowanie nie. Bowiem mężczyznom, którzy chcą być księżmi, nikt nie daje możliwości wyboru. Istnieje tylko i wyłącznie sprzedaż wiązana: chcesz być księdzem – musisz zgodzić się na bezżeństwo! Jeśli się nie zgodzisz, nie możesz zostać duchownym. Tymczasem faktyczny wybór mieliby wtedy, gdyby dostali możliwość podjęcia decyzji o byciu księdzem „celibatowym” lub „niecelibatowym”!
Co z tymi, którzy się zdecydowali? Jeżeli nie wejdą w potajemny konkubinat, prędzej czy później absurdalne życie wbrew naturze zaczyna dawać się we znaki i zaczynają się odchyły. Osobiście znam cztery kobiety sypiające z księżmi (dwie spośród nich mają z nimi dzieci) i jedną, której brat jest duchownym. Z racji jednego z wykonywanych zawodów także Kufel obraca się niekiedy w tym środowisku. Informacji mam więc sporo i to z pierwszej ręki. W mediach tym bardziej mamy ich aż nadto. Wymuszenie rezygnacji z życia płciowego skutkuje dewiacjami seksualnymi, nabytymi skłonnościami homoseksualnymi i pedofilskimi, ucieczką w alkoholizm lub hazard. Zwykła, heteroseksualna erotomania wydaje się tutaj najniewinniejszą igraszką.
Czy związałabym się z księdzem? Powtórzę, że tak. Bez obaw, bez przesądnego strachu. I nie jest to żadne bluźnierstwo – ksiądz nie jest istotą boską. To taki sam mężczyzna jak każdy inny.

18 komentarzy:

  1. I znów mamy przykład na to, że ludzie KK chcą być bardziej Boscy, niż sam Bóg. Wg nich, Jezus nie miał przy sobie kobiety (relacja mąż-żona), bo cielesność i te sprawy, toż to zgorszenie!
    Cóż, sam Bóg na pewno tworzył nas z zamkniętymi oczami i zatkanymi uszami, a nastepnie przeszedł pranie mózgu celem zapomnienia, że człowiek jest taki a nie inny i sferę cielesną życia ma, co jest naturalne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...Jezus miał żonę, miał dziecko, wskazuje na to jeden z faktów, a mianowicie, aby nauczać w synagodze musiał być żonaty i dzieciaty, takie było wówczas prawo..:)

      Usuń
    2. To jest kolejny przejaw kościelnej schizofrenii. Drą się o "naturalne" metody zapobiegania ciąży, życie w zgodzie z naturą, naturalne zapłodnienie, a sami idą w zaparte wbrew naturze uparcie obstając za celibatem. Twierdzą, że Jezus Chrystus przyjął ludzkie ciało z wszelkimi tego konsekwencjami, np. z psuciem się zębów, bólem, cierpieniem, ale żeby z seksem? Wykluczone! Uczą, że wszystko, co stworzył Bóg jest piękne, ale jednocześnie na tle seksu mają jakąś obsesję "nieczystości" i "grzechu". Przecież to są Himalaje absurdu!

      Usuń
    3. Meg, "nauka", "fakty" i "rozum" to nie jest ulubione kościelne słownictwo.

      Usuń
    4. ...ja to wiem, Ty wiesz, Koleżanka pisząca komentarz powyżej też...ale owieczki nie :)

      Usuń
    5. To chyba jednak zależy od owieczki, tych kompletnie zidiociałych jest chyba jednak coraz mniej.

      Usuń
  2. ...co do związku z księdzem...facet jak facet - fakt - z tym, że większość z nich to cholerni egocentrycy, myślę, że trudno byłoby (mi) z takim żyć ...z drugiej zaś strony, to świetni psycholodzy kobiecy, więc umieją kobiecie dogodzić ;) ...i z trzeciej, łączącej jakby te dwie, obawiam się, że są również dzięki tym cechom powyżej świetnymi manipulantami...
    Zatem - kwestia wyboru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zawsze. Nie wrzucałbym zresztą wszystkich do jednego wora, ludź jest ludź, każdy inny :)

      Usuń
  3. Mój znajomy ksiądz powiedział mi kiedyś, że celibat to cholerne, niesprawiedliwe przekleństwo, ludzki, bezduszny wymysł.
    No ba.
    A potem, że mamy wśród księży całe rzesze zboków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiście, że miał rację!!!

      Usuń
    2. Ale związać się z księdzem to chyba i tak nie miałabym ochoty, Be. Jak miałby mieć wyrzuty sumienia, że grzeszy, mielibyśmy sie ukrywać, bo on by sie bał ludzkiej opinii- to dziękuję. Byc kochanką w ukryciu to żadna przyjemność.

      Usuń
    3. "Się" i "być" miało być ;-)

      Usuń
    4. Nie, kochanka w ukryciu odpada i nie brałam takiej opcji pod uwagę.

      Usuń
    5. No wiem przecież, że nie jesteś analfabetką :)

      Usuń
    6. No co Ty?...;-)))
      Czyli opcja jawna ladacznica ;-)

      Usuń
    7. Już wolę tak! Nie ma niczego gorszego od obłudy :)

      Usuń
  4. Czy związałabym się z księdzem, nie wiem, zresztą nie próbowałam :) Zawsze mówiłam, że gdyby nie było celibatu, księża mieli rodziny i prowadzili zwykłe, NORMALNE rodzinne życie to wszystko wyglądałoby inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cóż, tak poniekąd wygodniej - bez zobowiązań, które uparcie zalecają innym :)

      Usuń