czwartek, 15 listopada 2012

101. Skandaliczna brzydota



Dobrze wypasiony Pleban podtoczył się w pobliże komputera.
- Eeeech...! – westchnął rozdzierająco. – I jak tu przetrwać tę konferencję?
- No jak to: jak? – ucieszyła się Gwiazda. – Ja księdzu powiem. Trzeba usiąść koło kogoś, kto dobrze plotkuje. Ja na przykład siadam z Dramatyczną i czas mija jak z bicza strzelił! Może się ksiądz przyłączy? Jej brat też jest księdzem!
- No tak – potwierdził Pleban i natychmiast zaczął pilnie się rozglądać, jakby kogoś szukał.
- No tak – przytaknęłam w duchu i wychyliłam się zza swojego monitora. – Aleś pobożna się zrobiła... – westchnęłam jadowicie w kierunku Gwiazdy. – Z proboszczem za pan brat...
- A co! – podchwyciła radośnie. – Na mszę co niedzielę ze starym jeżdżę i na kościół płacę...
Ano, właśnie.

* * *

- Cześć, Dramatyczna – Gwiazda niedbałym gestem położyła na stole niebywale drogą torebkę firmy, której nawet nazwy nawet nie słyszałam (po prawdzie, to dla mnie wyglądało to coś raczej na torbę, w której nosi się weki do piwnicy, no ale ja jestem plebs i się nie znam).
- Ooooo... czeeeeeść... Ale cudnie wyglądasz... – Dramatyczna zmarszczyła się w minie godnej bohatera tragedii antycznej. – O maaaamuuuuuusiuuuuu, jaką masz piękną bluzkę!
- No co ty? Takie byle co szmatławe, nawet półtora tysiaka nie kosztowała... Ty też ślicznie wyglądasz. Gdzieś to kupiła? – machnęła ręką w kierunku dziwacznego czegoś przyozdabiającego Dramatyczną.
- Tooo? Eeeee..., to takie byle co, z Versace, taniocha, ale powiem ci, że zupełnie fajnie się nosi.
Szybko przeliczyłam w duchu, na ile dni mojego życia z Nieletnią pospołu wystarczyłyby te dwie taniochy. Wyszło dobrze ponad miesiąc. Zapragnęłam zniknąć z pola ich widzenia. Rytuał powitania, toczący się codziennie tuż przy moim lewym uchu, dobiegł końca. Gwiazda, wionąwszy oszałamiającym zapachem perfum, których ceny moja wyobraźnia nie sięga, usiadła w niedbałej pozie.
- Tyyy, mówię ci! Mam nową babkę do sprzątania. Ale sprząta, żebyś widziała!
- Niemożliwe! – Dramatyczna wydawała się wstrząśnięta. – Naprawdę taka dobra?!
- No, mówię ci przecież!
- To skąd ją wytrzasnęłaś?
- Przez czterdzieści lat była salową w Szpitalu Na Górce, a teraz chce sobie dorobić do emerytury. Mówię ci, Dramatyczna, jak ona sprząta! – w oczach Gwiazdy pojawiło się rozmarzenie. – Ani pyłku nie przeoczy, nawet w podstawkach od doniczek i w dziurkach od klucza jest sterylnie!
- No popatrz, jak ci się udało!
- Tyyy, Dramatyczna, ale jaka brzydka franca, to ci mówię!
- Naprawdę? – Dramatyczna zastygła w grymasie przerażenia. – To dramat!
- Poważnie! – Gwiazda triumfowała nie gorzej niż botanik, który właśnie odkrył nowy, nieznany dotąd gatunek.
- No niemożliwe! AŻ TAKA brzydka??!
- Jak Boga kocham! – pięść Gwiazdy załomotała po idealnie skorygowanym biuście. – Brzydka taka, zaraza jedna, że akurat do tej miotły pasuje, jakby się z nią urodziła!
- No nie może być – na obliczu Dramatycznej odmalował się bolesny niesmak pomieszany z dezaprobatą dla turpistycznej urody gosposi. – Ale z drugiej strony, jak taka brzydka, to ci nie będzie chłopa podrywała.
- A, niech sobie go bierze, byle pieniądze na konto wpływały – Gwiazda pogardliwie machnęła ręką od niechcenia. – Mam depresję – oświadczyła ze znudzoną miną.
Pewnie. Na jej miejscu też bym miała. Przecież w jej otoczeniu mogły znajdować się wyłącznie p r z e d m i o t y piękne i luksusowe.

4 komentarze:

  1. "Gupie" te baby, do bólu zębów! Czy tylko kasa się liczy? Cud, że nauczyły się mówić!
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, tak właśnie jest. Oceniają wyłącznie po wyglądzie.

      Usuń
  2. Sory, ale te dziołchy brzmią jak zmanierowane nauczycielki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są zmanierowane jak cały legion diabłów.

      Usuń