poniedziałek, 3 grudnia 2012

107. Frau Be odzwierciedlona



Kochani, poległam.
Nie ukrywam, że poległam przez Was.
Nie jestem w stanie wykonać prostego zadania, jakim jest wyłonienie zwycięzcy Konkursu Jubileuszowego. Odkąd napłynęły pierwsze prace, mam nieprzerwany atak głupawki. Z ogromnym trudem zdecydowałam się na przyznanie czterech pierwszych miejsc ex aequo i jednego wyróżnienia.
Ogłaszam zatem z pewnym ociąganiem, co następuje:

/tu fanfary/

Zdobywcami pierwszego miejsca, a tym samym Honorowego Odznaczenia „Złote Pióro Frau Be” są...

/tu werble/

...w kolejności nadsyłania (bo jakąś trzeba było przyjąć)...

/werble/

Malawiart, Urszula, CzarT i Leslie Warszawski.

/huragan braw/

Uzasadnienie

1. MALAWIART za:
a) artyzm poematu, stawiający go w rzędzie naszych największych wieszczów narodowych (będę również postulować, aby nazwa Alei Trzech Wieszczów w Grodzie Kraka nosiła odtąd miano Alei Czterech Wieszczów),
b) potwierdzenie systematyczności czytania moich tekstów:
„I każdego dnia o świcie
Bloga sprawdzam należycie”,
c) za celność spostrzeżenia:
„I pasuje tak do seksu
Jak umowa do aneksu.”
d) oraz za całokształt.

2. URSZULA za:
a) fachowość opisu technicznego obiektu,
b) wywołanie u mnie ataku ponadnaturalnej wesołości uwagami w stylu:
„Rozmiar ---- niewielki, długość średnia, szerokość przeciętna, zmienna”,
„Tonaż ---- bardzo mały” itd.,
c) za niebywałą trafność twierdzenia:
„Obiekt potrafi poradzić sobie w każdych ekstremalnych warunkach zewnętrznych oraz zmienić te warunki i przystosować je do własnych potrzeb i wyobrażeń”
d) oraz za całokształt.

3. CZART za:
a) bezbłędne rozpracowanie mojego prawdziwego „ja”,
b) wyrazistość charakterystyki, np.
„Frau Be nie posiada narządu wzroku”,
„jest istotą zmiennokształtną”,
c) altruizm w dzieleniu się dobrymi radami (wynikającymi z nabytej wiedzy) z bliźnimi:
„Wtedy radzę zacząć uciekać!!!!!!!!!!”
d) oraz za całokształt.

4. LESLIE WARSZAWSKI za:
a) rozbrajającą szczerość wyznania:
„W ogóle sobie nie wyobrażam, bo faceci nie mają wyobraźni”,
b) szczery i zdrowy fetyszyzm (oscylujący wokół piersi i stóp):
„z dużymi stopami”,
„wielkimi piersiami”,
c) uznanie, którym mnie darzy, zaliczając w poczet kobiet-wampów:
„Ociekające krwią usta. Pokaleczone... ciętym i ostrym językiem Frau Be”
d) oraz za całokształt.

Ponadto:

Przyznaję wyróżnienie FRYTCE za:
a) wprawienie mnie w stan długotrwałego, silnego osłupienia wywołanego niedorzecznym pomysłem, że mogłabym spinać włosy w kok (!), wpuszczać wykrochmaloną (!!) bluzkę zapiętą pod szyję (!!!) w spódnicę (!!!!) oraz gustować w sportowej (!!!!!) elegancji,
b) za przenikliwość w odgadnięciu niebieskich oczu, ciemnych włosów i kurwików.

Zwycięzcom gratuluję, wszystkim uczestnikom dziękuję i – zgodnie z zapowiedzią – publikuję nagrodzone prace (tak, jak je otrzymałam, bez nanoszenia żadnych poprawek redakcyjnych i językowych z wyjątkiem dopisania polskich znaków w pracy Urszuli, zatem ortografia, składnia i interpunkcja – oryginalne).

1. Praca Malawiarta:

Frau Be

Siedzi w sieci jedna taka
Nie da skrzywdzić zwierza, ptaka
Język cięty ma niezmiernie
Co odczułeś nieraz pewnie
Gdy z sieciowej zawieruchy
Wpadłeś wprost na blog Fraubuchy
Nick jej dziwny i zniemczony
Boże broń od takiej żony
Czy w Realu czy też w sieci
Gani młodych, starych, dzieci
Nieraz mnie się oberwało
Choć zaglądam do Niej śmiało
I każdego dnia o świcie
Bloga sprawdzam należycie
By przy kawie zaraz z rana
Się dowiedzieć co pisała
Czasem pognam z Nią w pustynię
Czasem tylko spędzę chwilę
Bo Globtroter  z Niej wytrawny
I fotograf całkiem sprawny
A, że chwalić się tym lubi
To i jam jest jak podróżnik
Kiedy rano tak przy kawie
Podróżuję z Nią po mapie
Jak wygląda nie zgadniecie
Bo uparcie twierdzi przecie
Że pięknością nie jest wielką
Za to Damą z twardą ręką
Chłopów goni jak pies lisa
Czasem, aż się boję wpisać
Bo na jednym się zawiodła
Teraz wszyscy, którzy w spodniach
Mamy lekko przechlapane
I musimy trzymać ramę
Czy to w tańcu, czy w różańcu
Czy we wpisie, w komentarzu
Bywa cud,  że się ZGADZAMY
Wtedy kontent jestem cały
Lecz nie słodzę z całej siły
Bo nie lubi wazeliny
Taka nasza jest Fraubucha
Dama z klasą- demon seksu
Choć wypierać się dziś będzie
Że nie robi nic w tym względzie
I pasuje tak do seksu
Jak umowa do aneksu
Choć nie znamy się z widzenia
Mogę przysiąc, że nie ściemniam
Na wpisanie setki w sieci
Urządziła swój benefis
Stąd poemat na jej temat
Może i mnie przyzna medal
Nowych postów i tematów
I podróży i kamratów
Nowych wielbicieli w sieci
I jednego przy Twej piersi
To życzenia są w dniu setki
Dla wdechowej ful kobietki

2. Praca Urszuli:

OPIS OBIEKTU
Opis zewnętrzny
Rozmiar ---- niewielki, długość średnia, szerokość przeciętna, zmienna,
Tonaż ---- bardzo mały,
Ukształtowanie powierzchni --- Bardzo zróżnicowane, dużo wzniesień i krągłości oraz kraterów, szczególnie w niewielkiej części górnej oraz bardzo rozbudowanej części głównej czyli środkowej. Cześć dolna podzielona na 2 równe części (podpory utrzymujące obiekt w równowadze),
Kolorystyka ---- zmienna, zależna od nastroju i warunków zewnętrznych.
Zwrotność --- bardzo wysoka, szczególnie szybkość reakcji na bodźce zewnętrzne,
Pojemność ---- zróżnicowana: części położone najwyżej charakteryzują się małym rozmiarem z wielką pojemnością intelektualną oraz poczucia humoru, części środkowe -- mają pojemność zależną od sytuacji, części dolne mają pojemność niewielką,
Opis wewnętrzny.
Psychika --- bardzo silna i żywa, zdolna dużo znieść,
Żywotność --- bardzo wysoka, wysokie wytwarzanie oraz zużycie energii, szybkie reakcje na zmianę warunków zewnętrznych. Obiekt potrafi poradzić sobie w każdych ekstremalnych warunkach zewnętrznych oraz zmienić te warunki i przystosować je do własnych potrzeb i wyobrażeń.
Reakcje zewnętrzne -- mimika części górnej zwanej twarzą, bardzo żywa i ekspresyjna, często połączona ze zmianą kolorystyki tejże części. Podzespoły twarzy zwane oczami zdolne są zmieniać rozmiar oraz kolor oraz miotać błyski podobne do piorunów. Podzespół zwany ustami zdolny zmieniać kształt i rozmiar oraz wydawać dźwięki o bardzo rożnej wysokości, nasileniu oraz długości.
Szczególnie silnie obiekt reaguje na przejawy głupoty otoczenia. Reakcja taka przejawia się często w niekontrolowanych ruchach całego obiektu szczególnie jego części zwanych kończynami oraz wydawaniem dźwięków ogólnie uznawanych za niecenzuralne.
Podsumowanie
Obiekt dość unikalny, jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny, wzbudzający ogólną sympatię i zainteresowanie. Estetyka bardzo wysoka -- obiekt cieszy oko i nie tylko oko.
Opis wykonano 10. 11. 2012 r.
Wykonawca: Urszula

3. Praca CzarTa:

Kim jest Frau Be?
To pytanie dręczyło mnie od dłuższego czasu. „Konkurs” zmobilizował me ospałe i niegęsto rozsiane po tzw. mózgu szare komórki do rozpaczliwego wysiłku. Rozpoczął się niełatwy proces myślowy.
Od razu zauważyłem że coś jest tu nie tak, bardzo nie tak. Dlaczego ONA domaga się tak szczegółów dotyczących swego wyglądu, zachowań i.t.p. Tak bardzo LUDZKICH detali, personalizujących każdego przedstawiciela gatunku homo sapiens.
Wniosek pierwszy:
1. ONA może nie znać takich szczegółów dotyczących własnej osoby czy też osobnika ukrytego pod pseudonimem Frau Be.
Rodzi się oczywiste pytanie. Jak to możliwe?
Odpowiedzi może być wiele. Najbardziej prawdopodobne to:
- Nie posiada narządu wzroku
- Jest istotą zmiennokształtną
- Jest istotą której wygląd jest nie do zaakceptowania przez ludzkie narządy percepcji
Wniosek drugi:
2. Przyjąłem wersję (coś przecież trzeba przyjąć), że może to być mieszanka tych trzech założeń. Czyli Frau Be nie posiada narządu wzroku (przynajmniej w naszym ludzkim pojęciu), jest istotą zmiennokształtną o wyglądzie (obecnym) nie do zaakceptowania przez człowiecze narządy percepcji.
Wniosek ostateczny, przy tych założeniach jest już oczywisty. Frau Be jest OBCYM.
Jej obecny wygląd można zobaczyć na filmach i wcale nie dziwi chęć zmiany swego image. A że jest istotą zmiennokształtną i niebezpieczną oraz niestety inteligentną, nic dziwnego że chce przyjąć nie rzucającą się w oczy ludzką postać, która bez trudu wtopi się w tłum. Do tego potrzebne są te wszystkie szczegóły, które mają uwiarygodnić jej wygląd w naszych oczach. Gdy więc w niedługim czasie zobaczycie w swym otoczeniu osobę, która choć jej nie znacie, wydaje się wam znajoma, to będzie FrauBe z waszych wyobrażeń .....
Wtedy radzę zacząć uciekać !!!!!!!!!!

4. Praca Lesliego Warszawskiego:

Jak wyobrażam sobie Frau Be?
No właśnie. Jak?
W ogóle sobie nie wyobrażam, bo faceci nie mają wyobraźni.
Ale poskładam coś na kształt wizualizacji Ciebie, opartej o Twojego bloga i komentarze (z wielu blogów).
Frau Be jawi mi się jako osoba postury niewielkiej. Za to z dużymi stopami, wielkimi piersiami i podkrążonymi oczyma.
A czemuż tak akurat?
Postura niewielka. No tak. Bo Frau Be jest w stanie szybko przebiegać z bloga na blog, komentując, dogadując, itp. A to może zrobić osoba niezbyt wielka, która nie ugrzęźnie na przeciążonych łączach.
Czemu wielkie, a przynajmniej ponadprzeciętnie duże, stopy? Ano temu, że jak to u wytrawnej podróżniczki, nogi, a stopy przede wszystkim, uległy dostosowaniu ewolucyjnemu do potrzeb. Do częstego zwiedzania per pedes Ziemi Świętej wraz z przyległościami. Po prostu wyrosły ponad przeciętność. Mam tylko nadzieję, że nie wyglądają jak stopy Hobbita.
Co do piersi to odpowiedź jest banalna. Frau Be tuli do piersi wszystkich, którzy nie polują na mamuty. A takich jest jednak sporo w dzisiejszych czasach. Stąd raczej uzasadnione jest posiadanie wystarczająco dużych piersi do tulenia tłumów.
No i w końcu podkrążone oczy... Jeśli Frau Be swoje posty publikuje na blogu z dokładnością godną lepszej sprawy o 5:00!!!, czyli w środku nocy, to jakie oczy ma mieć??? Nie dość, że podkrążone to może jeszcze czerwone???
Zapomniałem o jednym... Ociekające krwią usta. Pokaleczone ... ciętym i ostrym językiem Frau Be.
Te dwa ostatnie detale (oczy i krew na ustach) skłaniają mnie do umiejscowienia Frau Be wśród wampirów. Kto wie...?
Wiem, że taki obraz jest częściowy i tendencyjny. Ale taki jest i basta! Spójrz w lustro :-)

5. Praca Frytki:

zza wzgórza porośniętego wieloletnimi dębami (to tamta kobieta, ta tajemnicza ONA wybrała miejsce spotkania...) dało się słyszeć gromkie wołanie: „Do nogi, mówię!... Borys, wracaj!... kici kici, Gnom, do pańci!”... ostry głos stawał się coraz bliższy... siedząca pod drzewem Frytka zastanawiała się: „czy to ONA?” ... i „jaka ONA jest?”...pierwsze spotkania są zawsze najtrudniejsze... Frytka nie znała właścicielki głosu osobiście więc starała sobie ją wyobrazić... głos należeć musiał do kobiety władczej i nie znoszącej sprzeciwu... wyczuwało się w nim jakąś nutkę tej pewności siebie, że osoba do której należał, doskonale wie czego chce... i nie lubi sprzeciwu... z żadnej strony... nawoływanie stawało się coraz bliższe... kobieta, a wraz z nią jej czworonożne towarzystwo (Frytka domyśliła się z nawoływań, że w grę wchodzą zarówno psy jak koty), posuwała się niestrudzenie w stronę Frytki... coraz bardziej zaciekawiona Frytka zerkała w stronę, z której głos ów nadchodził... i w pewnym momencie zauważyła JĄ... postać wyłaniała się powoli, wspinając się na wzgórze... najpierw dał się zauważyć .... kok... tzn, ciemne włosy spięte w kok... wiecie, taki jak u nauczycielki starej daty... za nim wyłoniła się twarz... twardy wzrok kobiety omiótł biegające wokół niej psy i koty... „Borys, do nogi!” - jeszcze raz powiedziała stanowczo kobieta... powoli oczom Frytki, ukazywała się cała postać kobiety... być może nie była zbyt wielkiego wzrostu ale emanowała od niej taka siła, że wydawała się dużo wyższa... uwagę Frytki przykuł strój w jaki była ubrana... biała, na oko wykrochmalona, bluzka z kołnierzykiem zapiętym pod samą szyję, wpuszczona w ciemną spódnicę... dałaby sobie Frytka rękę uciąć, że pod bluzką kobieta miała... gorset, z którego wystawał, dość mocno rysujący się pod bluzką, biust... całość sprawiała, że kobieta sprawiała wrażenie bardzo sztywnej osoby... na nogach miała pantofle na niskich obcasach...być może mało kobiece (jak pomyślała Frytka) ale za to dające oparcie w czasie chodzenia... widać było, że kobieta ceni sobie stabilność... cała postać wydała się Frytce bardzo surowa... kobieta była coraz bliżej... z lekka onieśmielona Frytka spojrzała na jej twarz ... ich oczy spotkały się... kobieta miała intensywnie niebieskie oczy, co było nieco dziwne przy tak ciemnych włosach... początkowo twardy wzrok kobiety z sekundy na sekundę łagodniał... w pewnej chwili Frytce wydawało się, że widzi w tych oczach nawet lekkie (jak mawia klasyk) kurwiki... wydało jej się to tak niedorzeczne, że aż się uśmiechnęła... w tej samej chwili, na twarzy kobiety, także pojawił się uśmiech... i ten uśmiech sprawił, że Frytka zobaczyła zupełnie inną osobę... staropanieński kok okazał się być fajnie ułożoną fryzurką... biała bluzka może i była zapięta pod samą szyję ale miała zdecydowanie sportowy krój... ciemna spódnica dodawała kobiecie lekkości a, z całkiem zgrabnymi pantoflami, tworzyła ciekawą mieszaninę sportowej elegancji i, podszytego dużą dawką humoru, luzu... „Gnom, kici kici...” powiedziała kobieta... ale jej głos nie miał już tej początkowej ostrości... mało tego, jego ton wraz z wyciągniętą ręką, którą kobieta pogłaskała czarnego kota, uświadomił Frytce, że jest to osoba kochająca zwierzęta, która żadnego z nich nigdy by nie skrzywdziła... po chwili, kobieta stanęła przed Frytką... patrzyła na nią wesołym wzrokiem, z uśmiechem błąkającym się na ustach... „Frytka?” - bardziej stwierdziła niż zapytała... „Frau Be”- już bez nieśmiałości powiedziała Frytka.... i kiedy kobieta rozłożyła ramiona, Frytka, bez wahania, uściskała ją serdecznie... i już wiedziała, że warto było czekać na to spotkanie :)

2 komentarze:

  1. Zdania innych komentować nie zamierzam. Z grubsza się z nimi zgadzam.
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń