czwartek, 6 grudnia 2012

108. Izrael i Autonomia Palestyńska: byłam w Raju!



Dokądkolwiek pojadę, w jakimkolwiek miejscu się znajduję, tam natychmiast moje oczy przyciąga natura. Z Bliskiego Wschodu wróciłam nie tylko zachwycona zabytkami architektonicznymi, ale przede wszystkim oszołomiona cudowną, egzotyczną przyrodą. Może to właśnie tam znajdował się biblijny Gan Eden?
Popularnym smakołykiem Ziemi Obiecanej jest, oczywiście, mój ulubiony od czasów dzieciństwa daktyl. Podłużne, słodkie owoce można kupić na bazarze lub podnieść spod palmy. Nie odmówiłam sobie żadnej okazji! Daktylowce, czyli palmy daktylowe (Phoenix dactylifera), występują w trzynastu odmianach. W tradycji żydowskiej są symbolem płodności i nieśmiertelności, same daktyle natomiast są królewskim prezentem.




Również banany dane mi było oglądać nie tylko w skrzynkach. W najwyższe zdumienie wprawił mnie fakt, że w kiściach rosną końcówkami do góry. Jakoś inaczej sobie to wyobrażałam.




Na Górze Tabor po raz pierwszy widziałam kwitnącą agawę, a raczej pozostałość po przekwitłym już kwiecie. Zaszokowała mnie jego wielkość. Century plant (agawa) jest hapaksantem, co oznacza, że kwitnie tylko raz w ciągu swojego życia. Zakwita między szóstym a piętnastym rokiem, niektóre zaś gatunki dużo później – nawet w wieku około stu lat! Tworzy pojedynczy pęd kwiatowy wysokości do 12 metrów (stąd trudno się dziwić mojej fascynacji) o ogromnej (do kilkunastu tysięcy) żółtych kwiatostanów. Po przekwitnieniu agawa ginie, ale wytwarza odrosty korzeniowe, które rozwijają się jako nowe rośliny.


Niezwykle popularnym, malowniczo porastającym ogrodzenia, ściany domów, pnie drzew i wszelkie miejsca, po których może się piąć, kwiatem jest bugenwilla (kącicierń) z rodziny dziwaczkowatych. Tworzy barwne, różowe, czerwone, fioletowe i amarantowe skupiska, które cieszą oczy rozszalałym urodzajem i feerią intensywnych barw.




Podobnie uszczęśliwił mnie (miłośniczkę koloru pomarańczowego!) Milin – bujne pnącze o jaskrawo zabarwionych, trąbkowatych kwiatach.



W największy zachwyt wprawił mnie oszałamiająco urodziwy, ogromny, czerwony dziwoląg o nazwie Grewilla. W naturze jest albo kwitnącym drzewem, albo krzewem. Dane mi było podziwiać go w wersji krzewiastej. Ma wydłużone liście przypominające igły. Jego olbrzymie, fascynujące kwiaty wprawiły mnie w absolutną euforię.


Podobne wrażenie wywarły na mnie określane mianem rajskich ptaków brezylki (Caelsapinia gilliesii) z rodziny bobowatych. Nasiona i zielone strąki tej rośliny są trujące, a niewielka ilość spożytego korzenia może w pierwszym trymestrze ciąży nawet zabić płód. Ta zabójcza roślina jest jednak przepiękna.


Do dziś niewyjaśnioną zagadką pozostaje dla mnie cherlawa roślinka swobodnie utrzymująca na wątłej łodyżce owoce wielkości dużego grejpfruta. Nie mam pojęcia, co to takiego...



Nie sposób opisać całą faunę, zatrzymam się tylko na dwóch najatrakcyjniejszych dla nas – bo egzotycznych – gatunkach.
Pierwszy raz w życiu widziałam wówczas żyjące dziko wielbłądy (Camelus), zwłaszcza jednogarbne dromadery (Camelus dromedarius).


Jednak kompletnie oszalałam z radości w momencie, gdy pod grupką palm na pustyni ujrzałam stadko koziorożców nubijskich (capra nubiana). Cóż to za piękne, majestatyczne zwierzęta!


 * * *

Wrócę tam.
Wrócę do mojego raju.
Wrócę!

4 komentarze:

  1. Egzotyczne kwiaty, to absolutne dziwactwa stworzone przez naturę. Piękne niewymownie. Bugenwillę uwielbiam.
    Czy te bombiaste i zielone kule nie są puste z nasionami w środku tylko?
    Koziorożec nubijski (ten ze zdjęcia) bije rekordy urody rogów;)))
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze dodam. Daktyle lubię tak sobie. Dla mnie za słodkie.
      :)))

      Usuń
    2. Puste raczej.
      No, koziorożce w ogóle biją rekordy urody :)))))))

      Usuń
    3. A widzisz, ja daktyle uwielbiam od dzieciństwa.

      Usuń