piątek, 21 grudnia 2012

113. Egoista obligatoryjny



Przychodzi do mnie i kurczy się w swoim ulubionym kąciku kuchni na krześle.
- W sumie nie powinnam narzekać – mówi. – Mam, na co zasłużyłam. Jestem nikim.
- Jesteś nikim? Co ty opowiadasz?!
- No tak – powtarza. Wiem, co zaraz nastąpi. – Nawet babcia i mąż to potwierdzają. Miał rację tamten ksiądz...
Tu przypomina historię z dzieciństwa. Jako dziewczynka jeszcze w szkole podstawowej poszła do spowiedzi. Usłyszała od księdza: „Oooo, dziecko... jak ty jesteś jedynaczką, to z ciebie nic nie będzie... nic!”. Była mała i przeżyła to okropnie. Pamięć słów wyrokujących, że jest skazana na bezwartościowość, bo nie ma rodzeństwa, niesie ze sobą przez całe dorosłe życie.
Z tego też powodu obiecała sobie, że jej dzieci nie będą jedynakami. No i nie są. Jest ich troje, są antypatyczni i o mało się nawzajem nie pozabijają. Walczą ze sobą codziennie całkiem serio i co któryś dzień lądują na pogotowiu. To się nazywa „braterska miłość”, czy jakoś tak.

* * *

Usłyszałam także kiedyś z ust eksszwagierki pogardliwe słowa: „pieprzona jedynaczka!” skierowane do jej własnej matki. Nienawidziła jej za to, że była inna niż oni wszyscy: ojciec, brat, ona sama, jej mąż. Jej matka, a moja teściowa miała wykształcenie, erudycję, kulturę i klasę. Jednak w pojęciu eksszwagierki „jedynaczka” to obowiązkowo „egoistka” i samo zło. Nie kto inny jednak, a ta właśnie znienawidzona „pieprzona jedynaczka” całymi latami dawała dach nad głową, utrzymanie i wyżywienie dwójce wielodzietnych nierobów (eksszwagierce właśnie i jej mężowi), którzy nie kwapili się do pracy oraz ich pięciorgu dzieciom. To było egoistyczne zachowanie?! Matka gromady „niejedynaków” zdołała natomiast wychować takich „nieegoistów”, którzy tylko szukali sposobności, aby dokuczyć jeden drugiemu (np. cisnąć nim w oszkloną szafkę lub zniszczyć jego zeszyty i podręczniki). Dorwawszy czegoś, np. słodyczy, z okrzykiem „moje!” znikali w mgnieniu oka w jakiejś kryjówce, żeby przypadkiem nie musieć z nikim się podzielić. Po dzień dzisiejszy, choć połowa z nich już jest dorosła, najchętniej by się nawzajem potopili w łyżce wody. To jest ten brak egoizmu...?!

* * *

Nie zgodzę się nigdy z obiegową opinią o jedynakach-egoistach.
Nieletnia jest jedynaczką. Od małego oddawała wszystko, co miała dzieciom w przedszkolu, na podwórku, na placu zabaw. Pozwalała się wykorzystywać. Potrafiła wydać całe kieszonkowe na jeden raz, żeby zafundować podwórkowej czeredzie lody, napoje, batoniki. Dziś cała klasa „jedzie” na jej zeszytach, książkach, zadaniach, rysunkach i pracach. W drugą stronę raczej ciężko jej się o coś doprosić – zwłaszcza od tych wspaniałych niejedynaków.
Trzy spośród moich przyjaciółek (prawdziwych, sprawdzonych przyjaciółek!) są jedynaczkami. Więcej w nich altruizmu niż w niejednym człowieku posiadającym dowolną liczbę rodzeństwa.

12 komentarzy:

  1. Bo to przesądy "światłoćmiące". Jest jeszcze inne powiedzenie. Kłamstwo powtarzane przez wiele osób, staje się prawdą. Oczywiście tylko na ich użytek, ale komu i jak cokolwiek wytłumaczyć? Brrrrrr....
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mnie wmawiano w dzieciństwie, że jestem egoistką. Ojciec, wszystkie zabawki, które dostałam w prezencie, kazał mi oddawać innym dzieciakom.
      Najbardziej bolało, kiedy dotyczyło to książek.
      Wredne dzieciństwo!

      Usuń
    2. Co za bzdury!
      Wszystko zależy od wychowania, a nie od liczby rodzeństwa.

      Usuń
    3. I jestem zdania, że patologie mają większe szanse się rozwinąć tam, gdzie jest więcej - siłą rzeczy niedopilnowanych - dzieci niż tam, gdzie jest jedno.

      Usuń
    4. Dla ścisłości, nie byłam jedynaczką. Przegięli w oduczaniu mnie egoizmu.

      Usuń
  2. No popatrz. A ja długo byłam jedynaczką (gdy urodził się mój brat, miałam już ukształtowaną osobowość) i jakoś mi to nie zaszkodziło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak przy okazji. Nigdy nie byłam egoistką. Mojemu ojcu coś się pomieszało. On zakładał, że może będę nią. Byłam karana na zapas.

      Usuń
    2. Prawdopodobnie tak.
      Tymczasem egoistką okazała się... Wiemy, kto.

      Usuń
  3. Nie, nie można uogólniać.Ja mam rodzeństwo, robiąc herbatę spytam zawsze czy i Ty chcesz, ale jestem egoistką.Zdrową egoistką ;-) MÓJ to jedynak,ciasto przynosi tylko sobie (na moje:
    - A ja??
    odpowiada:
    - Nic nie mówiłaś...;-) ,
    ale egoistą jest mniejszym ode mnie. Ja piszę niemal zawsze z przymrużeniem oka...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak to znajomo zabrzmiało - ja też mam sztuk raz i na takie głupie komentarze odpowiadałam że poszłam na jakość nie ilość - działa zawsze :)

    OdpowiedzUsuń