środa, 2 stycznia 2013

116. Gruby, rudy, garbaty, Żyd i pedał



Tylko patrzeć, jak ulubione święta Polaków – Boże Narodzenie – przyniosą długo oczekiwany pretekst ogłoszenia żałoby narodowej z powodu dodatkowych centymetrów w biodrach i mniej lub bardziej (z przewagą „bardziej”), mówiąc językiem drobiowym, „sterczącego brzuszka”. Zaraz po posypią się na Onecie i innych portalach rozliczne artykuły na temat „Jak schudnąć do rozmiaru glisty” i „-55 kg w 3 dni”. Prawidłowość jest taka, że im bardziej zabiedzony szkielecik, tym głośniej będzie zawodzić nad swoją patologiczną otyłością.
We współczesnym plastikowym i odmóżdżonym świecie nie ma bowiem miejsca dla niedoskonałość (pytanie, co nią jest!) ani inność – i sprawa dotyczy spectrum o wiele obszerniejszego niż tylko napięty zamek w spódnicy. „Sterczący brzuszek” to symbol o wiele głębszego problemu, który toczy dzisiejsze społeczeństwo. Podczas gdy wiele krzyczy się o tolerancji, o wolności wyznania i prawie do dowolnej orientacji seksualnej, ogromnej rzeszy ludzi tak naprawdę brak najzwyklejszej w świecie samoakceptacji oraz akceptacji człowieka, który osobowością, zainteresowaniami, wyglądem, stanem posiadania lub upodobaniami nie wpisuje się w narzucony szablon określający wzrost, wagę, typ sylwetki, sposób ubierania się i urządzenia mieszkania, zainteresowania (lub raczej ich brak), narodowość etc. Tylko pustogłowia się nie dyskryminuje – i to też należy do znaków czasu.
Niespełna rok temu fryzjerka powiedziała do mnie, robiąc mi z włosów ofiarę Holocaustu (w jej pojęciu awangardową fryzurę): „Nie oszukujmy się, liczy się wygląd”. Jak dla kogo, kochana pani po zawodówce!
Wielokrotnie spotkałam się również (jak chyba każdy) z twierdzeniem, że „rude to fałszywe (lub – w innej wersji – wredne)”. Tomy można by spisać o dzieciach i nastolatkach sekowanych przez rówieśników za inność, za wygląd, za niemarkowość ubrań, za niedostosowanie do wzorca głąba, który nie uczy się i nie czyta, ale za to szlaja się po nocnych klubach, spożywa alkohol, uprawia seks o wiele za wcześnie, byle gdzie, byle jak i z byle kim. Równie wiele można by powiedzieć o skrajnie chamskich wyzwiskach z użyciem słów „Żyd” i „pedał”. Przykłady, oczywiście, można mnożyć w nieskończoność.
Nie rozumiem – i już pewnie w tej nieświadomości umrę – jak można mierzyć swoją własną wartość i wartość innego człowieka w centymetrach, kilogramach, kolorach, wzorach, szmatach, metrach kwadratowych domu. To tak, jakby podejść na ulicy do zupełnie obcego człowieka i powiedzieć mu: „Jesteś beznadziejny”, nie znając go, nie wiedząc, kim jest i jakim jest, jaki ma charakter, osobowość, poglądy, wykształcenie, wrażliwość, serce dla innych.
Nie rozumiem – i też już pewnie mi to nie przejdzie – ludzi, którzy potrafią zrobić problem z tego, że koleżanka przyszła do pracy w takiej samej bluzce, że mają więcej centymetrów w biodrach niż sześć innych kobiet, że ktoś nie farbuje włosów. Mam koleżankę, którą przerasta apokaliptyczny kompleks wielkiej stopy. Matko kochana! Czy ona nie ma poważniejszych zmartwień?! Czy w ogóle człowiek, który ocenia ludzi i samego siebie na podstawie wzrostu, wagi, włosów, uzębienia, wzroku itd. to ktoś, do kogo można podejść i bez namysłu powiedzieć: „Jesteś super”? Czy właśnie dlatego, że jest bogaty, dobrze ubrany, szczupły, zgrabny, umięśniony, bez zmarszczek etc. i na zawsze taki pozostanie?
Czy ten rudy, zezowaty, wisielcowaty, zabiedzony, kulawy, piegowaty, nieproporcjonalnie zbudowany, w bezfirmowych trampkach albo chińskich klapkach, mieszkający w wynajętym kącie – ma się powiesić, zamknąć w getcie, zniknąć ze zuniformizowanego społeczeństwa, bo odstaje od „norm unijnych” i nie ma dla niego miejsca na ziemi?
A co z tymi, którzy zamiast głów mają pustostany? To Übermenschen na miarę naszych czasów...?

10 komentarzy:

  1. Myślisz? Jeśli z tego czegoś mamy brać przykład, to po co była ta cała ewolucja? Trzeba było, co niektórym, nie złazić z drzewa.
    Jak dobrze, że nic nie muszę. Najśmieszniejsze jest to, że nigdy nie musiałam.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe rzesze ludzkości powinny wrócić na drzewa i jednak dokończyć ewolucję. Póki co, wygląda na to, że jeszcze trochę i osiągniemy poziom troglodytów. W ładnym opakowaniu, ale jednak.

      Usuń
    2. Nie wszyscy, moim zdaniem, nie wszyscy :)

      Usuń
    3. Nie napisałam, że wszyscy.

      Usuń
  2. Jest jeszcze, odnośnie tytułu, arabski Murzyn żydowskiego pochodzenia. Do dziś pamiętam pewne sytuacje z podstawówki, a zwłaszcza określenie mianem "ślepowrona" z powodu jeszcze wtedy nie zdiagnozowanej krótkowzroczności. I dzisiaj też mam w otoczeniu nieźle opakowanych troglodytów, na których nie ma innego sposobu, jak przeżyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrym urządzeniem jest olewator. Włączasz... i już. Często jest to jedyny sposób na życie.

      Usuń
    2. Dobre urządzenie i praktyczne. Można je zawsze mieć przy sobie.
      Stosuję je bardzo często, gdyby nie ono, już dawno wylądowałabym w Tworkach.
      :)

      Usuń
    3. O! I to jest bardzo słuszne podejście do sprawy. Naukowe.
      :)

      Usuń