czwartek, 7 lutego 2013

128. Ukraina: bankiet pod Roksolaną



Rohatyn (Рогатин), niewielkie miasto na Ukrainie zachodniej, rozpościera się nad dopływem Dniestru o nazwie Gniła Lipa. Istnieje od XII wieku. W 1415 r., za panowania króla Władysława Jagiełły, otrzymało prawa miejskie i herb.
Z historią miasta wiąże się opowieść o Roksolanie. W czasie najazdu na Rohatyn w 1520 r. Tatarzy zabili proboszcza cerkwi Świętego Mikołaja i wzięli w jasyr jego córkę, Anastazję Lisowską. Dziewczyna została sprzedana do haremu sułtana tureckiego Sulejmana Wspaniałego. Podobno była tak urodziwa, że sułtan podniósł ją do godności swojej pierwszej żony. Wtedy też otrzymała imię Roksolana. Potrafiła wykorzystać swoje walory i miłość sułtana do tego, aby odsunąć od tronu jego synów urodzonych przez inne nałożnice, zapewnić władzę swojemu synowi, Selimowi II i kierować sułtanem tak, aby sprawy polityczne układały się zawsze na korzyść Polski. Stała się adresatką listów i poezji miłosnej Sulejmana, a wraz z mężem – bohaterką utworów literackich i muzycznych. Dziś na rynku w Rohatynie stoi ogromny, piękny pomnik „uśmiechniętej sułtanki” Roksolany – Nastii Lisowskiej.


We wschodniej pierzei rohatyńskiego rynku położony jest gotycko-renesansowy kościół pod wezwaniem Świętego Mikołaja. Został wybudowany w pierwszej połowie XVI wieku, a następnie rozbudowany i powiększony o wieże oraz kaplicę. Dominuje w zabudowie Rohatyna, przez co jest dobrze widoczny z wielu jego punktów. Przez pewien okres proboszczem parafii był ks. Piotr Skarga.



Na otwarcie zamkniętej świątyni przyszło nam nieco poczekać, więc spożytkowaliśmy ten czas na... bankiet. W samo południe, na środku miasta, na chodniku przed kościołem koleżanka rozdawała pyszny, prawdziwy chleb bez polepszaczy pokryty plasterkami wędzonego, mocno doprawionego czosnkiem cала (słoniny), które potem wieźliśmy do domu całymi kilogramami. Popijaliśmy rewelacyjnym, wściekle pikantnym Nemiroffem з перцем, czyli papryczką chilli. Chodnikowy „bankiet” u stóp Roksolany i w progach szacownego kościoła reprezentuje krąg moich najlepszych podróżniczych wspomnień.
W przeciwległym do kościoła rogu znajduje się cerkiew Narodzenia Najświętszej Marii Panny. Ona także należy do najstarszych zabytków architektonicznych i sakralnych miasta. Pierwotnie zbudowana została (najprawdopodobniej w XII wieku) jako drewniana, jednak wznoszona wciąż na nowo po licznych pożarach, w XVII wieku została w końcu odbudowana jako murowana.




Warto wspomnieć o znajdującym się w pobliżu kościoła skromnym obelisku poświęconym Adamowi Mickiewiczowi.

Miejscem pełnym niesłychanego uroku jest zachodnie przedmieście Rohatyna, gdzie mieści się kolejna perełka architektury sakralnej – drewniana cerkiew Świętego Ducha z 1598 roku. Należy do najstarszych cerkwi na Rusi Czerwonej. Na jej teren prowadzi klimatyczna furteczka.



Cerkiew pokryta jest autentycznym gontem, a jej wnętrze mieści zabytkowy, siedemnastowieczny ikonostas, będący jednym z najcenniejszych tego typu obiektów we wschodniej Galicji. Zdjęcia, które wykonałam, są marnej jakości, gdyż wewnątrz w ogóle nie wolno fotografować i, jak zwykle, działałam w ukryciu. Udało mi się uwiecznić również zabytkowe księgi.





Na zewnątrz cerkwi stoi zabytkowa, kamienna chrzcielnica.


Chętni mogą zwiedzić od wewnątrz również niewysoką dzwonnicę. Oczywiście, byłam chętna. Udało mi się nawet nagłym dzwonieniem wystraszyć siedzącą na dziedzińcu grupę leni, którym nie chciało się wejść na górę.


Teren cerkwi otacza prześliczny stary cmentarzyk pełen zabytkowych nagrobków z kamienia.



Malownicza cerkiew Świętego Ducha wraz z należącym do niej terenem jest jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie widziałam.

8 komentarzy:

  1. Lubię cerkwie, najbardziej jednak, małe drewniane cerkiewki, jak ta w Druskiennikach a teraz i ta, przez Ciebie pokazana.
    Ślady naszej tam obecności, bezcenne. Zawsze gdy oglądam takie miejsca, przypomina mi się wszystko co wiem o tych miejscach. Historia jest wspaniała.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, jakie super zdanie napisałaś! "Historia jest wspaniała". Nic dodać, nic ująć, tylko rękami i nogami się pod tym podpisać.

      Usuń
    2. W dodatku tak myślę i bardzo ją lubię:)))

      Usuń
    3. A najciekawsza jest, gdy przemawia do nas bezpośrednio, w starych kościołach, antycznych ruinach... Prawda?

      Usuń
    4. Fakt!
      Jestem na to chora i dlatego mam kłopoty z pisaniem postów z historią w tle.Jak zaczynam planować post historyczny, to polega to głównie na skracaniu treści. Przecież książki pisać nie będę. A tak lubię dzielić włos na czworo. Historyczny włos, oczywiście:)

      Usuń
    5. To może spróbuj robić tak, jak Ci pisałam? Rozdrabniać posty, nie robić hurtu, tylko po jednym obiekcie albo coś w tym rodzaju?

      Usuń
    6. Wiesz, co to by było? Tasiemce nie z tej ziemi! Nikt tego nie wytrzyma.
      Howgh!

      Usuń
    7. Bzdura. Co najmniej dwie osoby wytrzymałyby na pewno: Ty i ja!

      Usuń