poniedziałek, 25 lutego 2013

134. Ukraina: Івано-Франківськ



W moim domu zawsze mówiło się Stanisławów. Tę nazwę miasto nosiło od początku swojego istnienia (datowanego na 1662 rok) aż do roku 1962, kiedy to zostało przemianowane na Iwano-Frankowsk (Івано-Франківськ) – od imienia i nazwiska poety i działacza narodowego Ukrainy, Iwana Franki. Nazwa historyczna odnosi się do imienia ojca założyciela miejscowości – hetmana Stanisława Potockiego.
Miasto zostało zniszczone w drugiej połowie XIX wieku przez wielki pożar, a następnie odbudowane na przełomie XIX i XX wieku. Charakterystyczną budowlą jest ratusz. Czterokrotnie zniszczony przez pożar, swą ostateczną formę zyskał na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku.


Przy Placu Szeptyckiego wznosi się zaprojektowana przez Francesco Corazziniego kolegiata pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny, która była rodowym sanktuarium Potockich. To właśnie tutaj Henryk Sienkiewicz umieścił scenę nabożeństwa pogrzebowego po śmierci pułkownika Jerzego Michała Wołodyjowskiego. Niestety, w czasach ZSRR kościół zdobny w cenne freski E. Fabiańskiego z 1877 r. zamknięto, a następnie zamieniono na magazyn. Opuszczający miasto Polacy wywieźli część wyposażenia. Gdy w 1980 r. kościół odremontowano i otwarto w nim Muzeum Sztuki, umieszczone zostały tam między innymi ocalałe resztki wyposażenia – połamane figury i kolumny, kamienne epitafia, zniszczone obrazy.
Ozdobą placu jest wytworna rzeźba Matki Boskiej, przed którą wszyscy chętnie się fotografują.


Przy tym samym placu stoi również dawna kolegiata jezuicka, która po kasacie zakonu przeszła w ręce grekokatolików. Współcześnie mieści się tam katedra Zmartwychwstania Pańskiego Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej.



W parku im. Adama Mickiewicza znajduje się pomnik wieszcza o ciekawej historii. W czasie II wojny światowej, w obawie przed zniszczeniem przez hitlerowców, został podzielony na części i przechowany przez mieszkańców Stanisławowa. Wiedzie do niego przepiękny gazon ozdobiony fantazyjnymi klombami. Słowa wyryte na cokole odnowionego pomnika brzmią: „Adamowi Mickiewiczowi w setną rocznicę urodzin mieszkańcy Stanisławowa. 1898 rok”.



Iwano-Frankowsk jest, jak na Ukrainę, miastem zaskakująco ładnym, czystym i nowoczesnym. Wywiera bardzo przyjemne wrażenie.


Jedynie komunikacja miejska nie pozostawia miejsca dla złudzeń. Jeżdżące truchła wprawiają po prostu w osłupienie.


Miłe wrażenie sprawia główny deptak miejski – ulica Niepodległości. Po obu jego stronach mieszczą się sklepiki i kawiarnie, artyści wystawiają swoje prace, a muzycy zarabiają ulicznymi występami.



W 2008 roku na deptaku pojawiły się takie oto cuda sztuki kowalskiej. Napis na tablicy pod jednym z nich głosi, że jest to „Drzewo Szczęścia – wspólna praca uczestników VI Międzynarodowego Festiwalu «Święto Kowali»”.






Ulica bierze swój początek na Majdanie Wiczewym, gdzie znajduje się fantastyczna fontanna nazywana „Śpiewającym wodospadem”. Dookoła niej znajdują się amfiteatralne siedziska z wbudowanymi głośnikami, z których sączy się muzyka. Można przedostać się do środka fontanny, za kurtynę wody i wtedy wygląda się tak, jak na poniższym zdjęciu. Zjawa w zielonej bluzce i czerwonych spodniach to Frau Be.


Świat ze środka fontanny wygląda zaś tak:


10 komentarzy:

  1. Miejsce znam ze słyszenia. Podobno, ktoś z rodziny tam się urodził.
    Widzę w głębi ulicy ciekawe domy! Poza tymi rzęchami, służącymi do przewozu ludności, reszta mi się podoba:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest, jak na Ukrainę, bardzo europejskie miasto.

      Usuń
  2. Matka Boska faktycznie wytworna i elegancka :)
    Bardzo ładne miasto na Twoich zdjęciach. Nawet napis o drzewku przeczytałam w oryginale ;)
    A takie przerażające rzęchy to i u nas jeździły do niedawna, w ramach usług świadczonych przez PKS z nieodległej pierwszej stolicy Polski. Woziły uczniów do szkół np.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać Podkarpacie biedne, zacofane, ale bodaj technicznie nieco sprawniejsze :)

      Usuń
  3. Patrz, wiele razy przejeżdżałam w okolicy Iwano-Frankowska i nigdy się nie zatrzymałam. Zawsze wydawał mi się miastem przemysłowym. Byłam w błędzie! Następnym razem się zatrzymam i zwiedzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ech Frau Be - ja dzisiaj chyba zawalę projekt ... zamiast pracować całe rano oglądałam pogrzeb Profesora a teraz czytam kolejny wpis na Twoim blogu i oderwać się nie mogę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, spokojnie, oderwiesz się :)

      Usuń
  5. Znam to miasto z dzieciństwa. W1963r.jako mały chłopiec,opuściłem to miasto.Niektóre ulice miały przedwojenne nazwy. Transport publiczny wyglądał podobnie.

    OdpowiedzUsuń