niedziela, 24 marca 2013

143. Ukraina: Хотин

„(...) Wprzód chrzęst tylko i szelest słychać było cichy,
Gdy naszy ławą brali pogaństwo na sztychy;
Żaden swego nie chybi i trzech drugi dzieje,
Że im ciepłe wątroby kipią na tuleje;
Trzask potem i zgrzyt ostry, gdy po same pałki
Kruszyły się kopije w trupach na kawałki:
Pełno ran, pełno śmierci; wiązną konie w mięsie,
Krew się zsiadła na ziemi galaretą trzęsie;
Ludzie się nie dobici w swoich kiszkach plącą;
Drudzy chlipią z paszczeki posokę gorącą.
Toż gdy przyjdą do ręcznej ci i owi broni,
Polak rany zadaje, Turczyn tylko dzwoni
Po zbrojach hartowanych i trzeba mu miesca
Pierwszej szukać, żeby mógł ukrwawić żeleźca.
A nasz gdzie tnie, tam rana; gdzie pchnie, dziura w ciele;
W łeb, w pierś, w brzuch, gdzie się nada, rąbią, kolą śmiele (...)
Chodkiewicz, choć go starość, choć go słabość nęka,
Rzekłbyś, że to nie jego głos, nie jego ręka,
Tak swoich napomina, nieprzyjaciół bije;
Gdzie się tylko obróci, lecą głowy z szyje. (...)”
(Wacław Potocki, Transakcja wojny chocimskiej...)

„Bezmierne i różnoplemienne wojska szły na granice sarmackie, gdzie inne niebo, inny skład powietrza, inna postać okolic, gdzie wszystko zdumiewało oczy przybylców. Dzikie tłuszcze wprzód doznały ramienia polskiego, niż zasłyszały polskie imię; bo pęd ich pochodu, szybszy niż kula działowa, prędszym był od samej wieści. Rozliczne zwierzęta z dalekiej i pozbawionej deszczów krainy, jako to bawoły, wielbłądy i muły szły wzbudzając gęstą jak chmura kurzawę. Tyran [sułtan], wrzący krwią i młodocianym wiekiem, sprowadził cztery słonie, aby okazać swą potęgę i afrykańskimi potworami polskie wojsko przestraszyć. Za wojskiem Osmana ciagnęła czereda wróżbiarzy, których płonne przepowiednie obiecywały zwycięstwo zabobonnemu gminowi. Ale [hetman Jan Karol] Chodkiewicz, na wszystko juz z góry przygotowany, niczego się nie lękał. A gdy mu zaczęto przytaczać Osmanowe pogróżki, że utopi Polskę we krwi, że zawojuje ją aż po Morze Bałtyckie, spokojnie odpowiedział po białorusku: Serdita sobaka, woukam strawa! (...) trwał bój zacięty. Więcej niż sześćdziesiąt armat grzmiała bez przerwy. Niebo się zarumieniło, powietrze zaćmiło, ziemia zadrżała, lasy jękły, opoki się rozdarły...”
(Jakub Sobieski, Pamiętnik wojny chocimskiej)

Szczycący się ponad tysiącletnią historią Chocim, świadek wielkiej wiktorii, jest dzisiaj niewielkim, podupadłym miasteczkiem malowniczo położonym nad Dniestrem, na tracie Czerniowce – Kamieniec Podolski. W 1621 r. połączone wojska polskie i kozackie pod dowództwem hetmanów Jana Karola Chodkiewicza i Piotra Konaszewicza-Sahajdacznego obroniły warowną twierdzę przed stutysięczną armią turecką sułtana Osmana II. Kolejne wielkie polskie zwycięstwo miało miejsce w 1673 r., gdy hetman Jan Sobieski, nie będąc jeszcze królem, zdobył ponownie twierdzę, która wcześniej dostała się w ręce Turków, odbierając ją Husseinowi-baszy.
Forteca chocimska jest bez wątpienia jedną z największych atrakcji Ukrainy. W 2007 roku zyskała nawet miano jednego z siedmiu cudów tego państwa.


Na przedpolach fortecy znajdują się resztki umocnień. Przed murami warowni stoi pomnik Piotra Konaszewicza-Sahajdacznego, który uważany jest za ukraińskiego bohatera narodowego.


Z bramy w murach rozpościera się widok zapierający dech w piersiach!





W obrębie fortecy zachowały się baszty i brama wjazdowa, pałac komendanta, koszary z kaplicą, 58-metrowej głębokości studnia.








Najmłodszym obiektem na terenie twierdzy chocimskiej jest cerkiew garnizonowa św. Aleksandra Newskiego z 1835 r.



Widok z twierdzy na Dniestr jest kolejnym, który zalicza się do najpiękniejszych, jakie widziałam w swoim życiu.


Na parkingu przed bramą prowadzącą do twierdzy można kupić pamiątki i lokalny wyrób, który wprawił mnie w zdumienie: suszone ryby.



4 komentarze:

  1. Suszone ryby są... pycha!!! Jadłem takie na Ukrainie i w Rosji. I boleję, że nie ma ich w Polsce.
    Widok twierdzy na tle Dniestru, rzeczywiście, obłędny.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wisi mi ten widok nad biurkiem i codziennie na niego spoglądam.
      Ryby jednakowoż (suszone) to dosyć straszna rzecz, w ogóle mi nie smakowały. Za to koleżanka popadła w nałóg i rąbała je na okrągło.

      Usuń
  2. Bardzo możliwe, że właśnie po tym poście, postanowiłam pojechać na Ukrainę.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, że właśnie teraz nie jest tam przesadnie bezpiecznie.

      Usuń