środa, 8 maja 2013

158. Ukraina: "Niechaj mnie Zośka o wiersze nie prosi..."



Krzemieniec istnieje od X wieku. W ciągu swojej długiej historii skutecznie opierał się najazdom Węgrów i Mongołów. W 1939 roku stał się własnością królowej Bony. Sama władczyni nigdy w nim nie była, ale na jej cześć nazwano jej imieniem krzemieniecką górę – najwyższe wzniesienie Wołynia. Na samym szczycie znajdują się ruiny zamku, który wzniósł na początku XV wieku wielki książę litewski Witold, a w XVI wieku kazała przebudować w stylu renesansowym monarchini.


Z Góry Bony rozpościera się widok na Krzemieniec, w tym na słynne Liceum Krzemienieckie, zwane także Atenami Wołyńskimi. Szkołę założył w roku 1805 Tadeusz Czacki przy udziale Hugona Kołłątaja. Mieściła się w zespole architektonicznym pałacu Wiśniowieckich – siedzibie dawnego kolegium jezuickiego, które po kasacie zakonu przejęła Komisja Edukacji Narodowej. Liceum wprowadzało w życie program wychowawczy mający na celu wszechstronny rozwój intelektualny, moralny, kulturalny i obywatelski uczniów w oparciu o założenia sprecyzowane przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk. Nauka trwała dziesięć lat. W szkole wykładało wielu znakomitych profesorów, w tym najsłynniejsi: Joachim Lelewel, Józef Korzeniowski, Aleksander Mickiewicz (młodszy brat Adama), Alojzy Osiński, Euzebiusz Słowacki (ojciec Juliusza).

(Zdjęcie z Internetu)

Przy ul. Słowackiego w Krzemieńcu mieści się muzeum poety, założone w dworku Aleksandry i Teodora Januszewskich – dziadków Juliusza Słowackiego, który mieszkał w nim w latach 1814 – 1828. O ekspozycji muzealnej można by pisać wiele – sążniste opisy niech zastąpią przykładowe zdjęcia.
















Naprzeciw muzeum, w miejscu urodzenia Juliusza Słowackiego, widnieje kamienny obelisk z pamiątkową tablicą. Napis głosi:

„Tutaj znajdował się dworek, w którym urodził się Juliusz Słowacki”.




Nieco dalej znajduje się kolejna pamiątka, tym razem po matce wieszcza:

„W budynku, który stał w tym miejscu, spędziła ostatnie lata swojego życia i zmarła Salomea Słowacka Bécu (1792 – 1855) – matka wielkiego polskiego poety Juliusza Słowackiego, muza jego twórczości poetyckiej”.



Obok kościoła upolowałam takie oto cudo komunikacyjne do kolekcji.


Wśród licznych pamiątek po rodzinie poety, które zachowały się w Krzemieńcu, jest również grobowiec rodziny Januszewskich na Cmentarzu Tunickiem, w którym spoczęła także Salomea z Januszewskich Bécu. Napis na empirowym obelisku z około 1850 roku głosi:

„Salomea z Januszewskich Bécu, wdowa po Euzebiuszu Słowackim, matka Juliusza Słowackiego”.

 

We wnętrzu rzymskokatolickiego kościoła pod wezwaniem św. Stanisława, ostoi wspólnoty polskiej w Krzemieńcu, znajduje się pomnik Juliusza Słowackiego dłuta Wacława Szymanowskiego (autora między innymi słynnego pomnika Fryderyka Chopina w Parku Łazienkowskim w Warszawie) z 1909 roku.




Widząc polskie autokary w Krzemieńcu, biegną do nich kilkuletnie polskie brzdące. Jeden z nich wsiadł z nami i piękną, wschodnią polszczyzną wyrecytował:

„Niechaj mię Zośka o wiersze nie prosi,
Bo kiedy Zośka do ojczyzny wróci,
To każdy kwiatek powie wiersze Zosi,
Każda jej gwiazdka piosenkę zanuci.
Nim kwiat przekwitnie, nim gwiazdeczka zleci,
Słuchaj — bo to są najlepsi poeci.

Gwiazdy błękitne, kwiateczki czerwone
Będą ci całe poemata składać.
Ja bym to samo powiedział, co one,
Bo ja się od nich nauczyłem gadać;
Bo tam, gdzie Ikwy srebrne fale płyną,
Byłem ja niegdyś, jak Zośka, dzieciną.

Dzisiaj daleko pojechałem w gości
I dalej mię los nieszczęśliwy goni.
Przywieź mi, Zośko, od tych gwiazd światłości,
Przywieź mi, Zośko, z tamtych kwiatów woni,
Bo mi zaprawdę odmłodnieć potrzeba.
Wróć mi więc z kraju taką — jakby z nieba.”

Został nagrodzony huraganem braw, cukierkami, gumami do żucia i drobnymi pieniążkami zebranymi naprędce od uczestników wycieczki. Dzieciaki w biednym kraju wiedzą, jak chwycić za serce bogatszych rodaków zza zachodniej granicy. Grupa turystów przybliża im realizację marzenia o komputerze, a one odwdzięczają się dobrym, oczyszczającym wzruszeniem. Nawet w tej chwili, pisząc te słowa i wspominając dzieciaka, mam łzy w oczach.

6 komentarzy:

  1. To zupełnie jak ja.
    Wiem, że odkurzasz swój blog. Wiem, że kiedyś i ja go komentowałam. Teraz widzę jak wiele się zmienia w życiu człowieka. Jak zmienia się nasze nastawienie do wielu spraw.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę nie rozumiem. Co się zmienia i w stosunku do czego oraz jak to się ma do odkurzania blogu.

      Usuń
  2. ...uwielbiam Słowackiego, nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę wycieczki...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie? Szczerze mówiąc, ja za nim nie przepadam.

      Usuń
    2. ...bo jak pisał Gombrowicz: ,,Słowacki wielkim poetą był’’. I koniec.:)

      Usuń
    3. No... najprędzej koniec :)))))))))

      Usuń