piątek, 17 maja 2013

161. Ukraina: Почаївська Свято-Успенська Лавра



Почаїв (Poczajów), położony w zachodniej części Ukrainy, rozpościera się około 18 kilometrów od Krzemieńca. Prawa miejskie i herb nadał miasteczku król Stanisław August Poniatowski w roku 1778. Jego historia nierozerwalnie związana jest z dziejami klasztoru prawosławnego znanego dziś po nazwą Poczajowska Ławra Zaśnięcia Bogurodzicy (Ławra Uspienska). Słowo „ławra” (w oryginale „Λαύρα”) w języku greckim oznacza ulicę, a prawosławie nazwało tak rząd cel (coś w rodzaju osiedla zakonników podporządkowanego jednemu zwierzchnikowi), a następnie ważne zespoły monasterów. W XIII wieku w Poczajowie schroniła się w czasie najazdu mongolskiego grupa zakonników z Ławry Pieczerskiej w Kijowie. Jak głosi legenda, Matka Boska obroniła wzgórze przed Mongołami, a na znak tego pozostawiła odcisk swojej stopy. Ze skały wytrysnęło źródło o uzdrawiającej mocy. Wtedy mnisi podjęli decyzję o pozostaniu w tym miejscu i wznieśli pierwszą kaplicę. Zamieszkali początkowo w pieczarach na wzgórzu, później został wybudowany klasztor, o którym najstarsze wzmianki pochodzą z 1450 roku. Sława Poczajowa jako cudownego miejsca rosła. W 1597 roku sędzina łucka, Anna z Kozińskich Hojska, ofiarowała cerkwi ikonę Madonny z Dzieciątkiem, która zasłynęła cudami. To właśnie Hojska była fundatorką pierwszego klasztoru. Monastyr przez cały XVII wiek był ostoją oporu przeciwko unii brzeskiej, mającej na celu połączenie prawosławia z katolicyzmem. Przeciwnikiem unii był błogosławiony Hiob – przełożony ławry, którego grób znajduje się w grocie wewnątrz klasztoru.
W XVIII wieku ławra została gruntownie przebudowana, a fundatorem tego przedsięwzięcia był znany warchoł, hulaka i rozpustnik, wojewodzic bełski i starosta kaniowski, Mikołaj Bazyli Potocki, który przekazał na ten cel ponad dwa miliony polskich złotych.
W 1834 roku monaster został podniesiony do rangi ławry, czyli klasztoru o znaczeniu większym niż inne (w 1833 r. uznano go za czwarty w hierarchii ważności w Rosji), podporządkowanego bezpośrednio synodowi.
Ławra góruje nad miasteczkiem i już z daleka widoczne są lśniące złotem kopuły cerkwi. Wejście do ławry skojarzyło mi się z rodzimą Jasną Górą. Alejkę prowadzącą do bramy okupują pątnicy i żebracy.

 
 


Za bramą przyszedł czas na przywdzianie chustek na głowę i zakrycie kolan. Plasując się wyglądem gdzieś pomiędzy kołchoźnicą a przodującą dojarką, wśród salw śmiechu koleżanek niewiele odbiegających w tej materii ode mnie, rozpoczęłam zwiedzanie.
Najważniejszą świątynią ławry jest sobór Zaśnięcia Bogarodzicy z szesnastowieczną, cudami słynącą ikoną Matki Bożej Poczajowskiej – największa cerkiew wschodnich kresów dawnej Rzeczypospolitej.




Druga to cerkiew św. Hioba zwana Pieczerną, w której przechowywane są szczątki świętego. Pielgrzymują do nich tłumy wiernych. Obok grobu znajduje się pieczara, w której św. Hiob za życia modlił się i medytował. Prowadzi do niej wąski otwór, przez który pątnicy wczołgują się do środka. Podobno (tak głosi miejscowa wieść) ten, kto zataił przy spowiedzi choćby jeden grzech, nie będzie mógł się z niej wydostać i pozostanie uwięziony do momentu odbycia całkowicie szczerej spowiedzi. Nie udało mi się zobaczyć żadnego nieszczęśnika, ale to dlatego, że zabrakło mi hartu ducha, aby przepychać się przez tłum do grobu Hioba. Do ciasnej dziury nie pchałam się tym bardziej.

 





Trzecia cerkiew to XIX-wieczny sobór Trójcy św., wybudowany według projektu Aleksieja Szczusiewa w tak zwanym stylu staroruskim. Wnętrze sprawia wrażenie mrocznego i nastrajającego do modlitwy. To akurat nie moje klimaty, zdecydowanie wolę światło. Uwagę zwraca potężne panikadzidło (żyrandol na świece) z mosiądzu.




Do zabudowań ławry należą również późnoklasycystyczna dzwonnica wzniesiona w latach 1861 – 1871 o wysokości 65 m oraz klasycystyczny pałac archimandryty (przełożonego ławry) z 1825 r.




8 komentarzy:

  1. Cuda!
    Serdeczności :)
    Ps...wytłumaczę się dlaczego tu nie bywałam w ostatnim czasie, otóż...w ulubionych mam zapisany Twój adres bloga, i mam też zapisany na poczcie, i jakoś tak w ostatnim czasie wchodziłam z ulubionych, a konkretnie z adresu http://frau-be.blogspot.com i...myślę sobie Frau zmieniła język publikacji, a że nie kumam więc...złość mnie zalała...dzisiaj jakoś tak bezwiednie kliknęłam zamiast w ulubione w Twój profil...i mam Cię! Po polsku...kurczę i mnie olśniło... tamten blog to nie Twój :)
    Tyle wytłumaczeń :)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, widziałam już tamto cudo, podobno kilka osób przed Tobą już też się nacięło :))

      Usuń
    2. Nie wiem, dlaczego stary adres nie jest kasowany razem z blogiem - od razu musiała się tam zalęgnąć jakaś zaraza!

      Usuń
  2. To jest jedna cerkiew? I tyle tego w niej? Moim skromnym zdaniem, jest piękna!
    Podobne Panikadzidła widziałam w meczetach tureckich. Na pewno w Błękitnym i w Hagia Sofii w Stambule. Przypuszczam, że są i w pozostałych.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Ty przeczytałaś post, czy tylko obejrzałaś obrazki?

      Usuń
  3. ...tak mało znam Ukrainę, że z przyjemnością o niej czytam - od dechy do dechy - i się zachwycam...i wspominam moją Nianię, Papę...
    Wiesz wolę półmrok, a nawet mrok w świątyniach...w czasie medytacji rzecz jasna, w oglądaniu światło jest potrzebne...
    Do grobu Hioba bym weszła, tylko...korek bym stworzyła spowiadając się :)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie cierpię ciasnych miejsc i ścisku, mam usposobienie nieco klaustrofobiczne. Podobnie nie lubię mroku, półmroku i innych odmian ciemności. W jasnym kościele się uskrzydlam - z ciemnego z ulgą wychodzę.

      Usuń