wtorek, 4 czerwca 2013

167. Rumunia: niespodzianka



- Pomyślałabyś kiedyś, że zobaczysz na własne oczy coś, co znasz tylko ze szkolnych podręczników? – zapytała Tobołkowa, przepełniona zachwytem i jednocześnie wstrząśnięta atrakcyjnością miejsca, w którym się znajdowałyśmy.
Nie pomyślałabym. Ta wycieczka była największą niespodzianką pośród dotychczasowych eskapad. Nigdy wcześniej nie sądziłam, że wyprawę do tego kraju będę wspominać jako jedną z najpiękniejszych w życiu. To niesamowite miejsce, niesłusznie owiane złą sławą z powodu biedy i plagi Cyganów, którzy psują opinię o zwyczajnym, sympatycznym narodzie w sposób krzywdzący i niezasłużony. Nieprawdopodobnie piękne pejzaże, fascynujące, unikatowe zabytki i mili, otwarci ludzie – to niesamowite bogactwo tego państwa, niestety – unijnego. Tak, napisałam „niestety”, bo członkostwo w Unii Europejskiej powoli zniszczy ten urok, ogołoci naturalne piękno przyrody, odbierze miejscom ich niepowtarzalny klimat, a szkoda. Po raz pierwszy w życiu oglądałam rzeczy zaskakujące i wprawiające w podziw. Chyba tylko jeszcze tam można zobaczyć rzeźbione wrota do stodół, babinkę koszącą trawę w rowie sierpem, schludnie utrzymane malutkie i stareńkie chatynki, w których wciąż mieszkają ludzie, idące drogą woły w jarzmie i stada owiec, naturalne trawniki i klomby, nie ogolone na łyso i nie wyrównane od jednej sztancy, lecz po prostu ładne.
Z największą przyjemnością wracamy z Tobołkową do zdjęć i wspomnień przy okazji babskich nasiadówek, a ja odświeżę je sobie i uporządkuję tutaj, na blogu.

12 komentarzy:

  1. Raz w życiu przejeżdżałam przez Rumunię, pociągiem, trochę krajobrazów pamiętam i pamiętam dzieci biegnące wzdłuż torowiska i wyciągające ręce po słodycze albo cokolwiek. I mam znajomych, którzy zafascynowani tym krajem wracają tam co roku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze Ci powiem, że mnie nigdy jakoś w tamte rejony, na Wschód, nie ciągnęło... Może tylko do Chin i Japonii. Tak to zdecydowanie bardziej kieruję się na północny-zachód.

    Jednak takie opisy jak ten Twój dowodzą wciąż jeszcze niewygasłego, unikatowego klimatu tamtych stron i aż chciałoby się tam być :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ciągnie wszędzie, ale najmniej do Ameryki Północnej i na zachód Europy.

      Usuń
  3. Jeszcze raz przeczytałam Twój tekst. Mam jeden wniosek. Tam czas się zatrzymał.
    My pędzimy , wraz z resztą Europy, nie wiadomo dokąd. Nikt nie wie. To ukryty wyścig szczurów. Tam, w miejscu które opisujesz, wszystko jest jak było. Pory dnia mają określone przez wieki i tradycję, czynności. Każdy człowiek czy zwierzę, wie co i kiedy ma zrobić, co i kiedy będzie się działo. Najbliższa przyszłość jest , w pewnym sensie, przewidywalna.
    Nie wątpię , że i tam młodzi mają marzenia. Może te marzenia są skrojone na ich miarę? Może jest tak, jak powinno być? Oby:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, to się wkrótce zmieni. Unia ich zniszczy, tak jak i nas zniszczyła.

      Usuń
  4. Jakież to wspaniałe uczucie odwiedzać miejsca piękne i urokliwe, jednocześnie zaprzeczające swą urodą uprzedzeniom i stereotypom.
    A jeszcze tyle nieodkrytych światów!
    całuski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym móc odkryć je wszystkie...

      Usuń
    2. ja takżę:):) Mam dusze podróżnika,,chciałabym tyle zobaczyć..chcieć to móc ponoć, więc może czas ruszyć???:):) Pozdrawiam

      Usuń
    3. Zawsze warto ruszyć przed siebie i patrzeć. Powodzenia!

      Usuń