niedziela, 30 czerwca 2013

175. Wolna chata



Sobota, 29. 06. 2013 r., godz. 400 – kompletnie nieprzytomna macham niemrawo kończynami górnymi w stronę białego pojazdu, który unosi w siną dal moje dziecię. O tej porze nocy, przy szczelnie zamkniętych oczach i z mózgiem nie rozpoznającym żadnych bodźców zewnętrznych, nie jestem w stanie rozróżnić, czy to cinquecento, czy autokar na 57 miejsc.
Sobota, 29. 06. 2013 r., godz. 415 – za pomocą plączących się kończyn dolnych, z zaciśniętymi powiekami, macając drogę, docieram jakimś cudem do domu. Po schodach pnę się na czworakach.
Sobota, 29. 06. 2013 r., godz. 416 – bezbłędnie osiągam pokój marszem na azymut, walę się z powrotem do łóżka tak jak stoję i natychmiast zasypiam.
Sobota, 29. 06. 2013 r., godz. plus minus 1400 – wreszcie budzę się wypoczęta i rześka jak pierwiosnek. CHATA WOLNA!!!
Sobota, 29. 06. 2013 r., godz. 1430 – „Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni, gdy nie ma w domu dzieci – to jesteśmy niegrzeczni”... i to bardzo! Właśnie tak. Do powrotu progenitury zamierzam być wyłącznie niegrzeczna. Mmmmm... no więc... sami rozumiecie... malutka przerwa na bycie niegrzeczną...

2 komentarze:

  1. Ale wykoncypowałaś!!!!
    Dzieci nie ma , chata wolna oj będzie bal, oj będzie bal.... !!!!

    OdpowiedzUsuń