środa, 10 lipca 2013

178. Onan Biedaczysko



- Be, kupmy jej wibrator w prezencie – powiedziała ze śmiechem Mgiełka, podnosząc do ust łyżeczkę z wielką porcją bitej śmietany. Siedziałyśmy we trzy w kawiarni i chichrałyśmy się beztrosko.
- Wibrator nie – zaprotestowała Kulka. – Wibrator to grzech.
- Grzech? – uniosła brwi Mgiełka i wybuchnęła dźwięcznym śmiechem.
- No tak – potwierdziła poważnie Kulka. – Nie słyszałaś o Onanie?
Czasem odnoszę wrażenie, że śnię – i to był właśnie taki przypadek. Jak można być aż tak zindoktrynowanym i mieć aż do tego stopnia ubezwłasnowolnione myślenie?
Postać Onana, teoretycznie dobrze znana i oczywista, stała się przyczyną pewnych znaczeniowych meandrów, a przy okazji przekłamań, które dzisiaj bardzo poważnie rzutują na występowanie niepotrzebnych frustracji – do tego wcale nie przez wspomnianego nieszczęśnika wywoływanych. Był to mężczyzna, któremu zmarł brat. Onan, w myśl prawa lewiratu, musiał poślubić wdowę po bracie i mieć z nią potomstwo, które przedłuży ciągłość rodu. „Wtedy Juda rzekł do Onana: «Idź do żony twego brata i dopełnij z nią obowiązku szwagra, a tak sprawisz, że twój brat będzie miał potomstwo». Onan wiedząc, że potomstwo nie będzie jego, ilekroć zbliżał się do żony swego brata, unikał zapłodnienia, aby nie dać potomstwa swemu bratu.” (Rdz 38, 8 – 9). Tyle Stary Testament.
Semantyczne przeniesienie znaczenia tej opowiastki dokonało się na polu seksuologicznym i moralnym: od imienia delikwenta wyprowadzono nazwę „onanizm” używaną dla określenia zaspokajania popędu płciowego bez udziału partnera, przez drażnienie własnych narządów płciowych, a sam winowajca stał się pretekstem do podpierania (nieudolnego zresztą!) teorii o grzeszności samogwałtu i stosowania antykoncepcji. Tak naprawdę jednak historia Onana wcale nie mówi ani o jednym, ani o drugim – a jedynie o unikaniu płodzenia dzieci w zastępstwie za brata i DLA niego. Opisane poczynania wyglądają raczej na stosunek przerywany niż na jakikolwiek autoerotyzm albo „sztuczną” antykoncepcję. Kościół, wykorzystując powszechną niewiedzę i wstręt do samodzielnego myślenia, skwapliwie spożytkował biedaka do mydlenia owieczkom oczu twierdzeniem, że facet wielkim grzesznikiem był i trzeba go było trzasnąć piorunem jak, nie przymierzając, Glorię Polo. Czy jednak rzeczywiście był?
W zwyczajach, a i w starożytnym prawie żydowskim istniał przepis mówiący o tym, że brat zmarłego bezpotomnie mężczyzny musi pojąć ją za żonę i spłodzić z nią dzieci, które jednak uznane będą za potomstwo jego zmarłego brata. Co więc „złego” uczynił tak naprawdę Onan? Sprzeniewierzył się głupiemu, krzywdzącemu obyczajowi, bo nie chciał, aby jego dzieci nazywano potomstwem jego brata. Jakże to ludzkie i normalne! I pal sześć, że „natchniony” autor zrobił z niego grzesznika wartego ukarania przez Boga śmiercią. Gorzej, że dziś, w XXI wieku, manipuluje się człowiekiem od małego po zgrzybiałość, strasząc wyimaginowanymi grzechami: stosunkiem przerywanym, który w przytoczonej historii nie jest potępiony (potępiony jest sprzeciw wobec tradycji!) oraz masturbacją i antykoncepcją, o których w ogóle nic nie ma w Biblii. W rzeszach ludzi wzbudza to ciężkie frustracje i konflikty sumienia, a wystarczyłaby tylko odrobina zdrowego rozsądku! W każdym razie ja nie lubię, kiedy ktoś usiłuje zrobić ze mnie ciężkiego wała.

10 komentarzy:

  1. Manipuluje się, manipuluje. I to nie od małego, a od kolan, żeby nie powiedzieć od kostek.
    Myślę że kościół mógł być dodatkowo wkurwiony również z powodu powstania powiedzenia ludowego "nic tak nie odpręża, jak chwila dla węża", zwłaszcza że najważniejszy ich zdaniem wąż był prawdopodobnie jednym końcem przymocowany do Adama. No i od odprężenia do myślenia niedaleka droga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmieję się i nie mogę przestać:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

      Usuń
    2. Śmiech to zdrowie. Na zdrowie!

      Usuń
    3. A w nosie mam kościelne naciągactwo i mataczenie na każdym kroku. Wierni mają zakaz używania rozumu i logicznego myślenia, więc jeśli są głąbami, to im to pasuje.

      Usuń
  2. Oj chętnie księżulkowie ludziom w majtki zaglądają. Zboczeńcy. Po prostu, zboczeńcy.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie nadal smuci, że wielu ludziom odbiera się prawo do samodzielnego myślenia... i chyba robi się to za ich zgodą... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt im nie odbiera! Sami, dobrowolnie się go wyzbywają.

      Usuń