wtorek, 16 lipca 2013

180. Sru!



Muszę przyznać, że od początku lipca obserwuję wśród blogerów epidemię urlopów i wyjazdów. Jak powszechnie wiadomo, złego diabli nie biorą, to i Frau Be ofiarą epidemii nie pada... ale nie takich! Bakcyl włóczęgostwa przebiera łapkami i tupie z niecierpliwości. Pora go zaspokoić.
Reasumując:
- walizki spakowane,
- przewodniki przeczytane,
- euforia uruchomiona grubo wcześniej.
Pozostaje odpocząć przed podróżą, jak uczyła Ciocia z Kielc. Mam na to dzisiejszy dzień. A potem... sruuuu...!
I tęsknijcie tu za mną grzecznie.

2 komentarze:

  1. :) tak, to oczekiwanie podróży, to uczucie warte jest czekania do urlopu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jedzeniu miodu najpiękniejsza jest chwila tuż przed zjedzeniem miodu :)

      Usuń