poniedziałek, 9 września 2013

190. Taniec na chubku czuja



Idę przez miasto. Za każdym rogiem, przy każdej ławce, z co drugiej bramy wyskakują na mnie uliczni wciskacze ulotek. Na to zawsze jest sezon, niezależnie od pory roku – jeśli nie 1%, to zbiórka na leczenie, cegiełka, reklama szkoły zaocznej albo szmateksu.
Na początku, gdy moja cierpliwość ma się jeszcze względnie dobrze, uprzejmie warczę spode łba: „dziękuję, nie zbieram makulatury”. Po przejściu kilkudziesięciu metrów usianych upierdliwcami tracę ochotę nawet na wzruszanie ramionami i mijam ich bez słowa. Umiem czytać i pisać, sama dotrę tam, dokąd potrzebuję.
Wchodzę do sklepu. Jeszcze dobrze nie przestąpiłam jego progu, jak natychmiast opadają mnie kolejne upiory rzeczywistości. To namolni sprzedawcy, którzy od wejścia osaczają mnie i biorą w krzyżowy ogień pytań:
- Czym mogę pani służyć? Co dla pani? W czym mogę pomóc?
- W umyciu okien i w świątecznych porządkach! – odpowiadam i opuszczam lokal w trybie natychmiastowym. Nic tu po mnie, w miejscu, gdzie traktuje się mnie jak ułoma. Jestem pełnoletnia i w pełni władz umysłowych, wiem, czego chcę i po co przyszłam. Poproszę sprzedawcę o pomoc wtedy, gdy naprawdę będę jej potrzebować.
Wracając przez miasto autobusem, chciałabym popatrzeć przez okno, ale szyby są szczelnie pozaklejane plakatami reklamowymi. Ludzie nie znający trasy bywają zdezorientowani, mylą przystanki, nie wiedzą, gdzie wysiąść, bo spoza reklam nic nie widać.
Z oglądania telewizji dawno już zrezygnowałam, bo przerywanie bloków reklamowych urywkami filmów to, według mnie, kiepski pomysł.
Reklamy i cały ten marketingowy biznes obrażają człowieka. Traktują jednostkę ludzką jako niedorozwiniętą, ubezwłasnowolnioną, bezradną w świecie liter i cyfr lub – w najlepszym razie – nie wiedzącą, czego chce. A otóż niekoniecznie każdy taki jest!
I nieprawdą jest, że muszę posiadać reklamowany produkt.
Nie, nie muszę wyglądać tak, jak pani z plakatu!
Nie, nie muszę dostosowywać urządzenia mojej kuchni do niczyjego widzimisię!
Nie, nie muszę schudnąć ani mieć idealnej sylwetki!
Odpowiedź na pytanie: „co robisz, aby twoja skóra pod pachami była piękna?” brzmi: „nic, kurwa, nie robię, bo moje pachy to nie transparent do obnoszenia po kraju!”.
Sama wiem, czego chcę i to ja decyduję, ja wybieram – na podstawie własnej wiedzy i moich potrzeb.
I nie ma takiego sprzedawcy, który wcisnąłby mi jakikolwiek produkt, choćby nawet zatańczył przede mną na chubku czuja.

12 komentarzy:

  1. Brawo! Brawo! Za niezłomność przekonań i siłę charakteru :)
    Niestety czasem zdarza mi się ulec reklamie i kupić coś "niezbędnego" i... za każdym razem dochodzę do wniosku, że nie musiałam i w niczym mi ten "fantastyczny" produkt lepiej nie pomaga jak taki najzwyklejszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie jestem bogata - to znakomicie ułatwia podejmowanie mądrych wyborów.

      Usuń
  2. Obawiam się niestety, że jeszcze trochę i większość społeczeństwa stanowić będą takie zombie, które tylko dzięki reklamom będą wiedzieli, co kupić i jak żyć, tudzież pielęgnować pachy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodzi, nieprawdaż? Więcej ciemniaków ogłupionych reklamą = większy sukces!

      Usuń
    2. Oczywiście. Głupkami łatwiej się rządzi. Ostatnio mam wrażenie, że kupa zombi już po miastach się szwenda. Nawet po moim :(

      Usuń
    3. Wszędzie się szwendają, kochana. Wszędzie!

      Usuń
  3. Jestem optymistką i mam nadzieję, że to wciskanie ulotek każdemu, będzie mieć swój koniec. Nawet wiem kiedy. Mogę Ci powiedzieć. Kiedy wytną do imentu wszystkie lasy w Polsce. Wtedy skończy się ulotkowy "biznes"! Howgh!
    Mam jednak nadzieję, że ktoś oprzytomnieje wcześniej, niż znikną polskie lasy!
    Pa:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przeciwieństwie do Ciebie fakt wycięcia lasów nie napawa mnie optymizmem.

      Usuń
  4. ...nie cierpię tego ataku reklam, promocji, okazji...odczuwam go jak atak na moją wolność...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja to się tylko nieśmiało chciałem podpisać pod Twoim postem czubkami wszystkich członków. Bo do dodania to nie mam nic. Wyczerpałaś temat. No może jeszcze tylko chuj im w dupę i na imię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I paczka pomarańczy na otarcie łez!

      Usuń