poniedziałek, 30 września 2013

197. Rumunia: Prejmer - cudów ciąg dalszy



Również w niewielkiej odległości od Braszowa (około 15 km) leży wieś o nazwie Prejmer. Warowny kościół pod wezwaniem Świętego Krzyża w Prejmerze przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Ten imponujący zespół architektoniczny również figuruje od 1999 roku na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO.




Jest to jeden z największych i najlepiej ufortyfikowanych kościołów europejskich. Jego budowę, podobnie jak tego w Harmanie, rozpoczęli krzyżacy w 1218 roku, kontynuowali zaś – po wypędzeniu rycerzy niemieckich z Siedmiogrodu przez króla Andrzeja II – cystersi, którzy przebudowali go w charakterystycznym dla siebie stylu późnoromańsko-wczesnogotyckim.

 





W niespokojnych czasach średniowiecza okoliczni mieszkańcy potrzebowali mieć gdzie się schronić w razie najazdu Mongołów, Tatarów, Węgrów, Turków, Kozaków czy Mołdawian. Dlatego otoczyli świątynię 4,5-metrowymi murami o 14 metrach wysokości. Przed najeźdźcami chroniły warownię głęboka fosa i machikuły – otwory do lania wrzącej smoły na głowy wrogów. W urządzonych wewnątrz mieszkaniach mogło pomieścić się 270 rodzin. Pszenica, wędzone szynki, słonina, suszone mięsa i inne zapasy przechowywane były w spichlerzach. Co dwa lata zapasy wymieniano – żywność o kończącym się „terminie przydatności do spożycia” rozdawano najbiedniejszym, a gromadzono nową. Zasoby te były wystarczające, aby wyżywić całą wieś w czasie długotrwałych oblężeń.
Po labiryncie drewnianych schodów i galeryjek tym razem chodziłam nie na darmo. Niektóre z wnętrz były udostępnione do zwiedzania. Izby mieszkalne, warsztaty rzemieślnicze, pomieszczenia szkolne – całe to bogactwo stało przede mną otworem!



 








Co więcej, rzuciłyśmy się z Tobołkową zachłannie w kierunku strychu. Z entuzjazmem obeszłyśmy cały mur dookoła. Wewnątrz było tylko tyle światła, ile przepuszczały go niewielkie okienka, czego jednak nie widać na zdjęciu, robionym z lampą błyskową. W razie czego, gdyby zaszła taka potrzeba, podjęłabym się nawet straszyć, jednak nie było kogo. Duchy najwyraźniej wyjechały na wakacje.

6 komentarzy:

  1. Faktycznie! Przewidujący ludzie to byli. Te mury, to w końcu ile miały metrów wysokości, 4,5 czy 14 ? Bardzo podobają mi się wnętrza. Są niesamowite.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. W każdej szkole była ośla ławka, a tu biurko na froncie dla prymusa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo może ten prymus miał zostać prymasem...?

      Usuń
  3. A filmy oglądali na episkopie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa... I gorki w księgarni kupowali :)

      Usuń