czwartek, 3 października 2013

198. Nasze Małe Powązki



Wszyscy Polacy słyszeli o warszawskim Cmentarzu Powązkowskim, jednak chyba mało kto wie o istnieniu „Małych Powązek” w Rzeszowie. Terminem tym określany jest tzw. Stary Cmentarz – zabytkowa nekropolia, w której od 1909 r. nie dokonuje się już pochówków. Leży w samym tętniącym życiem centrum miasta. Przechodzimy obok niego setki, może tysiące razy, ale większość mija go w pośpiechu, w zamyśleniu nad własnymi sprawami. A szkoda. Jest to miejsce fascynujące historią i urodą.




Rzeszowski Stary Cmentarz należy do najstarszych w Polsce. Został założony w 1792 r. W podobnym czasie powstawały inne znane polskie nekropolie: Cmentarz Powązkowski w Warszawie (1790 r.), Cmentarz Łyczakowski we Lwowie (1786 r.), Cmentarz Rakowicki w Krakowie (1803 r.), Cmentarz na Rossie w Wilnie (1869 r.). Znaczna część nagrobków charakteryzuje się walorami artystycznymi, gdyż zostały wykonane przez wybitnych artystów rzeszowskich, krakowskich i lwowskich. Od 1968 r. Stary Cmentarz podlega ochronie prawnej i figuruje w rejestrze dóbr kultury.
Podobnie jak na warszawskich Powązkach, 1 listopada każdego roku organizowana jest kwesta, z której dochód w całości przeznaczony jest na ratowanie tego pięknego miejsca, zniszczonego przez czas, działania wojenne i rządy PRL. Zajmuje się tym Stowarzyszenie Opieki nad Starym Cmentarzem w Rzeszowie i chwała jego założycielom za tę inicjatywę. W pewnej mierze udało się już odrestaurować fragmenty cmentarza. Czyste alejki toną w zieleni, na ławeczkach wypoczywają na wiosnę i w lecie – jak w parku – dorośli z książkami i gazetami w rękach, matki z dziećmi śpiącymi w wózkach, staruszkowie drobiący chleb gołębiom i wszyscy ci, którzy szukają spokoju w samym centrum miasta. Sporo zabytkowych nagrobków zostało już odnowionych, inne czekają na swoją kolej. Niektóre z nich pozostają bezimienne, a znakomita część kryje szczątki ważnych osobistości i mieszczan rzeszowskich, którzy tworzyli historię miasta. Spoczywają na nim przedstawiciele różnych wyznań chrześcijańskich: katolicy, prawosławni, protestanci. Łącznie pochowano tu 40 000 osób, w tym ofiary walk wyzwoleńczych i nalotów bombowych. Wiele grobów należy do uczestników Wiosny Ludów, insurekcji kościuszkowskiej, powstania listopadowego, powstania styczniowego.








Warto przyjrzeć się starym, pięknym grobom. Niektóre chwytają wręcz za serce.
Nieopodal bramy znajduje się grupa nagrobków stylizowanych na greckie stele.
Pomnik Ludwiki z Holtzerów Odrobinowej przedstawia płaskorzeźbioną rodzinę zmarłej pogrążoną w żałobie. Kobieta spogląda na swoich bliskich z obłoków, a jej postać otacza wąż – symbol nieśmiertelności. Zwieńczeniem nagrobka jest urna, oczywisty znak śmierci. Mąż, Jerzy Odrobina, pożegnał żonę w 1834 roku, uwieczniając ten fakt w poetyckim epitafium:
„Stań przechodniu, uczciy te ostatki
Tu płacze mąż cney żony
Czułej dzieci matki.
Co dla nich naydroższego
W tym się grobie mieści
Wszystko im śmierć zabrała
Nie wzięła boleści.”




Pobliski nagrobek Tekli Konarskiej zdobi piękna rzeźba greckiego boga snu – Hypnosa, pogodnego młodzieńca o delikatnej urodzie, jakby od niechcenia gaszącego pochodnię będącą symbolem płomienia życia ludzkiego.


Z nagrobka Tomasza Bachmanna podrywa się do lotu gołąbek z rozpostartymi skrzydłami – symbol ludzkiej duszy. Przypomina w ten sposób, że tylko ciało jest śmiertelne, duch zaś ulatuje ku Bogu, aby z Nim wieść życie wieczne.


Niezmiernie wzruszające są epitafia poświęcone dzieciom i ich nagrobki.


Za najbardziej ujmujący na całym cmentarzu grób uważam miejsce spoczynku małej dziewczynki. Rzeźbiarz umieścił na misternie wykonanej z kamienia poduszeczce postać małego, śpiącego dziecka z puklami kręconych włosów. Na kamiennej tablicy zrozpaczony ojciec, Franciszek Janik, kazał wyryć inskrypcję:
„Tu śpi mój Aniołek,
Wandzia moja miła.
Śmierć mi Cię skarbie drogi na wieki uśpiła.
Duszyczka Twa w niebie w cherubinów rzędzie
Niech orędowniczką u Pana mi będzie.”



Gdzie indziej zaś, na grobie dwójki dzieci, rodzice wypisali:
„Staś i Anusia
Zająców ukochane dziatki
Zgasły w życia zaraniu,
By siać Panu kwiatki.
1892 – 1898”


Pożegnało swe dzieci wielu innych rodziców. Znalazłam jeszcze i takie epitafia:
„Jak poranna rosa,
Jak podcięte kwiatki,
Tak zgasła dziecina,
A z nią szczęście matki.
Ignalek Pik
Przeżywszy lat trzy
Zmarł 6 stycznia 1888 r.”


„Zabrałeś nam, o Boże, dziecinę kochaną
I żyć kazałeś z krwawą w sercu raną.
Daj siły krzyż dźwigać, błagamy Ciebie,
Daj wiarę, że kiedyś połączysz nas w niebie.
Julo Grzymała Dzierżanowski
Uczeń gimnazyum
wypadkiem zastrzelony
1882 – 1894”
Na uwagę zasługują detale o bogatej symbolice: urny...


...draperie żałobne...


krzyże i kolumny w kształcie uschniętych, sękatych drzew...


wianki kwiatów i liści...



złamane kolumny...


kotwica (znak nadziei)...


płaczki i anioły przeprowadzające dusze ludzi do nieba lub czuwające nad ich snem.









4 komentarze:

  1. Podobne nagrobki zdarzają się na Powązkach, ale widziałam, prawie identyczne, na cmentarzu Rossieńskim w Wilnie. Czas upływa a z nim mijają mody. Mnie, te stare nagrobki, bardzo się podobają. Są bardziej intymne, niż obecne.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest piękny... ale rzadko o niego dbają i mało go chronią przed wandalami i miejskimi pijakami :( Dzieci uwielbiają ten cmentarz bo ma w sobie ducha i taki spokój. Nigdy tam nie krzyczą nie biegają. Zawsze zapalamy znicza na innym nagrobku. A tak wiele pięknych już zniszczało :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co jest w tym cmentarzu takiego, ale przyciąga jak magnes. Niestety, umiejscowienie chyba sprzyja faktowi, że traktowany jest jak park, a to niekoniecznie mu służy.

      Usuń