niedziela, 6 października 2013

199. Piąte: nie zabijaj!



Wściekła mnie ostatnia debata nad zaostrzeniem prawa aborcyjnego. Nie dlatego, że jestem za zabijaniem, ale dlatego, że jestem przeciwna kościelnej i każdej innej obłudzie! I dlatego, że brzydzę się wszelkim zabijaniem, nie tylko ludzkich płodów.
Czym się kierują tzw. obrońcy życia? Oczywiście przykazaniami, prawda? Przykazanie „nie zabijaj” wydaje się takie oczywiste. Według Kościoła białe jest białe, a czarne (nomen omen) – czarne, bo życie to życie, a zabójstwo to grzech. W porządku. Biel i czerń są jednak pozorne. Intryguje mnie, dlaczego przykazanie to ograniczane jest jedynie do człowieka? O ile mi wiadomo, brzmi: „nie zabijaj”, a nie „nie zabijaj ludzi”. Obrońcy prawa do życia zdają się zapominać, że ludzie i ich płody nie są jedynymi formami życia na tym padole! Dlaczego Kościół nie podnosi kwestii zabijania zwierząt? Czyżby dlatego, że zbyt wielu „obrońców życia” lubi opychać się mięsem i jeździć furami z tapicerką ze skóry?! Zwierzę zresztą nie da na tacę, nie przyniesie dochodu z chrzcin, ślubu i pogrzebu. Kler nazywa kilkudniowy zarodek człowiekiem (którego, oczywiście, nie można zabić), choć jest to człowiek dopiero potencjalny, bez wykształconego systemu nerwowego, a więc i bez czucia oraz świadomości, który w pierwszych tygodniach odczuwa tyle, co nać marchewki. Idiotycznie walczy w obronie pojedynczych komórek z antykoncepcją, metodą „in vitro” lub z tabletką „72 h”, a jednocześnie nigdy nie słyszałam, żeby któryś ze „sług bożych” choćby słowem się zająknął na temat znęcania się nad zwierzętami, bestialstwa hodowli zwierząt przeznaczonych na futra i do rzeźni, dewastacji przyrody! Czyżby morula albo blastula według watykańskich wytycznych czuły więcej bólu i strachu niż zabijana dorosła krowa, kura czy inne maltretowane zwierzę, które ma w pełni ukształtowany system nerwowy?!
Jestem zagotowana do białości.

10 komentarzy:

  1. Mam tak od dawna, ale z głupami nie porozmawiasz. Przyznaję Ci 5 + !
    Wkurza mnie to zakłamanie i totalna głupota. Czy do seminarium idą wyłącznie idioci? No nie, paru przytomnych by się znalazło, pośród księży. Reszta, to sterta siana! Bez głowy nawet.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba pamiętać, że są to ludzie silnie zindoktrynowani, za własną zgodą i na własne życzenie wyłączający myślenie. Najpierw u siebie, potem u innych.

      Usuń
    2. To napisałam. Jeśli ktoś, dobrowolnie, zgadza się na pranie mózgu... Dla mnie - idiota. Głupiec, kretyn, niedorozwój, czy jak to nazwiesz. Jeśli ktoś, na własne zyczenie, pozwala sobie to zrobić, to jak go można nazwać? Mędrcem?

      Usuń
    3. Spokojna Twoja rozczochrana, nikogo takiego mędrcem nie tytułuję :)

      Usuń
    4. Chodzi mi o tę własną wolę. Normalny człowiek sam by sobie tego nie zafundował. Moim zdaniem, raczej wyrachowanie i wygodnictwo. Z czasem poczucie wielkości, bycie autorytetem dla maluczkich.

      Usuń
    5. Ci, którzy są wyrachowani, paradoksalnie - nie są tak bardzo zindoktrynowani. Mówią, co muszą, a swoje wiedzą i... robią :) Tak jest wygodnie - za cenę małego kompromisu mogą sobie spokojnie i bez zobowiązań pasożytować na innych.

      Usuń
    6. Ba! Tak się składa, że mam kilku znajomych w tych kręgach...

      Usuń
  2. Temat rzeka ..... mnie też to wkurza, wrzask w obronie zarodka, a jak już ten zarodek się urodzi, czasem niepełnosprawny, albo w biedzie, to radź se sam.
    Stosunek KK do zwierząt jest przerażający, jest pewnie kilku księży, którzy głoszą szacunek do braci mniejszych, ale nie mają siły przebicia. Niestety. A byłoby co robić i się wykazać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ze zwierząt po prostu nie mają korzyści materialnych, ot co.

      Usuń