środa, 9 października 2013

200. Rumunia: Piatra Craiului, czyli konkurencja obuwnicza



Narodowym skarbem Rumunii jest Park Narodowy Piatra Craiului wraz z masywem górskim Karpat Rumuńskich o tej samej nazwie. Oznacza ona „Królewską Skałę”. Składa się z wielu bajecznych formacji i kanionów skalnych, zbudowanych z wapieniu jurajskich oraz innych skał osadowych, takich jak radiolaryty, zlepieńce i łupki. Prawie 70% Parku zajmują piękne lasy.
Moja, delikatnie mówiąc, niechęć do masochistycznego katowania się łażeniem po górach jest oczywista i raczej powszechnie znana, dlatego nie należy się po mnie spodziewać relacji z jakiegoś, nie daj Boże, zdobywania szczytów. Ale za to piechur jest ze mnie niestrudzony i wytrwały (może nawet zawzięty) i nic nie stało na przeszkodzie, abym w tak urokliwym miejscu zażyła porządnego spaceru. Byle po równym.
Sporo śmiechu wzbudziły miny, jakie pojawiły się na twarzach naszych znajomych na widok kontrastu, jaki stanowiłyśmy (idąc ramię w ramię) z Tobołkową. Ta ostatnia potraktowała przygotowania do wyprawy śmiertelnie poważnie i wystroiła się w jakieś okrutne pory, grube skarpety (!) i straszliwe buciory na podeszwach traktorach (!!), służące podobno do chodzenia po górach. W środku lipca coś takiego! Umarłabym niechybnie od samych skarpetek, o wdzianiu podobnego obuwia nie wspominając. W charakterze statecznej turystki udałam się w drogę w czerwonych rybaczkach i klapeczkach na bose stopy. Do dziś nie wiem, jakim cudem Tobołkowej, uzbrojonej w taki rynsztunek, nie zwęgliły się stopy. Co do mnie, obuwie okazało się najlepsze pod słońcem. W tych samych klapeczkach biegałam trzy dni później po śniegu, więc tym bardziej na spacer po Parku Piatra Craiului były nader stosowne. W każdym razie dla mnie.
Pięknie tam było, wiecie? Kwiaty kwitły...



...bzy koralowe i leszczyny owocowały...



...grzyby rosły...


...strumienie szemrały...





...czarna rusałka kratkowiec wygrzewała się w promieniach lipcowego słońca...


...góry stały niewzruszone...





...wodospady spadały...



...wąwozy zachwycały...











...a dziwne stworzenia pełzały po skałach.




Konkurencję obuwniczą zaś i tak wygrała Fräulein Er. Z jej sandałków delikatnej jakości zostało po spacerze coś w rodzaju samych ramek bez podeszwy.


8 komentarzy:

  1. Widoki piękne. Coś mi przypominają.
    W życiu nie uwierzę, że chodziłaś po papierze ściernym czy tarce ?
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy ja coś podobnego napisałam? Nie pierwszy już raz odnoszę wrażenie, że nie czytasz tego, co piszę, tylko wyciągasz wnioski na postawie tytułu albo zdjęć.

      Usuń
    2. Wypowiedź miała być żartobliwa. Zdjęcia, czy raczej fotografowane miejsca, przypominają mi Ojcowski Park Narodowy. Wszystko jest do siebie podobne. Teraz wiem dlaczego. To jest ten sam górotwór. Zaczyna się w Polsce, w okolicach Krakowa (Ojców też tam leży) a ciągnie się poprzez Ukrainę, Słowację, Serbię, Czarnogórę do Rumunii.
      Papier ścierny dlatego, że zniszczyłaś sobie sandałki. Przecież w takich resztkach nie wyjechałaś z Polski?
      Pa:)

      Usuń
    3. Nie chodzi o żartobliwy ton, nie jestem aż tak ograniczona, żeby nie rozumieć. Ale Ty nadal uważasz, że to są moje nogi i moje buty, mimo że w poście jest o tym napisane, kto miał jakie obuwie i czyje to nogi. Nie przypuszczam, żebyś nie rozumiała, co czytasz, stąd moje wrażenie, że nie czytasz. Zdarzyło mi się to już wcześniej kilka razy.

      Usuń
  2. Czerwone rybaczki, są. No , zamiast klapek wyszły sandały. To nie wiem kto to jest.
    Czytać potrafię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że potrafisz, ale to jeszcze nie znaczy, że to robisz.
      Wiele razy chciałam zrezygnować na dobre z bezsensownego marnowania czasu na blog i to Ty mnie przed tym powstrzymywałaś. Teraz widzę, że miałam rację.

      Usuń
    2. Nie miałaś! Uważnie czytam i uważnie oglądam zdjęcia. Tylko w sobie wiadomy sposób interpretuję co czytam i co widzę. Gdybyś napisała, że to nie Twoje nogi, sprawa byłaby prosta. A tak, szukałam sensownego wytłumaczenia.

      Usuń
    3. No przecież jest napisane jak byk i od samego początku tam było!

      Usuń