wtorek, 15 października 2013

202. Jest takie muzeum



Pamiętacie Colargola?



Tajemniczego Szpiega z Krainy Deszczowców...



i Piaskowego Dziadka...? Przygody Reksia, Misia Uszatka i Rozbójnika Rumcajsa...?






A gumy balonowe „Bolek i Lolek”, sztuczny miód „Maja”, mydełko „Jacek i Agatka”...?





Uczyliście się w szkole, siedząc w zielonych, drewnianych ławkach z pochyłym pulpitem, otworem na kałamarz i wgłębieniem na pióro?


Jest takie muzeum, jedyne w Polsce, które w jednej chwili przenosi człowieka w moim wieku do pięknego czasu beztroskiego dzieciństwa, a dziecko do nieznanej mu krainy, w której zamiast komputerowej animacji, paskudnych kreskówek japońskich i ogłupiającego świata ohydnych Transformerów królują wysmakowana, ręczna kreska i sympatyczne postacie bohaterów dawnych bajek. To Muzeum Dobranocek w Rzeszowie, które powołał do życia kolekcjoner Wojciech Jama, przekazując miastu swoje bezcenne zbiory.


Założone w 2009 roku, przez pierwsze dwa lata mieściło się w dwóch ciasnych pomieszczeniach zabytkowej kamienicy w pobliżu Rynku – przy ulicy Słowackiego. Dopiero w nowej, przestronnej siedzibie, jaką są podziemia Teatru „Maska” przy ulicy Mickiewicza, mogło sobie pozwolić na pełną ekspozycję i zorganizowanie salki kinowej, w której można obejrzeć dawne dobranocki.
Przy wejściu wita wchodzących i wskazuje im drogę kochany stary znajomy, Krecik. Nie wiem, czy istnieje ktoś, kto nigdy nie pokochał tego naiwnego zwierzątka o najlepszym w świecie serduszku!


Przelatujący nad szatnią Bolek i Lolek zapowiadają czekające zwiedzających przygody.


Nad drzwiami prowadzącymi w dół czuwa kolejny „komitet powitalny” w osobach Jacka i Agatki spoglądających na wchodzących z tablicy upamiętniających ich 50 urodziny.


Czujny Reksio, wyglądający ze swej budy, pilnuje porządku na całej przestrzeni zajmowanej przez Muzeum.


A jest co oglądać!
Oryginalne lalki z filmów kukiełkowych produkowanych w łódzkim Studiu Filmowym „Semafor” i akcesoria dla nich, folie z kadrami filmów animowanych wytwarzanych w Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej, tła filmowe, odręczne szkice, scenopisy i scenariusze, sprzęt filmowy i inne urządzenia audiowizualne.










Całe to bogactwo, pokazane przeze mnie w zaledwie ułamkowej jego części stanowi tylko część prezentowanych zbiorów.
















Oprócz pamiątek związanych z produkcją dobranocek w czasach PRL licznie zgromadzono tu rzeczy opatrzone wizerunkami bajkowych bohaterów: maskotki, przedmioty codziennego użytku i zabawki, walory filatelistyczne i wiele, wiele innych. Niestety, nie jestem w stanie pokazać wszystkiego ze względu na olbrzymią liczbę eksponatów, z których każdy sam w sobie jest perełką. Moim rówieśnikom i starszym łezka kręci się w oku, gdy mogą zasiąść w „swojej” szkolnej ławce i zrobić sobie zdjęcie z Koziołkiem Matołkiem, który wciąż niestrudzenie szuka swojej drogi do Pacanowa...


34 komentarze:

  1. Niezapomniany Świat !
    Czuję ogromny sentyment do polskich dobranocek. Nie były głupie. Zawsze zawierały jakiś morał. Dla dzieci, to ważne. Te dobranocki uczyły życia.
    Mimo iż swoje lata mam, uwielbiam polskie dobranocki.
    Żałuję, że ich już nie ma. Kto wymyślił, żeby "zdjąć" dobranocki z ekranu? Ten ktoś mądry nie był/jest! Czy kogoś zbawi 10 minut?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to beznadziejnego chłamu trącącego rzadkim syfem jest pod dostatkiem.

      Usuń
    2. Teraz na szczęście jest TVP ABC, nawet w podstawowej ofercie naziemnej :)

      Usuń
    3. Reksio jest na kanale "Puls":)

      Usuń
    4. A ja mam, oglądam tylko programy historyczne, podróżnicze i o przyrodnicze. Na tą bajkę trafiłam przypadkiem ...i obejrzałam z przyjemnością: )

      Usuń
    5. Wszystko, co wywołuje wspomnienie tamtych czasów, jest dla mnie przyjemnością.

      Usuń
  2. Jak będę następnym razem w Rzeszowie odezwę się i pokierujesz mnie (w co wierzę) do tego muzeum. Szkoda byłoby tego nie obejrzeć.
    Pozdrawiam
    Leslie Warszawski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leslie!
      Muzeum mieści się przy ul. Mickiewicza 13. Plan miasta i w drogę:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Leslie, to nawet nie tak bardzo daleko od tamtego miejsca, gdzie ostatnio. Tylko w dzień to musi być, wieczorami już nieczynne.

      Usuń
    3. Ozon, przecież to chyba jasne, że jestem fajniejsza od planu miasta!!!

      Usuń
    4. Pewnie, że tak:)
      Możesz nie mieć czasu, alboco ;)

      Usuń
    5. Nie mieć czasu dla Lesliego?!
      Taż to herezja!
      :)

      Usuń
    6. Potwierdzam z całą stanowczością.
      Frau Be jest zdecydowanie fajniejsza od najfajnieszego planu miasta. Bez dwóch zdań!!!

      Usuń
    7. To pewnik. Jak... dwa razy dwa! :)

      Usuń
  3. Ej tam plan miasta, wolałabym Be jako przewodniczkę ;-)
    Bajkowo tutaj dzisiaj u Ciebie ;-)
    Wracają wspomnienia przy okazji takich wpisów. Miłe oczywiście.
    Pozdrawiam, zakichana i zakaszlana, jakby to kogo interesowało ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama bym siebie wolała zamiast planu :))))
      Walnij setkę dla dezynfekcji, to ci przejdzie :))

      Usuń
    2. Kieliszek spirytusu, kieliszek miodu i kieliszek soku z cytryny; wymieszać, wypić i zdrowieć. To jest zminimalizowana antygrypina teściowej. Sprawdziłam. Działa.

      Usuń
    3. Też dobreńkie... mmmm...

      Usuń
  4. Łezka się w oku kręci; piękne czasy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, piękne! W takich zielonych ławkach uczyłam się jeszcze przez trzy pierwsze lata...

      Usuń
  5. I ja się przeniosłam w bajki z dzieciństwa... aż się wzruszyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie lubię to muzeum...

      Usuń
  6. Reksio dziś skończył 50 lat: )
    Cudnie tam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Jacek i Agatka są starsi :)

      Usuń
    2. Tak, są z rocznika 1962...:)

      Usuń
    3. Tak, i Reksio też jest od nas starszy: )

      Usuń
    4. Wszyscy są od nas starsi :)

      Usuń
    5. Miś Uszatek jest młodszy, bo z 1975 :)

      Usuń
    6. To fatalnie. Prawie jak Blondyn Mojego Życia :)

      Usuń