poniedziałek, 21 października 2013

204. Pavor nocturnus



Kto mnie zna, ten wie, że sen mam słodki, dobry i niczym niezmącony. Kłopotów z zaśnięciem nie znam (ha! nie ma to jak czyste sumienie!), byle co mnie nie budzi (uściślijmy – można mi bezkarnie strzelać nad głową z kolubryny) i jedyny problem ze snem, jaki znam, nosi paskudne miano „budzik”. Marzenia senne miewam urozmaicone i równie rozkoszne jak sam sen. W zdecydowanej większości są przyjemne, część pozostawia po sobie tylko ulotne wrażenie, inne pamiętam jeszcze długo po przebudzeniu. Czasem wyśnię sobie coś tak pięknego, że pozostaję pod wrażeniem do końca dnia. Tymczasem wiele osób twierdzi, że nigdy nic im się nie śni lub nie pamięta swoich snów. Mimo wszystko chyba jednak każdy doświadczył w życiu, czym jest senny koszmar, nawet ja. Najpopularniejsze koszmary, o których opowiadają ludzie, to spadanie z dużych wysokości i rozbijanie się, paraliż nóg w czasie ucieczki przed bandytami lub kimś innym bardzo groźnym, potwory i zjawy, śmierć kogoś bliskiego albo powrót do traumatycznych wydarzeń z przeszłości. Nic takiego mi się nie śni. Nawet w dzieciństwie nie goniło mnie żadne monstrum ani nie wisiało nade mną widmo dziennika lekcyjnego. Spanie dobre, miękkie, przytulne i beztroskie mam, odkąd sięgam pamięcią.
Jak wspomniałam wyżej, jednak i ja nie jestem wolna od nawiedzającego co jakiś czas nocnego koszmaru. Zasze tylko tego jednego. Bywa mianowicie, że śni mi się, iż jestem w ciąży lub – zamiennie – że właśnie urodziłam kolejne dziecko. Często wtedy wyrywa mnie ze snu własny płacz. Gdy budzę się po czymś takim, przez większość dnia (czasem aż do wieczora) towarzyszy mi pamięć tej strasznej mieszaniny uczuć, którą odczuwałam śniąc: upiornego przerażenia, potwornej rozpaczy, bezdennego przygnębienia i poczucia, że wali się na moją głowę cały świat. Są to emocje tak dojmująco okropne i intensywne, że nie sposób tego oddać słowami. Wstaję mokra od potu.

14 komentarzy:

  1. Mnie się niedawno śniło, że mam co drugi ząb i na dokładkę wszystkie zgniłe aż do szczęk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śniące się zęby zwiastują, zdaje się, kłopoty?
      Dziwne, mnie się nie śniły, a kłopotów mam w ciul i ciut, ciut.

      Usuń
    2. Ciepło, ciepło... Kłopoty to moja specjalność, że zacytuję... :)

      Usuń
    3. Proponuję założyć klub zawalonych kłopotami, psia mać.

      Usuń
    4. Nie widzę problemu. Kłopot w tym, że może być nas całkiem sporo i trzeba będzie urządzić wybory zarządu i wszelkiej maści komisji. Zaznaczam, że żadnych składek! W tym momencie jednakowoż proponuję przespać problem i zobaczyć, czy będzie odzew ze strony środowiska zakłopotanych :)

      Usuń
    5. Popieram.
      Precz ze składkami! Precz z preczem!
      Zakłopotani wszystkich blogów, łączcie się!
      Niniejszym idę przespać.

      Usuń
  2. Chciałabym mieć choć jeden , obojętnie jaki, sen ;(
    Teraz już przepadło.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadoma Ci choroba, odebrała mi tę przyjemność! Miewałam kiedyś wspaniałe sny.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Nawet nie wiedziałam, że taki jest skutek.

      Usuń
    3. Ja też. Może to zależy gdzie Cię trafi ?

      Usuń
    4. Nie mam pojęcia. Kompletnie się nie znam!

      Usuń
  3. Wiesz, Schwester, dla mnie największy sen - horror to dokłądnie taki jak Twój- że jestem w ciąży! Niesamowite to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dodatku ja znam ten horror z autopsji :) Tak konkretnie to jest horror pierwszych lat, bo to nieprawda, że małe dzieci - mały kłopot, a duże dzieci - duży kłopot. Teraz jest super.

      Usuń