niedziela, 27 października 2013

206. Rumunia: Sighişoara – żywy skansen i miasto-muzeum



Sighişoara to niewielkie, za to niezwykłe miasto. Położone w sercu Rumunii, nad rzeką Târnava Mare (Wielka Tyrnawa), nazywane bywa rumuńskim Carcassonne lub Perłą Transylwanii, ze względu na atrakcyjną, otoczoną murami średniowieczną Starówkę, nad którą króluje Turnul cu Ceas (Wieża Zegarowa). Figuruje, rzecz jasna, na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO.








Historia miasta sięga czasów starożytnych, w których istniała już tutaj osada dacka. W XIII w. powstała na jej miejscu wieś, założona przez kolonistów niemieckich (Sasów), o nazwie Castrum Sex. Już wtedy na dzisiejszym Wzgórzu Zamkowym (Dealul Cetăţii) wzniesiono niewielką twierdzę, a w jej pobliżu klasztor dominikanów. W XIV w. Sighişoara była już miasteczkiem, które przeżywało gwałtowny rozkwit. Dalsza historia miasta jest burzliwa. Plądrowały je wojska austriackie i armia Gabriela Batorego, napadali na nie Tatarzy, Węgrzy i Szeklerzy. Trzykrotnie przetoczyły się przez nie wielkie epidemie dżumy, szalały pożary, powodzie, a nawet trzęsienie ziemi. Dopiero w XIX w. nieszczęścia przestały gnębić miasto.
Większość zabytków Sighişoary skupia się w obrębie Wzgórza Zamkowego. Wizytówką miasta jest 64-metrowa Wieża Zegarowa z XIV w. Ogromny, fascynujący zegar o dwóch tarczach wykonany został przez Jana Kirschela i działa podobno nieprzerwanie od 1648 r. Jego skomplikowany mechanizm porusza również drewniane figury, z których każda symbolizuje inny dzień tygodnia. Wieża pełniła niegdyś rolę ratusza, współcześnie zaś mieści się w niej (od 1898 r.) Muzeum Historyczne założone przez historyka rumuńskiego, Josefa Bacona.









Drugim ważnym zabytkiem Sighişoary jest kościół klasztorny wybudowany przez dominikanów w 1298 r. na wysokości 1373 m n.p.m., później (od XVI w.) główny kościół Sasów luterańskich. Świątynia mocno ucierpiała w licznie nawiedzających miasto kataklizmach.



Na uwagę zasługuje XIII-wieczny, pomalowany na seledynowo Casa Veneţiana (Dom Wenecki) utrzymany w klimacie śródziemnomorskim.


W jego bliskim sąsiedztwie, na Placu Cytadeli, znajduje się jeden z najstarszych zabytków miasta (prawdopodobnie najstarsza budowla świecka), Casa Dracula (Dom Draculi). W latach 1431 – 1435 mieszkał w nim hospodar wołoski Vlad Dracul, ojciec Vlada Tepesa (Włada Palownika). Nasz dobry znajomy, słynny Dracula, prawdopodobnie w tym właśnie domu przyszedł na świat w 1431 r. Dziś znajduje się tutaj restauracja. Miałyśmy z Tobołkową szczery zamiar zjeść w niej ciastko i wypić kawę, ale wypłoszyły nas stamtąd ceny, sięgające astronomicznych liczb.







Zjadłyśmy za to po wyśmienitym deserze kawowym z bitą śmietaną i wypiłyśmy zimne piwo w cieniu Wieży Zegarowej.




Następnie wspięłyśmy się na Wzgórze Zamkowe po 176 stopniach Schodów Kanoników (Scara Canoane), zwanych inaczej Schodami Szkolnymi (Scara Şcolarilor). Wybudowane w 1642 r., osłonięte drewnianym zadaszeniem, liczyły początkowo 300 stopni.



Dach miał chronić przed opadami atmosferycznymi uczniów i profesorów zdążających do szkoły na wzgórzu, mieszczącej się tuż obok katedry – kościoła Na Wzgórzu (Biserica din Deal) z początku XIV w. Zastaliśmy świątynię, niestety, zamkniętą. Żałuję, gdyż wnętrze kryje ołtarz i intarsjowane stalle autorstwa Jana Stwosza (syna Wita), które bardzo chciałam zobaczyć.




Doskonale zachowały się mury z dziewięcioma (z czternastu) wieżami obronnymi. Poza Turnul cu Ceas (Wieżą Zegarową) są to Turnul Cişmarilor (Baszta Szewców), Turnul Croitoilor (Baszta Krawców), Turnul Cojocarilor (Baszta Kuśnierzy), Turnul şi Bastionul Măcelarilor (Baszta i Bastion Rzeźników), Turnul Frânghierilor (Wieża Powroźników), Turnul Aurarilor (Wieża Złotników), Turnul şi Bastionul Cositorarilor (Baszta i Bastion Konwisarzy), Turnul Fierarilor (Baszta Kowali). Ich nazwy wzięły się stąd, że każdą z nich opiekował się, łożąc na jej utrzymanie, inny cech rzemieślników.




Sighişoara wywiera ogromne wrażenie i przyciąga tłumy turystów. Szczególną atrakcją jest odbywający się tam w połowie lipca Festivalul de Artă Medievala (Festiwal Średniowiecza), któremu towarzyszą występy, pokazy, festyny i stragany.






Mieliśmy szczęście znaleźć się w Sighişoarze akurat podczas trwającego festiwalu. Na Starówce witali przybywających turystów w różnych językach studenci w strojach z epoki. Po polsku wygłosili jednym tchem: „Dzień dobry, do widzenia, witamy was i po sprawie!”. Skwitowaliśmy to wybuchem śmiechu. Zapewne nauczył ich tego tekstu jakiś nasz dowcipny rodak.


6 komentarzy:

  1. "Dzień dobry, do widzenia, witamy Was i po sprawie". Podoba mi się:) Szóste zdjęcie jest wyjątkowo ciekawe. Szkoda, że takie małe. No i wieża zegarowa, "bijąca wszystko na głowę".
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieża faktycznie czadowa! Zresztą, wszystko tam takie... Byłam zachwycona Rumunią.

      Usuń
  2. Ciuszki mi się podobają. Poza tym wszystko inne też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, i kojarzy mi się, nie wiedzieć czemu, Timisoara. Może przez "soara" w końcówce :)

      Usuń
    2. Ciuszki takie folklorystyczno-rustykalne, też mi się podobają. W ogóle lubię taki styl.

      Usuń
    3. W końcu też rumuńska nazwa.

      Usuń