czwartek, 14 listopada 2013

212. Rumunia: Most Kłamców i oczy miasta



Znany z wspaniałych zabytków Sybin (Sibiu) pojawił się w źródłach historycznych po raz pierwszy w XII wieku pod nazwą Cibinium. W 1241 r. zniszczyli go Tatarzy, lecz – jako miasto handlowe – szybko podźwignął się z upadku. Rozszerzenie zasięgu murów obronnych, które początkowo chroniły tylko kościół ewangelicki, pozwoliło skutecznie bronić się Sybinowi w przyszłości. Nie udało się go zdobyć Turkom podczas dwukrotnych oblężeń – w 1438 r. i w 1442 r.
Zamożne miasto kupców rozwijało się prężnie, ale największą sławą okryło się jako ośrodek kultury i nauki. Stąd pochodził przyjaciel Erazma z Rotterdamu, wielki humanista renesansowy, Nicolaus Olahaus. Bardzo wcześnie powstały tam szkoły i kolegia, a w 1529 r. założono pierwszą drukarnię. Warto też wspomnieć, że pod Sybinem walczył w czasie Wiosny Ludów generał Józef Bem.
Również współcześnie miasto stanowi jedno z rumuńskich centrów naukowych, kulturalnych i przemysłowych. W 2007 roku otrzymało nadany przez Unię Europejską tytuł Kulturalnej Stolicy Europy.
Spacer po sybińskiej starówce rozpoczęliśmy od Dużego Rynku (Piaţa Mare). To prawdziwa uczta dla oczu i ducha! Uwagę zwraca m.in. barokowy budynek Narodowego Muzeum Brukenthala (Muzeul Naţional Brukenthal) z 1785 r. – dawna rezydencja barona Samuela von Brukenthala, XVIII-wiecznego gubernatora Siedmiogrodu.


Naprzeciw wejścia do pałacu znajduje się barokowy rzymskokatolicki kościół farny pod wezwaniem Trójcy Świętej. Wybudowany został w latach 1726 – 1733 przez jezuitów.










Również na Dużym Rynku znajduje się najstarsza kamienica w mieście – gotycko-renesansowy dom Hallera (Casa Haller) z 1470 r. Posiada on, jak wiele innych domów, charakterystyczne dla sybińskiej starówki okna dachowe zwane „oczami miasta”. Naprawdę trudno oprzeć się wrażeniu, że kamienice nas obserwują...





W pobliżu Wieży Ratuszowej znajduje się pomnik rumuńskiego uczonego, filozofa, inżyniera i pedagoga XVIII-wiecznego, Georghe’a Lazara.


Sama Wieża Ratuszowa (Turnul Sfatului) to wielokrotnie przebudowywana pozostałość po budowli z XIII w. Przejście pod nią prowadzi do drugiego centrum historycznego miasta, zwanego Małym Rynkiem (Piaţa Mică).



Jest równie malowniczy. Wyróżnia się na nim niski, długi budynek z arkadami – niegdysiejszy Dom Rzeźników (Halele Măcelarilor) z 1370 r., a dziś galeria sztuki (Casa Artiştilor).


Mały Rynek przecina ulica podobna do wąwozu, nad którym zawieszony został Most Kłamców (Podul Minciunilor) – najstarszy most żelazny w Rumunii z 1859 roku. Legenda głosi, że jeżeli przejdzie po nim kłamca, most się zawali. Chwila prawdy i... przeszłam! Uffff. Tobołkowej też się udało. Rozzuchwalone powodzeniem, odpracowałyśmy na moście całą sesję fotograficzną. Jak się okazało, niepotrzebnie się bałyśmy. Podobno nie wahał się wygłaszać przemówień, stojąc na moście, sam Nicolae Ceauşescu. Most wisi nadal. Czyżby dyktator był aż tak prawdomówny?


Przechodząc Mostem Kłamców, dochodzi się do wspaniałej budowli – ewangelickiego kościoła parafialnego (Biserica Parohiăla Evanghelică). Budowany był od 1320 r. i do 1544 r. funkcjonował jako świątynia katolicka. Przed budowlą umiejscowiony został pomnik Georga Daniela Teutscha – historyka i biskupa Sasów siedmiogrodzkich. Surowe wnętrze świątyni urzeka prostotą. Spoczywa tam między innymi Michał Zły (Mihnea cel Rău), syn Wlada Palovnika (Draculi) zamordowany w 1510 r. na schodach tego właśnie kościoła.



 


Labirynt malowniczych uliczek Sybina zawiódł nas do Domu Czeladników (Casa Calfelor), wybudowanego na przełomie XIII i XIV wieku. Zdobiący go drewniany słup zwieńczony rzeźbą sympatycznego smoczka, najeżony jest metalowymi przedmiotami, które niegdyś wytwarzali kowalscy czeladnicy.



Wieża Schodów (Turnul Scărilor) prowadzi z Górnego Miasta do Dolnego. Pobłądziłyśmy z Tobołkową nieco, ale udało nam się wrócić dawną drogą przeznaczoną dla wozów, które wiozły towary do miasta.



Ostatnim obiektem, który zwiedziłyśmy w Sybinie, była prawosławna katedra Świętej Trójcy z początku XX wieku (1902 – 1904). Zdobiące ją neobizantyjskie freski Józefa Kebera i Anastazego Demiana wywołują niesamowite wrażenie. Katedra jest po prostu piękna.







4 komentarze:

  1. Wnętrze Katedry Świętej Trójcy, bardzo przypomina wnętrze Hagii Sophii, tylko jest mniejsze. Te balkoniki po bokach, filary... Jacy mądrzy byli Turcy, nie niszcząc wszystkiego.
    Napisałam to, bo kościół jest piękny. Widać rękę dawnego artysty.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiektywnie jest piękny, ale to nie moje klimaty. Nie cierpię ikon, są potwornie brzydkie.

      Usuń
    2. Bardziej się skupiam na architekturze. Ikony można zmienić czy usunąć. Dla mnie ważny jest styl, wykonanie, detale zdobnicze samego budynku.
      Ważna też jest architektura tego miasta. Układ ulic, styl zabudowy, przeróżne niuansiki architektoniczne, detaliki , często zabawne. Te "oczy" na dachach. Takie same widziałam na starym rynku w Rydze.
      :)

      Usuń
    3. W Rydze widziałam też, ale tam nie są tak sugestywne.

      Usuń