wtorek, 26 listopada 2013

216. Oddajcie mi moje święta!



Cholery można dostać. Już we wrześniu, wyskoczywszy na zakupy do Lidla, natknęłam się na cały regał z czekoladowymi Mikołajami, świątecznymi pierniczkami i marcepanami, keksami i innymi ciastami w bożonarodzeniowych opakowaniach. Nie wiem, czy chciałabym spożywać trzymiesięczne ciasto w charakterze świątecznego wypieku, ale mniejsza o detale, w końcu i tak na co dzień konsumujemy niejadalne trucizny. Poraził mnie jednak absurd tego mocno przedwczesnego wytrysku świątecznych fajerwerków, nijak mającego się do złotej polskiej jesieni. Następnie, sięgając po kukurydzę do sałatki w Tesco, natknęłam się na puszkowane ananasy pakowane po dwie sztuki, w tym jedna gratis. I znów mniejsza o cenę: nad ananasami powiewała wdzięcznie dekoracja wyobrażająca gałązkę choinki przybraną bombkami plus życzenia „Wesołych świąt”. Było to dokładnie 2 listopada. W Dzień Zaduszny!!! Zatrzęsło mną w posadach. Kilka dni temu z rezygnacją obejrzałam wysiłki kilkunastu osób pracowicie montujących ozdoby świąteczne przed jedną z galerii handlowych.
2 listopada dzieli od Bożego Narodzenia równe osiem tygodni. To jest dwa miesiące! Przez ten czas wszelkie możliwe sieci handlowe zdołają wcisnąć mi w oczy, uszy i nos święta, do których jeszcze bardzo daleko. Jeszcze przed Adwentem będą epatować mnie choinkami, życzeniami wesołych świąt, świecącymi Mikołajami, grającymi reniferami, zimowymi pejzażami, światełkami grającymi „Jingle bells”, kolędami i bombkami, dopóki nie obrzydzą mi Bożego Narodzenia, nie zohydzą go do cna, nie odrą z wszelkiego uroku, dopóki nie wyrzygam się na widok własnej choinki, kiedy już faktycznie trzeba będzie ją ubrać. W Wigilię na krótko rozwieszą napisy „Do siego roku!”, żeby zdjąć je 1 stycznia 5 minut po północy na rzecz „Wesołego Alleluja”. Dzień po Wielkanocy zacznie się kampania „nowy rok szkolny”, a na wakacjach Halloween.
Nikt tu nie twierdzi, że żyjemy w normalnym kraju, ale rozmiary tej akurat paranoi mnie przerastają. Ja chcę zwyczajnie czekać przez cały rok na święta i cieszyć się z ich nadejścia w stosownym po temu momencie!

12 komentarzy:

  1. Zapomniałaś o kilku Świętach. Jakieś lutowe, rodem z USA, po polsku Walentynki. Polskie zaduszki natomiast, zamieniono na Halloween, które z polskimi zaduszkami nie mają nic wspólnego. Wszystko spłycono, zszargano tradycję i odpowiedni nastrój. Dzieciom w to graj, ale gdzie sens i logika? Dla mnie, to chwyty marketingowe, w celu osiągania wyższych zysków przez sklepy. Tylko i wyłącznie!!! A ludziska jak te owce....
    Pewnie wielu potępi moje zdanie, ale wiesz gdzie to mam;)
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz to akurat dokładnie tam, gdzie ja. Sram na chwyty marketingowe i cały ten gówniany biznes. Z wszystkich sił walczę o zachowanie normalności w moim życiu i mam nadzieję, że nie wypadnę z szyn.

      Usuń
  2. Rzadko odwiedzam markety i staram się omijać regały ze świątecznymi słodyczami, bo to też do szału mnie doprowadza. Dżingle bels nie znoszę, tak samo hamerykańskich piosenek świątecznych, wciskanych w każdej reklamie i w każdym sklepie marketowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dżingle-sringle... ja tu po Bożemu adwent dopiero zaczynam :))

      Usuń
    2. Sringle nie sringle, ale usłyszysz je wszem i wobec ;)
      Nieważne, że dopiero adwent ledwo co się zaczął.

      Usuń
    3. Zaczynam robić uniki :) W małych sklepach osiedlowych jeszcze na głowy nie poupadali, że o rynku nie wspomnę. A mam takowy pod nosem, to obleci :)

      Usuń
  3. No i "Dziady" mi się przypomniały. Wszystkie treści jakie z sobą niosą, też.
    Nasze święta były i są uduchowione, skierowane na wspomnienia. A te obce... szkoda słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komercja rządzi naszym życiem, ot co.

      Usuń
    2. Wiem, że Ty wiesz, gdzie ja to...

      Usuń
    3. Wiem, że wiesz, że wiem :)

      Usuń