sobota, 14 grudnia 2013

222. Łańcucka perła



W odległości zaledwie 20 km od Rzeszowa, w niewielkim Łańcucie, mieści się jeden z największych polskich skarbów – rezydencja magnacka typu palazzo in fortezza.





Wybudowany został w latach 1629 – 1642 jako druga siedziba rodowa wojewody krakowskiego Stanisława Lubomirskiego. Składała się z części mieszkalnej i fortyfikacji obronnych. Budowali ją najwybitniejsi architekci i dekoratorzy europejscy. Jej właścicielami byli kolejno hetman polny koronny Jerzy Sebastian Lubomirski, jego syn Franciszek Sebastian Lubomirski oraz marszałek wielki koronny Stanisław Lubomirski wraz z żoną, księżną marszałkową Izabellą z Czartoryskich. Za czasów tej ostatniej pary zostały wprowadzone największe zmiany w samym zamku i w jego otoczeniu. Ściągnęli oni wówczas do Łańcuta włoskiego architekta i malarza Vincenzo Brennę, niemieckiego architekta Simona Gottlieba Zuga, polskiego architekta i dekoratora wnętrz Jana Chrystiana Kamsetzera, architekta Jana Griesmayera, architekta, rzeźbiarza i dekoratora Fryderyka Baumanna, polskiego architekta Chrystiana Piotra Aignera, malarzy Lucjana i Antoniego Smuglewiczów, Antonio Tombariego, Domenico Masolattiego. Dzięki nim w XVIII wieku Łańcut był jedną z najwspanialszych rezydencji magnackich i ośrodków kulturalnych w Polsce. Dał schronienie wielu ważnym osobistościom po zakończeniu Wielkiej Rewolucji Francuskiej: spowiednikowi królowej Marii Antoniny – biskupowi Ludwikowi Hektorowi Honoriuszowi de Sabran, Ludwikowi XVIII – późniejszemu królowi, księciu Ludwikowi Antoniemu de Bourbon z żoną Marią Teresą, królowej Sycylii Karolinie, pisarce Germaine de Stäel, kompozytorowi Marcello Bernardiniemu.



Po śmierci księżnej Łańcut przeszedł w ręce jej wnuka Alfreda I Potockiego, a następnie kolejno Alfreda II Józefa, Romana i Alfreda III Potockich.



Gdy w 1944 r. do zamku zbliżały się wojska radzieckie, ostatni z Potockich, Alfred III, wyjechał do Szwajcarii. Wywiózł z Łańcuta 11 wagonów (700 skrzyń) bezcennych skarbów stanowiących wyposażenie zamku: najznakomitszych obrazów, mebli, porcelany, tkanin, rzeźb, zegarów, książek, a także dokumentów. Wkrótce potem w zamku powstało muzeum, które zostało udostępnione zwiedzającym jeszcze przed zakończeniem wojny.















W zamku gościło wiele słynnych osobistości, m.in. Czeslaw Miłosz, Edward książę Kentu z księżną Katarzyną, Prezydent RP na Uchodźstwie Ryszard Kaczorowski z małżonką, prezydenci Polski, Austrii, Czech, Litwy, Niemiec, Słowacji, Słowenii, Ukrainy, Węgier i Włoch.
Od 1960 r. po dzień dzisiejszy w sali balowej zamku odbywa się Festiwal Muzyczny (wcześniej Dni Muzyki Kameralnej), którego twórcą i wieloletnim organizatorem (do 1990 roku) był znakomity Bogusław Kaczyński, po nim zaś Filharmonia Rzeszowska. Przez Łańcut przewinęły się najwybitniejsze, międzynarodowe sławy muzyczne, które wykonały setki najwybitniejszych dzieł.
Niestety, w samym zamku obowiązuje bezwzględny zakaz fotografowania, czego nie mogę przeboleć. Są to jedne z najpiękniejszych wnętrz, jakie kiedykolwiek widziałam.

12 komentarzy:

  1. Wstyd się przyznać, ale w Łańcucie nigdy do tej pory nie byłam i żałuję. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś tam pojechać i to razem z córeczką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest cudowny!!!
      No i nie masz daleko... Chociaż w sumie nie wiem, no bo teraz nie mieszkasz już w Krakowie.

      Usuń
    2. No, teraz to mam raczej daleko, mieszkam na zachód od Łodzi, jeszcze za Aleksandrowem

      Usuń
    3. O matuchno! To jakieś kosmiczne rejony :)

      Usuń
  2. No, jeszcze jak! Niby centralna Polska, a pod wieloma względami istny koniec świata :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem to z Twoich opisów, to jeszcze całkiem odrębna historia :) Mnie jednak wystarczy już sama odległość od mojej jaskini i kompletnie "niechodliwy" (w moim wypadku) kierunek.

      Usuń
    2. dla mnie całymi latami, najbardziej chodliwymi kierunkami były: Radom (gdzie mieszkała babcia) i południe Polski, najogólniej rzecz ujmując.
      W "moim dzisiejszym kierunku" zaczęłam robić wyprawy dopiero jak poznałam J., czyli po 30-ce

      Usuń
    3. Radom też nieludzki kierunek :)

      Usuń
    4. nieludzki? Po prostu nie każdemu wszędzie "po drodze" - normalne :-)
      Dla mnie "nieludzki" był najbardziej na wschód i północny wschód Polski, na zachodzie Polski nigdy nie byłam i to na całej "szerokości" :P

      Usuń
    5. No i o to chodzi. Każdemu po drodze gdzie indziej :)

      Usuń
  3. Też nie byłam w Łańcucie i bardzo żałuję. Dziwnie jakoś nigdy nie było mi "po drodze".
    Szkoda;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz żałujesz! A gdy Cię w lecie nagabywałam o przyjazd do mnie, to się zadnimi łapami zaparłaś i cuda wymyślałaś, żeby tylko nie! Och, co ja z Tobą mam...

      Usuń