sobota, 27 grudnia 2014

230. COŚ, czyli grzeszne myśli Frau Be

Był sobie czas przedświąteczny i była Frau Be. Przedurodzinowy piątek obfitował w liczne i szybko toczące się wydarzenia służbowe od samej 7.00. Zziajana bohaterka z jęzorem na brodzie, z amokiem w jestestwie i z czerwoną mgłą przed oczami miotała się we wszystkich kierunkach świata, by tuż przed południem wpaść w rzetelną i uzasadnioną panikę, czy aby na pewno zdąży na Bardzo Ważne Szkolenie Państwowe, na które w dodatku serdecznie nie miała ochoty. Chciał nie chciał, czekał ją upiorny, trzydniowy maraton. Na jego rozpoczęcie wszakże – mimo obaw – zdążyła. Tam, w luksusowych warunkach hotelowej sali konferencyjnej, po wypasionym obiedzie, jęła w końcu łapać oddech. Zaczęło się nawet robić całkiem przyjemnie, gdy naszą bohaterkę zaatakował znienacka i podstępnie ON: francowaty ból głowy. Na próżno podpierała ociężały czerep dwiema rękami, nadaremnie masowała skronie. Ból wysadzał jej gałki oczne na czoło i groził, że rozdupcy dyńkę na pierdyliard kawałeczków. Torebka ziała straszliwą pustką: ani jednej marnej tableteczki...
Zaciskając palce na długopisie, wytrzeszczając resztką silnej woli i tak już wytrzeszczone gały, próbowała fałdować obolałe zwoje, żeby nadążać zarówno za Panem Szkolącym, jak i za resztą szkolonych. W pewnej chwili przed kłębowiskiem bólu osadzonym na szyi Frau Be pojawił się jakby zarys twarzy, w której z niejakim trudem rozpoznała troskliwie pochylone przed nią oblicze Pana Szkolącego.
- Mam tabletki przeciwbólowe – powiedziała (a może szepnęła) (a może krzyknęła) twarz zza mgły. – Chce pani?
Pani chciała. Zachłannie pożarła od razu dwie i na powrót oddała się cierpieniu, które nie dawało za wygraną. Francowaty ból nie odpuszczał, zmuszony był jednak powoli kapitulować. Wbrew obawom Frau Be i Pana Szkolącego, czy na tym etapie rozzuchwalenia zechce w ogóle się poddać, wyświadczył w końcu tę grzeczność właścicielce obolałego czerepu. Z ociąganiem, niechętnie, acz w końcu na dobre ustąpił. Świeżo przywrócona do życia i jakby na nowo narodzona Frau Be, odzyskawszy w pełni zdolności percepcyjne, z całą mocą zaangażowała się w szkolenie. Odzyskany słuch funkcjonował jak się patrzy, sprzed wzroku odpłynęła czerwona mgła… Na jej miejsce napłynęły właściwe obrazy. Nasza bohaterka dopiero teraz mogła dokładnie przyjrzeć się Panu Szkolącemu i wsłuchać się w timbre jego głosu. Pan jak Pan, głos jak głos, skonstatowała w duchu. Do domu najchętniej by poszła…
Pan Szkolący odnotował fakt pojawiającego się na obliczu Frau Be wyrazu ulgi od bólu, o czym nie omieszkał poinformować zainteresowanej w czasie przerwy na kawę. Bohaterka przyjrzała mu się uważnie i uświadomiła sobie, że w Panu jest COŚ, co sprawia, że można poczuć tzw. łezkę w kroku. Popołudniowo-wieczorną część szkolenia poświęciła kontemplowaniu uśmiechu, który był jakby zewnętrznym wyrazem owego CZEGOŚ. W domu, siłą rzeczy, kontemplację przerwała i padła po wyczerpującym dniu jak podcięta sosna.
Cały kolejny dzień spędziła na kontynuowaniu kontemplacji uśmiechu, nie bez szkody dla przyswajania treści szkolenia. Po sobotnim obiedzie (nie trzeba dodawać, że w towarzystwie Pana) wyobraźnia Frau Be rozzuchwaliła się do tego stopnia, że przed jej oczami ponownie pojawiła się mgła, tylko innego rodzaju, bardziej migotliwa, bladoróżowozłotawa, a może srebrzystobłękitna. Uważny obserwator mógłby nawet dostrzec w jej cielęcym spojrzeniu wyraz rozanielenia zmieszanego ze skretynieniem.
Niedziela przyniosła nieoczekiwany zwrot akcji: Frau Be zaczęła myśleć.
Zastanowiło ją między innymi, co też takiego ma w sobie Pan Szkolący, co prowokuje u niej nie tylko objawy zaczadzenia, ale i okrutnie grzeszne myśli – taki bowiem etap osiągnęła już w sobotę. Na samym wstępie wyeliminowała rozmiar – wzrost siedzącego psa pozwoliłby Panu przy odrobinie dobrej woli zmieścić się bohaterce pod pachą. Oczy? Ciemne jakieś, gdzie im do jasnego błękitu! Włosy? Ależ łysiejący szatyn to zupełnie nie to samo, co pszeniczne, cherubińskie pukle…
Skomplikowany i bolesny proces myślowy pozwolił Frau Be ustalić w końcu, czym – poza ujmującym uśmiechem – jest ów tajemniczy afrodyzjak, działający na nią obezwładniająco bez względu na oczy, włosy, wzrost, a nawet uśmiech. Ciekawe, czy ktoś jeszcze zgadnie, co to jest. Pan Szkolący ma to, trzeba przyznać, potężne!

216 komentarzy:

  1. No i zagięłaś mnie i to ostatecznie, totalnie i "na wieczność"... NIE MAM ZIELONEGO POJĘCIA, co to

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, to cieszę się :))))
      Aczkolwiek rzecz jest jak najbardziej do odgadnięcia :)

      Usuń
  2. Ani chybi, seksapil to nie będzie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to już nie wiem, "ciepło, ciepło" chyba tu wołać nie pasuje, skoro nie...? :)))

      Usuń
    2. Zimno, zimno, bo u nas -10!

      Usuń
    3. Łomaryjo, jaki wygwizdów!
      Jednak mieszkam na gorącym południu :)))

      Usuń
    4. Nie seksapil, bo to broń kobieca... Podobno ma być jeszcze zimniej :))

      Usuń
    5. Na szczęście tutaj... kobiety są gorące.
      A mężczyźni... mają potężne... :))

      Usuń
    6. Zdolności rozgrzewające... :)))

      Usuń
    7. A po co im zdolności rozgrzewające, skoro kobiety same z siebie są gorące? :))

      Usuń
    8. Bo do tanga trzeba dwojga :))) Idę spać, może mi się co przyśni :)))

      Usuń
    9. Uuuuuu... też bym chciała, żeby mi się przyśniło :))))))

      Usuń
  3. Ego?
    Leslie Warszawski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie :) Rozdęte ego raczej wywołałoby efekt odwrotny - takie coś posiadają nadęte bufony! A Panu Szkolącemu do bufona lata świetlne.

      Usuń
  4. To może laptop albo smartfon :P
    A może spodnie były za kuse?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))) Małgosiu, zapewniam Cię, że ani laptopy, ani smartfony, ani nawet telewizory nie są w moim wypadku bodźcem seksualnym (powiem więcej: nie są ŻADNYM bodźcem). tym bardziej za krótkie spodnie :))))))

      Usuń
    2. nie tyle za krótkie, ino "za kuse" - czyli solidnie przylegające, "uwydatniające (przesadnie) kształty noszącego" :P

      Usuń
    3. U nas " za kuse" mówi się na coś za krótkiego, dlatego tak to zrozumiałam. Tak czy owak, nie spodnie tu mają znaczenie, aczkolwiek faktem jest, że Pan miał odjazdowe ubranka.

      Usuń
  5. A czy chodzi o coś "namacalnego" (proszę nie kojarzyć sensu stricte z macaniem), cy o coś w rodzaju "aury" lub "chemii"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie to COŚ jest nienamacalne! Ale też dużo bardziej konkretne od "aury" i 'chemii".
      Podoba mi się Twój upór w drążeniu zagadnienia :)

      Usuń
    2. Łamana przez sposób mówienia?

      Usuń
    3. Jesteś najbliżej prawdy, bo ma to coś wspólnego ze sposobem mówienia.

      Usuń
    4. Ale nie w sensie głosu i jego barwy.

      Usuń
  6. Dobrze, zes choc znak ronczkom dala, ze dalej piszesz, bo zylabym sobie spokojnie w przekonaniu, ze Cie nie ma. Juz Cie zalinkowalam w czytelni, wiec nie zaginiesz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze Frau Be nie zginęła, kiedy my żyjemy!

      Usuń
  7. Normalny facet z uczuciami gdzie trzeba. Nie ślepy i całkiem niegłupi. Rozpoznał u Ciebie ból głowy. Duża rzecz. Na ogół faceci mają w centrum uwagi wyłącznie siebie. Reszta świata może się rozsypać na kawały. Rozmiary faceta są tu bez znaczenia.
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykłe współczucie i chęć niesienia pomocy?

      Usuń
    2. To znaczy, owszem, liczą się bardzo, ale nie działają na mnie jak wściekły afrodyzjak :)

      Usuń
  8. To jednak jest "nienazywalne". Chociaż, można tu użyć "to coś" :)) Nie przyśniło mi się. Ani "to coś", ani nic innego :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak jest nazywane i konkretne. U facetów działa na mnie bezbłędnie!

      Usuń
    2. Ciekawość we mnie wzbiera :)

      Usuń
    3. Ejże, nie ciekawość, tylko bierz się za fałdowanie zwojów! Kurde, no... Znasz mnie przecież! Chyba da się wydedukować, co mnie bierze w płci przeciwnej i brzydkiej jak cholera...

      Usuń
    4. Seksapil?
      Zazwyczaj używa się tego określenia w stosunku do kobiet.
      Ale , kto wie;)

      Usuń
    5. Wnioskuję, że uśmiech... :)

      Usuń
    6. Nie, nie seks appeal :)

      Usuń
    7. Nie uśmiech, bo:
      "ów tajemniczy afrodyzjak, działający na nią obezwładniająco bez względu na oczy, włosy, wzrost, a nawet uśmiech"
      :)

      Usuń
    8. Skoro mnie znasz, to poddawanie się nie ma sensu. Wiesz przecież, jakich ludzi lubię, psia kość!

      Usuń
    9. Jeszcze raz powiadam, że nie da się tego nazwać jednym słowem. To jest to nienazywalne "coś" :))

      Usuń
    10. Bez tego nie ma o czym gadać!

      Usuń
    11. Upieram się, że nazywalne! Nie myl całego zespołu pożądanych cech z jedną konkretną rzeczą, która mnie obezwładnia - pod warunkiem, że jest... odpowiednio wielka :)

      Usuń
    12. Owszem, bez "tego czegoś" się nie da, ale ja teraz o tym, co mnie zwala z nóg :)

      Usuń
  9. Coś, nazywane męskością. Coś, co powoduje, że kobiecie nogi "miękną". Nie mogę sobie przypomnieć nazwy tego czegoś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mam na końcu języka.

      Usuń
    2. Właśnie męskość + to "coś"!

      Usuń
    3. Mogę zacząć wymieniać pozytywne cechy facetów, pewnie za sto lat trafię na właściwą.

      Usuń
    4. Aleście wariatki, słowo daję! Kręcicie się jak pies za własnym ogonem, zamiast rzucić konkretem! :))

      Usuń
    5. Ozon, wypluj to natychmiast!

      Usuń
    6. Mnie nogi miękną od czegoś szczególnego, perwersyjka taka, dewiacyjka lub zboczonko :))))

      Usuń
    7. Ozon, nie umierasz jeszcze, to bierz się za wyliczanie. Może trafisz nie za 100 lat, a już w za 28?

      Usuń
    8. No chyba nie zęby w uśmiechu?

      Usuń
    9. Opiekuńczość? No przecież nie łysina, świadcząca podobno o sporej ilości testosteronu!

      Usuń
    10. Zęby wchodzą w skład uśmiechu :)

      Usuń
    11. Ozon, to jeszcze nie ten rok :) Ale próbuj dalej, do Sylwestra jeszcze trochę zostało :)))

      Usuń
    12. Jak mi się ta klapka jakaś odblokuje, to będę wiedziała!

      Usuń
    13. Liczę na Ciebie, Ty wiesz, co ja lubię...

      Usuń
    14. Ten seksapeal , uzyskał już prawo spolszczenia pisowni. Jakiś czas temu pisałam to słowo tak jak Ty:)))

      Usuń
    15. Ty mi tu prawami sex appealu oczu nie mydlij, tylko do uczciwej roboty się bierz! Zagadka seksualna czeka nierozwiązana! :)))

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Uważasz, że na gębie ją miał wymalowaną?! Lub sprawdziłam w czasie szkolenia??? :)))))))))))))))))

      Usuń
    2. Ładna cecha, ale to nie ona zmiękcza mi kolana :)

      Usuń
    3. Mówisz, że nie fizyczna? Coś co jest ale niewidoczne?

      Usuń
    4. Nie fizyczna. Nie da się jej zobaczyć w sensie fizykalnym, ale bije po oczach i uszach jak złoto.

      Usuń
    5. Zacznę popadać w paranoję na tle tego znanego/nieznanego słowa. Im dłużej myślę, tym bardziej głupieję! Tylko mi tu nie pisz, że i tak niewiele mi brakuje.

      Usuń
    6. Urok osobisty, dlatego rzucił na Ciebie urok i kolana Ci zmiękły :))))

      Usuń
    7. Głos bije po uszach, nic innego!!! Ale żeby po oczach? Zainteresowanie?

      Usuń
    8. Ozon, psia kość, Ty znasz to słowo i często o używasz! :)))
      Psia mac, posikam się ze śmiechu przy Was!
      :))))))))))))))))))))))))))))))))))))

      Usuń
    9. W głosie może być też.)

      Usuń
    10. Dzieweczko z laseczka (albo z laseczką), urok tyż, ale to takie trochę mało sprecyzowane i w ogóle nie to :))

      Usuń
    11. Przeccież nie zacznę teraz wertować poczty!

      Usuń
    12. Sikuuuuu...!!!
      :)))))))))))

      Usuń
    13. Dzieweczka z laseczka do roboty!

      Usuń
    14. Zwykła , ogólnie znana "męskość". Coś, przy czym babom miękną kolana.

      Usuń
    15. Męskość już była, pojęcie zbyt ogólne, a poza tym mnie kolana miękną od czego innego :))))))

      Usuń
    16. Te latające feromony. W Rzeszowie też są! Na 200%!

      Usuń
    17. NIE WIEM! Nie potrafię nazwać tego inaczej jak "coś" :))

      Usuń
    18. Są, nie wątpię w to, ale to nie od nich topnieję jak bałwan w kwietniu :))

      Usuń
    19. WIESZ! I POTRAFISZ! Tylko nie wiesz, co chcesz nazwać :)

      Usuń
    20. Na teraz... wyparowało mi z głowy! Nic nie poradzę. Sama wiesz, że tak najczęściej jest. Jakieś coś się blokuje i koniec. Założę się o co chcesz, że wstanę rano i będę wiedziała jakie to słowo.

      Usuń
    21. Teeee... kurwiki to JA miałam, jak mi już ból głowy przeszedł :)

      Usuń
    22. Ozon, jak Cię znam, to na pewno będziesz wiedziała. Powiem więcej - Ty już to wiesz, tylko sama przed sobą ukrywasz :)

      Usuń
    23. Wiem, co miał w sobie Krzysiek, tylko ni cholery nazwać tego nie potrafię.

      Usuń
    24. Nie mogę, siedzę przed kompem i płaczę ze śmiechu :)))
      Na myśl mi przychodzi piosenka Zembatego, której refren brzmi jakoś tak:" A uszy miał, ogromne, muskularne. Uszami mógłby gdy chciał. Niepokojące, wręcz jakieśtam, ogromne uszy miał".

      Usuń
    25. Powiedz zwyczajnie, przystojny gość i tyle:)

      Usuń
    26. Nie umiem tego odnieść do Krzyśka... Wiesz, nie znałam go.

      Usuń
    27. Kiedy że właśnie nie za bardzo przystojny!

      Usuń
    28. I w ogóle zabiłaś mnie muskularnymi uszami, płaczę i po nogach robię przez Ciebie :)))))))))

      Usuń
    29. No przecież nie damski!

      Usuń
    30. "Kobiety mają być kobiece, a mężczyzny męskie".

      Usuń
    31. No i to była męska mężczyzna, ale ta cecha od obalania mnie w proch to nie to!

      Usuń
    32. Troskliwość, czułość?

      Usuń
    33. Humor, czułość, inteligencja, opiekuńczość i takie tam...

      Usuń
    34. Zwykłe człowieczeństwo. U facetów to niezbyt częste. Zazwyczaj to egoiści.

      Usuń
    35. Ozonku, to też się liczy, ale... też nie to.

      Usuń
    36. No i Dzieweczka z laseczka wydaje się prowadzić. Nie "takie tam", tylko wybierz, co mnie łechta! :)

      Usuń
    37. Ozon, egoizm mnie do łózka nie ciągnie :)

      Usuń
    38. Dobroć? Była już?

      Usuń
    39. Inteligencja! Jak Ciebie znam.

      Usuń
    40. Czułość albo opiekuńczość...

      Usuń
    41. No!!!
      Nareszcie!!!!!
      Pan jest hiperinteligentnym, cudownie wysławiającym się erudytą z zarąbiaszczym poczuciem humoru i IQ. A to mnie rozmiękcza jak słońce wosk pszczeli...

      Usuń
    42. I działa jak afrodyzjak!

      Usuń
    43. Dzieweczko, czułość to potem, jak mnie już zmiękczy :))

      Usuń
    44. Poczwórny afrodyzjak!

      Usuń
    45. Zaćmienie umysłu miałam , czyco?

      Usuń
    46. Na pewno, bo przecież mówiłam Ci, że wiesz :)))

      Usuń
    47. Wcale się sobie nie dziwię. Zobacz która jest godzina.

      Usuń
    48. Cóż, zagadka rozwikłana, można iść spać :)

      Usuń
    49. OK! To do jutra:)
      Pa:)

      Usuń
    50. Masz rację, powinnam była wpaść na to wcześniej. Krzysiek miał tego w nadmiarze, można rzec :)

      Usuń
    51. Ha! Nie mówiłam?! Obie wiedziałyście!

      Usuń
    52. Dobrego spanka, Ozon :)

      Usuń
    53. Można iść spać... Ufffff :)))
      Dobranoc :)

      Usuń
    54. Niestety, bez Pana :))

      Usuń
    55. Oczekiwanie to połowa przyjemności :)))

      Usuń
    56. Przepraszam, a na kogo Ty oczekujesz?

      Usuń
    57. Skąd ten pomysł, że mogłabym...?

      Usuń
    58. To się nazywa... pobożne życzenie.
      I tak od gejzeru niepohamowanej radości doszłyśmy do ściany.

      Usuń
    59. Ale zawsze to trochę radości, prawdaż?
      Spadam w piernaty :)

      Usuń
  11. Wiedziałam, że rozmiękczyło Cię IQ ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaaaak? To co tak późno, kochaneńka...? :)))

      Usuń
    2. Dzisiaj po 16 pojechali goście. Od 23 grudnia funkcjonowałam tylko w realu i było mi z tym pięknie ;D

      Usuń
  12. IQ kojarzy mi się muzycznie:
    https://www.youtube.com/watch?v=dswhyK6jotM
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko kochana, Leslie! Tobie wszystko kojarzy się muzycznie :))
      Ale łóżkowa muzyka to to nie jest.

      Usuń
    2. Na pewno nie jest.
      :)

      Usuń
    3. Mnie się taki zgiełk kojarzy raczej z remontem ulicy :)

      Usuń
    4. Muzyka ma być muzyczna!
      Remont łazienki jest w sam raz!
      ;)))

      Usuń
    5. Czepiacie się. Mi chodziło o wykonawcę.
      A z muzyką rzeczywiście sporo mi się kojarzy. Tak już mam.
      A do remontu łazienki (szczególnie skuwania płytek) proponuję Rammstein.
      Pozdrawiam miłe Panie.

      Usuń
    6. Leslie, Rammstein kojarzy mi się raczej cmentarnie :) Natomiast płytek w łazience nie posiadam, na razie jestem szczęśliwa, że w pojedynkę dorobiłam się w ogóle jakiejś (własnej!) rudery. Plan remontu, jak najbardziej, istnieje.

      Usuń
    7. Ozon, remont miał być, ale się nie odbył. Liczę na to, że w końcu nadejdzie.

      Usuń
    8. Nie chcę Cię straszyć, ale niedbale położone płytki, lubią odpadać!
      Wiem o czym piszę.
      :)

      Usuń
    9. Toteż ja ich kładła nie będę.

      Usuń
    10. I ja nie kładłam, teraz żałuję!

      Usuń
    11. Czyli co, mam nie robić remontu? Łuszcząca się farba olejna i tynk wpadający kawałami do wanny będzie lepszy?

      Usuń
    12. Ależ skąd! Rób! Jest nadzieja, że robotnicy będą solidniejsi niż ci, którzy u mnie pracowali.

      Usuń
    13. Nawet wspominać tego remontu mi się nie chce!

      Usuń
    14. Jeżeli nie zaryzykuję, to się nie dowiem i łazienki też mieć nie będę.

      Usuń
    15. To ja mam propozycję: wycieczki sobie powspominaj i to, co fajne było, a nie remont. O!

      Usuń
    16. I to robię! Widziałaś kiedykolwiek u mnie post o tym nieszczęsnym remoncie?

      Usuń
    17. I tak trzymać proszę uprzejmie :))

      Usuń
  13. ...kobiety zwracają uwagę na coś innego, niż mężczyźni. To jest zjawisko, którego do końca nie rozumiem. - Generalnie, po bliższym poznaniu, podobam się kobietom: pan w sile wieku, nieco łysy, broda postarza jeszcze bardziej. Nic szczególnego.
    Co im się podoba?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co podoba się innym kobietom. Mnie obezwładniają IQ, erudycja, sposób wysławiania się. Leżę i kwiczę :)

      Usuń
    2. Natura sama tak to urządziła. W innym przypadku, kobiety wybierałyby kobiety, nie mężczyzn! Z jakich powodów? Z oczywistych, oczywiście;)))
      :)

      Usuń
    3. Święta prawda :)
      Z małymi wyjątkami wszakże.

      Usuń
    4. Te wyjątki.... wiem o czym piszesz i już skóra mi się marszczy tam, gdzie wiesz...;)

      Usuń
    5. Myślisz, że wiem, gdzie Ci się marszczy?

      Usuń
    6. Powiedzonko o tym mówi! Jest takie!
      I nie marszczy mi się, ale może;)

      Usuń
    7. To ja nie wiem, stołeczne chyba jakieś to powiedzonko, regionalne :)

      Usuń
    8. Wpadnij na pocztę:)

      Usuń
    9. Publicznie tego nie napiszę!

      Usuń
    10. Łoj tam, łojtam, a coś Ty taka delikutaśna... że tam na odwłoku! :))

      Usuń
    11. Jest teraz 20.15 a u mnie już zaczynają strzelać wybrakowani faceci.
      Pies siostry, dostaje dziś amoku. Bardzo się boi wystrzałów. Dostaje leki na uspokojenie i wegetuje w łazience. Tam jest ciszej.
      Nie lubię wybrakowańców umysłowych!

      Usuń
    12. To Ci powiem, że bardzo późno zaczęli. U nas strzelają już od wczoraj. Debilizm na Podkarpaciu, znaczy, bardziej rozwinięty :)

      Usuń
    13. To jednostka chorobowa powinna to być i przymusowo leczona. Szkoda, że tatuś takiego łobuza , rzadko przemawiał mu do tylnej części ciała, pachem!

      Usuń
    14. Ci strzelający popaprańcy, nie wiedzą jednej rzeczy! Nie są pępkiem Świata! Wiem to na 100%

      Usuń
    15. Tego się nie da wyleczyć, to można tylko izolować. Głupota jest nieuleczona.

      Usuń
    16. Popaprańcy nie mają żadnej samoświadomości.

      Usuń
    17. Ten, który wynajdzie lek na głupotę, powinien dostać dziesięciokrotnego Nobla!

      Usuń
    18. Nie wynajdzie. To jest po prostu niemożliwe. Głupota jest bardziej nieuleczalna niż rak i AIDS.

      Usuń
    19. Tyle to sama wiem. Miałam jednak nadzieję, że może...
      Z drugiej strony, jak widzę program nauczania w gimnazjum, to mi się słabo robi. Nie wiem co robią obecnie w liceach. Ale kiepsko to widzę. Zwyczajna szkoła produkuje przygłupów!

      Usuń
    20. Masowa produkcja debili czemuś służy.

      Usuń
    21. Służy powiększaniu się i tak już ogromnej, rzeszy bezrobotnych. Jak czasem jakiś znajdzie dorywczą pracę, to myśli, że złapał Pana Boga za nogi! Jakie państwo stać, na utrzymywanie takiej rzeszy bezrobotnych?

      Usuń
    22. Ta "rzesza" popowtarzała mi się:(

      Usuń
    23. Służy zamianie mądrego społeczeństwa w ciemną masę, którą łatwo się rządzi.

      Usuń
    24. Europa potrzebuje białych Murzynów do czarnych robót.

      Usuń
    25. Tylko dlaczego akurat mają to być Polacy?

      Usuń
    26. Niech sobie wyhoduje własną , tę rzeszę!

      Usuń
    27. A dlaczego nie Polacy? Jesteśmy na tyle głupi, że dajemy się ogłupić.

      Usuń
    28. Hodowanie rzeszy polega właśnie na ogłupianiu podatnych na odmóżdżanie.

      Usuń
    29. Tego ministra edukacji wbiłabym na pal! Gdyby to była kobieta, też! Wiesz za co? Za zmianę w programie nauczania i zmianie szkoły w ogóle. Po diabła gimnazja? Przecież to wylęgarnia głupków! Odseparowuje się uczniów w najtrudniejszym wieku, od reszty.

      Usuń
    30. W tej chwili to JEST kobieta. Sucz, która sra we własne gniazdo.

      Usuń
    31. Przecież wiem! Nie lubię babusa, jak mało czego!

      Usuń
    32. Wiesz ile jest komentarzy? Ok 200! 197!

      Usuń
    33. Ja też jej nie kocham, zapewniam.

      Usuń
    34. Też masz węża, tylko w innej formie!

      Usuń
    35. Nie sprawdzałam, ile jest. Chyba muszę wystrugać nowy post.

      Usuń
    36. Przecież nie uduszę wężyka. To miłe stworzonko jest :)

      Usuń
    37. Wężyk niczemu nie jest winien. Tak wyszło;)

      Usuń
    38. No właśnie. Niczemu nie winien, a jednak nie lubisz wężyków :)

      Usuń
    39. Trochę mi się nie chce strugać, raczej bierze mnie spanie.

      Usuń