czwartek, 1 stycznia 2015

231. Tekatka emerytka



Stoi na stacji lokomotywa. Wyprodukowana w Zakładach Metalowych Hipolita Cegielskiego w Poznaniu w 1951 roku (numer fabryczny 1553).


Stoi, ale nie sapie, nie dyszy i nie dmucha, ponieważ jest emerytką. Niegdyś bywało inaczej – wyposażonej w momencie narodzin w kocioł z Zakładów Budowy Urządzeń Kotlarsko-Mechanicznych w Sosnowcu (nr fabryczny 13034) żar z rozgrzanego brzucha buchał, ile wlazło. Po zmianie kotła na nowy (z numerem 14772, wyprodukowany w tej samej fabryce, ale pod nazwą zmienioną na Sosnowieckie Zakłady Budowy Kotłów) w 1956 roku palacze sypali w nią węgiel jeszcze bardziej ochoczo i śmigała wesoło po torach.
Do dziś dumnie nosi tabliczkę rejestracyjną: TKt48 [27].


Dostała swoje miejsce i własny tor przy dworcu kolejowym w Rzeszowie.


 


Nie czuje się samotna – obok wciąż przejeżdżają inne pociągi, a i ludzie chętnie przychodzą do niej w odwiedziny. Zaprasza w gościnę otwartymi drzwiami, więc obsiadają ją całe rodziny wraz z dzieciakami. Kto tylko jest w stanie zadrzeć nogę tak wysoko, by dosięgnąć pierwszego stopnia drabinki, może wsiąść do środka i poczuć się przez chwilę jak prawdziwy maszynista.




78 komentarzy:

  1. Sama chętnie bym tam wlazła :) Piękna jest i fajnie, że nie zniknęła w hutniczym piecu, czy na złomowisku, tylko oczy cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No... Mnie się cholernie podoba. Klasyka klasyki :)

      Usuń
  2. Nie gadaj! Zadarlas nuszkie tak wysoko? No chyba zadarlas, skoro mamy zdjecia ze srodka. Szacun, Frau Be! :)))
    Ja takie tekatki jeszcze na zywo pamietam, nie byly jednak takie kolorowe, a cale czarne od sadzy. Jak cudnie sapaly, jak zmudnie sie rozpedzaly, ale kiedy juz ruszyly, to jak wiatr! Fajny post, fajny sprzet, fajne wspomnienia... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zadarłam!
      Wzięłam zamach... raz... drugi... trzeci... i siup...!
      Jakem się chwyciła tej drabinki, tak już nie puściłam - mimo obaw, że przeważę i przewrócę emerytkę :))

      Usuń
  3. Ona się urodziła przede mną, więc jej nie pamiętam, ale pamiętam jej dzieci i wnuki. Wiozły mnie swego czasu na kolonie do Murzasichla i Bukowiny Tatrzańskiej. Para buch! Koła w ruch! Fajne to było :) Chyba razem z parowozami zniknęła magia i porządek na kolei (tak się mówi?)... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, urodziła się to jedno, ale jeździła długo - i to jest drugie.
      Nie pamiętam, czy pamiętam (!) takie parabuchy - na pewno pamiętam spalinówki. Jedną Prosiaczek z Sandomierza na studia dojeżdżała :)

      Usuń
    2. Spalinówkami to jeździłam nad morze, do Chałup, zanim w domu auto się pojawiło :) My z mamusią pociągiem, a ojciec motorem. Kiedyś, jak już wracaliśmy, to pół pola namiotowego się zbiegło, bo motor był tak objuczony, że szły zakłady: ruszy - nie ruszy! Ruszył, mało tego, w całości do domu dojechał :) To były wakacje :)

      Usuń
    3. TKt48-18 - chyba ostatnia czynna, w Jaworzynie Śląskiej, a TKt48-191 z Chabówki oczekuje naprawy. Dziarskie babcie :)

      Usuń
    4. O matko kochana :)))
      Ale nad morze to Ty masz blisko. To niesprawiedliwe!

      Usuń
    5. A widzisz, to stare pokolenie jest solidne!

      Usuń
    6. No jakoś wpływu na tę bliskość nie miałam :) Ale za to Ty możesz do Gdańska samolotem dolecieć!

      Usuń
    7. Nie mogę! Wiesz, ile kosztuje bilet?

      Usuń
    8. Właśnie się dowiedziałam. I tego również, że bezpośrednich lotów nie ma.

      Usuń
    9. Nie ma? To nic, są za to w ciekawszych kierunkach :)

      Usuń
    10. A, to też. Szkoda, że poza moim zasięgiem :)

      Usuń
    11. Wyobraź sobie, jak bolało, kiedy wracałam z Tunezji i tuż obok odprawiano ludzi do Rzeszowa, a ja musiałam wracać do Warszawy, bo na Rzeszów już się nie załapałam.

      Usuń
    12. Uuuuuuuuuuuu, fucktycznie...

      Usuń
    13. Ból!
      A nawet bul,bul, bul!

      Usuń
    14. Cichacz podkołderny...

      Usuń
    15. I podkołdernik smrodliwy...

      Usuń
    16. Oraz dwudupylopropyloczterobulgotopierdzian.

      Usuń
    17. Lepiej niech dziesięciu wącha niż jednemu ma bok rozerwać.

      Usuń
    18. O. Mamy i mądrość ludową :)

      Usuń
    19. Wracając do tematu; ciekawe, czy są powiedzenia powiązane z ciuchciami...

      Usuń
    20. Nie mam pojęcia. Mój tato był pilotem, wujek marynarzem, ale kolejarza, jako żywo, w mojej rodzinie nie było!

      Usuń
    21. To muszę spytać męża kumpeli, onże kolejarz, co prawda w tej chwili kierowca, ale może coś pamięta.

      Usuń
    22. Zapytaj. Jakoś wydaje mi się, że coś powinno się znaleźć :)

      Usuń
    23. Nie mogę sobie przypomnieć, ale kiedyś, jak Młody był mały, byliśmy w jakim muzeum kolejnictwa. Napatrzeć się nie mógł, jak to dzieciak :) Rodziców zapytam.

      Usuń
    24. Sama bym chciała pójść i się napatrzeć!

      Usuń
    25. W Rzeszowie jest coś, ale nie wiem do końca, co :) Wybieram się tam... i wybieram... i wybieram.

      Usuń
    26. Kiedyś się wybierzesz. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.

      Usuń
    27. Wybiorę się w pierwszy wolny dzień, psia mać! Albo nawet w niewolniczy!

      Usuń
    28. Serwis fotograficzny będzie?

      Usuń
  4. Zajebista ciuchcia.
    Spełnienia marzeń w 2015.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajebista, w rzeczy samej :)
      Wszystkiego najlepszego, Leslie!

      Usuń
  5. Tak powinny kończyć wszystkie stare lokomotywy. Mam słabośc do starych pociągów. Szkoda, że nie jest biała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle lubię pociągi. Ale żeby parowóz biały? Przecież zaraz by się okopcił!

      Usuń
    2. Stachura, Frau, Stachura :)

      Usuń
    3. A kysz, a kysz!
      Nie znoszę Stachury (Wojaczka etc.), toteż wypieram ze świadomości jak mogę.

      Usuń
    4. :( Wojaczka nie lubię, do Stachury mam młodzieńczy sentyment ;)

      Usuń
    5. Ja zaś mam młodzieńczy wstręt :) W czasach, gdy chodziłam do LO, była moda na Stachurę. Szlajały się różne typy, pitoliły na gitarce (nie cierpię pitolenia na gitarce!) i śpiewały wiersze Stachury. Od tamtej pory mam żywcem alergię. Najbardziej zalazł mi za skórę taki Kuba, który - gdy ja byłam w IV klasie, a on w I czy II - siedział na korytarzu z tym podłym instrumentem i bezcześcił szacowne mury jednej z najstarszych szkół w Polsce, wyjąc: "Ruszaj się, Bruno, idziemy na piwo!".

      Usuń
    6. https://www.youtube.com/watch?v=PmFkQv2AgGw

      Usuń
    7. Żeby nie było nieporozumień - Grechuty też nie znoszę!!!

      Usuń
    8. A ja lubię, od czasu do czasu, ale też nie za często :)

      Usuń
    9. Czekam właśnie na noworoczny koncert z Wiednia. O barbarzyńskiej porze, ale jutro mam wolne to co mi tam pora... :)

      Usuń
    10. A. To mamy odwrotnie, ja mam jutro niewolnicze :) Ale jeszcze mi się nie chce spać. I ciul.

      Usuń
    11. No to jeszcze trochę mogę Ci potowarzyszyć.

      Usuń
    12. A prosię uprzejme! :)

      Usuń
    13. Raczej zum Teufel! :))

      Usuń
    14. Alte Hexe! :)
      A teraz jednak alte Hexe idzie spać. Jutro trauma o szarej godzinie...

      Usuń
  6. Co do kolejowych powiedzeń przypomniałam sobie jedno: wyglądasz jak siódmy dzieciak kolejarza ( brzmi to zazwyczaj tak mniej więcej: wyglundosz, jak siódmy dzieciok kolejorza). Czyli umorusany straszliwie. Albo jeszcze lepsze "szuszwol kolejowy" :)))) Są to pracownicy kolei, którzy szwendają się po torach w brudnych ciuchach. Szuszwol to brudas po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak branżowe powiedzonka istnieją. A może to nie branżowe, tylko regionalizmy jakieś?

      Usuń
    2. Nie wiem, bo nie mam jak tego skonsultować ;)

      Usuń
    3. Też nie mam, ale pachnie mi jakimiś naleciałościami śląskimi...

      Usuń
  7. Czy ten wytwór PRL-u , nie był przypadkiem cały czarny? Bo to kolorystyczne arcydzieło na lokomotywie , dziwnie ją zmniejsza.
    Jeździłam, we wczesnej swej młodości, na kolonie, pociągami ciągniętymi przez takie cuda. Ale była jazda! Nie zapomnę tych przeżyć do końca życia!
    Miło, że wyciągnęłaś to cudeńko na światło dzienne.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem. Też jestem wytworem PRL-u (i jestem za to wdzięczna losowi, bo gdybym była wytworem współczesności, byłabym debilem), ale nie aż tak starym, żeby pamiętać.

      Usuń
    2. Mam podobnie jak Ty.
      Teraz ciekawi mnie wiek tej lokomotywy.

      Usuń
    3. Czyli znowu pooglądałaś obrazki bez przeczytania, co napisałam...

      Usuń
    4. Czytałam, ale zapomniałam pisząc komentarz. Miałam wrażenie, że jest mi bliska wiekowo. No, trochę starsza. Jakoś tak. Teraz sprawdziłam i miałam rację. Napisałam , bo nie wiem co... Znaczy wiem, ale nie napiszę.

      Usuń
    5. Nie wiem, co z kolorem.

      Usuń
    6. I w ogóle wiem, że nic nie wiem.

      Usuń
  8. fenomenalnie że kawałek historii ocalał i chyba ocaleje w przyszłości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co mnie straszysz? Gdzie się szlajasz z tym blogowskim?!

      Usuń
    2. kurde bele bele dzień mnie nie było noworocznie .Jestem , jestem i kliknij na Gryzmolindę w komentarzu a wejdziesz w moje skromne progi

      Usuń
    3. No i co Ty, kurde bele, myślisz? Że w jeden dzień noworoczny się człowiek nie wystraszy???

      Usuń