niedziela, 18 stycznia 2015

235. Tunezja: Caribbean World Gammarth



Ekskluzywny kurort Gammarth leży nad Zatoką Tuniską Morza Śródziemnego, około 20 kilometrów od Tunisu. Niewielka odległość dzieli go od miejsca, gdzie znajdują się starożytne ruiny Kartaginy z czasów rzymskich (II/III w.).
Sieciowy hotel Caribbean World położony jest 6 kilometrów od centrum miasta. Ma ciekawą architekturę – składają się nań liczne piętrowe pawilony w słonecznych, wesołych kolorach.


 




Zajmowałyśmy pokój z numerem 720 na piętrze i na tę okoliczność Nieletnia nauczyła mnie nawet wymawiać tę liczbę po angielsku, żeby nie musiała być jedyną biegającą do recepcji. Gdyby nie centralnie umieszczony plan i liczne tabliczki wskazujące kierunek do poszczególnych pokoi, w pierwszych dniach dostałabym kręćka, usiłując gdziekolwiek dotrzeć.


Ośrodek skupia w jednym miejscu praktycznie wszystko. W obszernej recepcji mieści się kantor wymiany walut, pomieszczenie, w którym urzędują rezydenci i pojawiają się ogłoszenia o wycieczkach fakultatywnych, sejf, fotele do wypoczynku. Pewien punkt orientacyjny stanowi niewielka, ale urokliwa fontanna na środku skrzyżowania, skąd rozbiegają się drogi do poszczególnych części mieszkalnych i rekreacyjnych.

 
Rajskie wejście do recepcji
Wokół dużego basenu o wymiarach olimpijskich koncentrują się miejsca, w których można zjeść i wypić, co się komu żywnie podoba: ogromna restauracja główna z wszelkim jedzeniem serwowanym w formie bufetu, dwie restauracje a’la carte, pięć barów, kawiarnia. W basenie i wokół niego ciągle coś się dzieje. Panowie najchętniej grają w piłkę wodną (co jakiś czas rozlegały się okrzyki „waaaaater pooooloooo”!), panie wybierają aerobik w basenie. Sama chętnie brałam w nim udział, ponieważ moknięcie w wodzie od rana do wieczora i tak stanowiło nasze główne zajęcie.




Drugi basen, o wymyślnych kształtach i z przyłączonym brodzikiem dla dzieci, ma charakter typowo rekreacyjny. Przyciągał nas jak magnes ze względu na ulubione zjeżdżalnie. Nieopodal brodzika, na zadaszonej podłodze, odbywały się aerobik i nauka tańca na świeżym powietrzu.

 


W sklepikach przy basenach można było nabyć pocztówki, regionalne pamiątki, ceramikę, akcesoria do kąpieli (chusty plażowe, materace, dmuchane koła, stroje kąpielowe) itd. Uśmiechnięty sprzedawca popisywał się znajomością rzeczy: „Ruszia…? Polska…? Aaa… Dod Elektrod!”. Przyjezdni handlarze rozkładający swe towary nieopodal dużego basenu zachęcali do kupowania: „Dobra cena, zajebista cena!”.
Potrzebujący mogą skorzystać z pomocy lekarza lub oddać ubrania do pralni. Do dyspozycji chętnych pozostają piłkarzyki, bilard, gry telewizyjne, quady, minigolf, wieczorne dyskoteki, miniklub dla dzieci, występy w amfiteatrze, korty tenisowe, SPA, rzutki, tenis stołowy, bingo, boisko, centrum balneoterapii, a nawet strzelanie z łuku. Można uczyć się windsurfingu, nurkowania, uprawiać sporty wodne i motorowe na plaży należącej do ośrodka.
Mimo że hotel jest duży, atmosfera w nim panująca jest kameralna i familiarna, co w dużej mierze jest zasługą przesympatycznych, wesołych animatorów – tunezyjskich studentów będących dosłownie wszędzie i dbających o dobre samopoczucie gości.
Teren hotelu otaczają ogromne drzewa eukaliptusowe, których właściwości zbadałyśmy nader starannie, rozcierając i rozgryzając twarde listki.



Rosnące wszędzie, ogromne araukarie zadziwiały wielkimi, kulistymi szyszkami.


60 komentarzy:

  1. Aaale fajnie miałyście :))) Do tego jeszcze piękna pogoda i czegoż chcieć więcej?
    Tunezyjczycy - poligloci :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Urzędowo" posługują się językiem arabskim i francuskim, bo Tunezja była kiedyś kolonią francuską. Ale przy takich tłumach turystów uczą się wszystkiego jak leci.

      Usuń
  2. No zajefajny osrodek! I duzo wody do wyboru, a woda to moj zywiol.
    A po niemiecku tez gadajom? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gadają, po niemiecku dogadałam się na plaży. A po rosyjsku na Saharze :)

      Usuń
  3. Coś dalej, poza hotelem , jest? Wiesz gdzie byłaś?
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, co Ty. Wokół nie ma nic, a ja też nie mam mózgu i nic nie wiem.

      Usuń
    2. Kurczę! Chcę wiedzieć, czy było gdzie pójść w razie brzydkiej pogody?
      Cały czas na plaży się nie da!

      Usuń
    3. Brzydka pogoda w Tunezji :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

      Usuń
    4. Zapytałam, bo mam zwyczaj zaglądania w przeróżne zakamarki, nie przeznaczone dla turystów. Jacyś miejscowi też muszą być w pobliżu hotelu! Tam gdzie jeździłam , bywali. Stąd pytanie.

      Usuń
    5. Wszystko w swoim czasie!

      Usuń
  4. Ach, jak pięknie, ach, jak ślicznie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem. Wspomnienia stamtąd mamy po prostu cudowne.

      Usuń
    2. Raczej mnie tam nie zaniesie, ale jeśli już to w okolicy września bym pojechała - trochę chłodniej :)

      Usuń
    3. No, ja nie mam możliwości swobodnego wybierania terminu urlopu.

      Usuń
    4. Za to jesteś ciepłolubna, ja niekoniecznie :)

      Usuń
    5. A co? Od dzisiaj mnie znasz?! Przez całe życie mi za gorąco, boso po śniegu muszę zapindalać, żeby się ugasić... Nienawidzę lata przez temperatury, mimo że w Polsce to pikuś! Zwróć uwagę, gdy przyjdzie, ile razy będzie bolała mnie głowa i ile razy będę narzekać, że się duszę.
      Jednak jeśli mam potężną motywację (a taką daje mi podróżowanie, dokądkolwiek, byle naprzód), to wtedy nie ma takich przeszkód, które by mnie powstrzymały...

      Usuń
    6. Błędna interpretacja, ot co. Zapamiętam.

      Usuń
    7. Błędna interpretacja CZEGO, na litość boską? Nie wyobrażam sobie, co w moich słowach lub w zachowaniu można by AŻ TAK błędnie zinterpretować :)))))))))))))))))))))))))
      Zwłaszcza, że znasz mnie... TYYYYYYYYLE lat! :)))))

      Usuń
    8. Ciepłej, ale zimnolubnej!

      Usuń
    9. Coś mi się przestawiło w zwojach :))) Powinnam była wiedzieć, że ci, którym jest wiecznie za gorąco niekoniecznie to gorąco lubią :) Ale, jeśli mus :)))

      Usuń
    10. Tak mnie spostponować... Tak mnie spostponować!
      Palpituję!
      :))))))

      Usuń
    11. Mam Ci zaaplikować zdalaczynny masaż kardiologiczny?

      Usuń
    12. To jeszcze potrzebuję dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugich rąk królewny Arabelli, dwóch drutów podłączonych do gniazdka i drewnianej łyżki.

      Usuń
    13. Z tego wszystkiego dysponuję łyżką, nawet dwiema :) ale jednej Ci nie dam, jest moja ulubiona.

      Usuń
    14. I tu mamy problem, bo skoro ona ulubiona Twoja jest to nie można wsadzić Ci jej między zęby. Mogłaby (łyżka) ulec degradacji.

      Usuń
    15. Po to łyżka, żeby nie zęby.

      Usuń
    16. Wałka do ciasta w każdym razie nie dam! Też ulubiony! Eks mi go zrobił jeszcze przed ślubem i nie, żebym tak z sentymentu, tylko że w sklepach taki jest nie do kupienia: monolit. Wszystkie inne obracają się na uchwytach, od czego dostaję szału.

      Usuń
    17. Mój wałek też się nie obraca. Jednocałościowy jest.

      Usuń
    18. Czyli starszej generacji musi być.

      Usuń
  5. Łaaa, Wielki Pomarańcz! :) Fantastyczne! Tak jak lubię - i tak jak nigdy nie widziałam na żywo (jeszcze).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomarańcz to jest to, co tygrysy lubią najbardziej! :)

      Usuń
  6. Bardzo miło wspominam wakacje w Tunezji. Pierwsze egzotyczne. Teraz to mnie już nic nie dziwi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje nie pierwsze, ale jednak jakoś niesłychanie miłe.

      Usuń
  7. Fajne zdjęcia, chociaż ten pomarańczowy by mnie tam przytłaczał :-). Chociaż dobrze, że nie czerwony, to dopiero agresywny kolor :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypadkiem czerwony i pomarańczowy to moje ulubione kolory.

      Usuń
  8. Ogrzałaś mi serducho tymi obrazkami, bo mi sie feryjne plany drastycznie zmieniły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba! Szczęśliwi, którzy plany feryjne posiadają, albowiem oni wypoczywać będą...

      Usuń
  9. W Kartaginie byłem, ale miałem do niej 200 km... Mniej więcej. Hotel wygląca ciekawie. A Inglisz się czasem przydaje.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, Nieletniej się przydał - nie musiała sama z tym kluczem latać :))

      Usuń
  10. opis bajeczny przyznaję bez musu siakiegoś , ale , ale barwy a raczej ich zestaw mnie powala .Już wiem jak w tym roku pomaluje panele ogrodowe i pierdółki też

    OdpowiedzUsuń
  11. przybiegłam po radość dla mych oczodołów i jak tak se i sobie siedze to mi podaj Frau Be herbatę malinową słodzoną ormalnym cukrem i ciasto drożdżowe

    Gryzmo do Frau

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bierz, jedz i pij! Ja Ci nie żałuję, jestem normalna :)

      Usuń
  12. Ach jak tam pięknie, przecudne nasycone kolory pawilonów, śliczne płytki do wykończenia różnych elementów ozdobnych, i te baseny.
    Chciałoby się tam pojechać i odpocząć ... ale póki co inne mam zadania na tapecie.
    Uściski i jak najwięcej takich pięknych widoków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najchętniej...! Oby tylko wystarczyło czasu i pieniędzy.

      Usuń