piątek, 6 lutego 2015

239. Tunezja: herbatka u Maura


Co jak co, ale Frau Be nie wielbłąd i pić musi. Picia, na szczęście, było pod dostatkiem. Wystarczyło wyjść z basenu i, ociekając wodą, wejść do baru – soków, piwa, drinków i wody mineralnej było pod dostatkiem. Czasem jednak dziecko wyciągało mnie na herbatkę do Maura. Wspomniany Maur urzędował na piętrze z widokiem na basen i podejmował gości kawą, herbatą miętową oraz fajką wodną.



Z tej ostatniej nie zamierzałam korzystać, herbatę miętową wykluczyłam z góry jako ciecz nie kwalifikującą się do spożywania, pozostawała więc jedynie kawa podawana w filiżankach dla krasnoludków. Musiałabym ich wypić chyba z piętnaście, żeby poczuć, że wypiłam.



Nieletnia natomiast trąbiła wspomnianą herbatkę miętową ze szklaneczek o równie idiotycznej pojemności. Widok wyłażącego z nich zielska potęgował we mnie obrzydzenie.



30 komentarzy:

  1. A ja sobie takie "szklaneczki" zakupiłam. Do herbaty to to sie nie nadaje, ale naleweczka spokojnie się pomieści ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! dobry pomysł... Podobne, ale nie takie same (bez uszka i straszliwie zdobione) kupiłam w Maroku, bo dzieciątko się domagało :)

      Usuń
  2. Mam specjalny urynalek do herbaty, bo jakos w kieliszkach pic nie lubie. Iwona ma racje, w kieliszkach pije sie napoje wyskokowe. Kawy w naparstku tez bym nie lubila pic. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Herbaty nie lubię, to i nie piję w ogóle, ale do kawy też mam kubki jak się patrzy. Krasnoludka nie przypominam w niczym, lalki Barbie też nie!

      Usuń
    2. I jeszcze u Otella! Buhahaha. :))))))

      Usuń
  3. Bardzo ładne te filiżaneczki i szklaneczki, ale wielkość doprowadzałaby mnie do stresu, bo ja tu się napić z takiej malizny? ;)
    Naleweczki to co innego ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No toż przecież wyartykułowałam!
      Mania picia w czymś takim jest dla mnie kompletnie niezrozumiała.

      Usuń
  4. A może to o to chodzi aby gości zawsze podejmować świeżą i ciepłą herbatką? :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, ale dlaczego, na litość boską, w naparstkach?!

      Usuń
  5. Frau , ugodziłaś moje gałki oczne do cna . Co prawda powiększanie zbioru filiżanek uważam za zamknięte , ale wzrokowo pochłaniam je

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam... Szkoda gałek, mogą się jeszcze przydać. A po co zarupiecać chałupę?

      Usuń
  6. Do herbaty to jest półlitrowy kubas, a nie to coś trącące malizną :) Ale za to paluszki miałaś pikne :) A może jeszcze masz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mam! Wyobraź sobie, nikt mi ich nie odrąbał...

      Usuń
    2. Malunki na paluszkach, znaczy... :)

      Usuń
    3. Aaaaa... to nie. 4,5 roku raczej by nie przetrwały :))

      Usuń
    4. Pytanie zasadnicze: Gdzie jest Maur?

      Usuń
    5. Nie wiem! Palce i paznokcie zostawił mi w spokoju, to pewne. Gdzie jest - nie mam pojęcia :)

      Usuń
    6. Schował się, bo niefotogeniczny :)

      Usuń
    7. Nie chciałam mu tak ostentacyjnie robić zdjęcia, jak jakiemuś okazowi...

      Usuń
  7. A mnie smakują takie świeżo zaparzone liście miętowe!
    I ostatnio zapijam się zieloną herbatką, naszło mnie :)
    Czarnej chyba już się napiłam, a poza tym nie mogę dostać mojej ulubionej, więc piję tę, która mi akurat najbardziej smakuje.
    Pięknie tam, nawet te małe filiżanki super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błeeee... A mnie ŻADNA herbata przez gardło nie przechodzi, bez względu na kolor. Tym bardziej zielsko...

      Usuń
  8. Co kraj, to obyczaj. Włosi espresso tez podają w naparstkach. Widocznie to już ich taka południowa tradycja. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyczaj obyczajem, ale to jest... bezsensowna makabra! :))

      Usuń
  9. Smaku narobią , a ty się człecze potem martw!
    Nie znoszę tych naparstków. Dostałam kiedyś takie w prezencie. W końcu je komuś oddałam. Jeśli gdzieś bywam, to korzystam z nich tylko w ostateczności.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tragedia po prostu. Obyczaj podawania napojów w takich pipsztokach wziął się chyba ze skąpstwa!

      Usuń
    2. Raczej nie. W tych krajach tak się pija herbatę . Robiona jest z różności. W Turcji pijają napar z suszonych jabłek, ale ich własna jest świetna. Ilekroć tam jestem, to zawsze przywożę kilka dużych opakowań.

      Usuń
    3. A w innych?! Co za kretyn wymyślił używanie filiżanek dla lalek do podawania dorosłym?

      Usuń