niedziela, 8 marca 2015

249. Tunezja: Matmata - u Berberów



W drodze na pustynię mijaliśmy Matmatę – wyżynę o „księżycowym” krajobrazie, z rozsianymi wokół „kraterami”. Wbrew pozorom, nie jest to naturalne ukształtowanie terenu, lecz jego wykorzystanie przez Berberów – rdzennych mieszkańców Sahary i Afryki Północnej. Budowali oni (i wciąż jeszcze budują) swoje domy, drążąc je w miękkim piaskowcu. Typowe domostwo, przypominające raczej zespół jaskiń, składa się z kolistego dziedzińca i rozlokowanych wokół niego pomieszczeń mieszkalnych. Do każdego z nich wchodzi się oddzielnie.



Zazwyczaj nie mają one drzwi, ponieważ wejście jest jedynym otworem wpuszczającym do wewnątrz światło z nasłonecznionego podwórza. W ten sposób żyje jeszcze kilka tysięcy osób, nazywanych nieraz (ze względu na domy-jaskinie, w których mieszkają) „troglodytami”. Podwórko-studnia ma zazwyczaj od 20 do 24 metrów średnicy oraz od 6 do 12 metrów głębokości. Widziane z góry, wygląda jak okrągły, regularny krater. Jeżeli dom jest więcej niż jednopoziomowy, do górnych pomieszczeń można dostać się po zewnętrznych, również wykutych w ścianie domostwa, schodach.
Na obrzeżach wioski Matmata weszliśmy do jednego z domostw berberyjskich tunelem wiodącym od strony drogi. W jaskini-tunelu, na wykutych w ścianie ławach przykrytych dywanikami z wielbłądziej wełny, siedzieli mężczyźni i rozmawiali.



W centralnej części domu przyjęła nas Berberyjka. Pozwoliła zaglądnąć do poszczególnych pomieszczeń, ugościła typowym poczęstunkiem: podpłomykiem, który macza się w misce z miodem i oliwą. Razem z Nieletnią poszłyśmy do syna Berberyjki, który pokazał nam wielbłądzie dziecko.








Susząca się wielbłądzia wełna

Prosto od gościnnych Berberów podjechaliśmy do berberyjskiej restauracji, w której zjedliśmy pyszny obiad. Na dziedzińcu rosły dorodne figi.







20 komentarzy:

  1. Chyba nie chcialabym mieszkac w jaskini na pustyni. Choc pewnie naturalna klimatyzacja nie pozwala az tak mocno odczuwac upalu na zewnatrz. Ale fige prosto z drzewa zjadlabym chetnie. :)
    Probowalyscie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze próbujemy :) Pierwszy raz w Grecji, pod Termopilami. Taka figa, dojrzała i wygrzana w słońcu, to jest sam miód, pycha po prostu.
      Ciekawa jestem, czy mają w tych jaskiniach Internet :)))

      Usuń
    2. A widzialas lapki albo inne smarkfony? No i dzie by je naladowali? Sloncem? :)))

      Usuń
    3. Pochowali przed turystami :)))))

      Usuń
  2. Wiem, czego raczej nie mają....

    OdpowiedzUsuń
  3. A gdzie wielbłądzie dziecko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciu ze mną. Luzem brak.

      Usuń
    2. No, zdziwiłabym się, gdybyś widziała na tę odległość!

      Usuń
    3. Na zdjęciach nie widzę...

      Usuń
    4. No toż chyba normalne! One są tu, u mnie, w komputerze, w Rzeszowie - jak mogłabyś je widzieć aż STAMTĄD?! :)

      Usuń
    5. Oczami duszy :D Mam wyobraźnię :)

      Usuń
    6. Ale - sądząc po tym, co napisałaś - nie widzisz ich nawet oczami duszy :)))

      Usuń
    7. Odblokowałam się i widzę :)

      Usuń
    8. No masz!
      To ci dopiero sztuka!
      Jesteś widźma, bo widzisz :)

      Usuń
  4. Bardzo minimalistyczne te mieszkania ;) Ale niekoniecznie chciałabym w takiej jaskinie mieszkać. Aczkolwiek wyglądają ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaskinia od biedy by uszła, ale pustynia i te temperatury... Makabreska!

      Usuń
  5. A ile Ci kazali za tego wielbladzika zaplacic? Bo my za darmo to tylko moglismy sobie zapchlonego kotka potrzymac. A i tak trzeba bylo zaplacic "gospodyni" za pokazanie jaskini..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kazali nic, ale pilotka powiedziała, żeby dać im jakiś drobny pieniążek. Dałam, było to raczej strasznie mało.

      Usuń